Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 1087 / 2894

domkapodomka
domkapodomka
6.78k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
Najpierw moje miasto nie dogadało sie z firmą od odpadów komunalnych i cały wrzesień nie mielismy gdzie wyrzucać śmieci, pod domem mielismy tylko pojemnik na zmieszane, a podnieśli nam o 100% opłaty i kazali segregować. Kilka dni temu postawili wreszcie śmietniki do segregacji, ale mój budynek ma razem z budynkiem obok. Pojemnik na plastiki został zapełniony w 24h, bo ludzie powyrzucali to, co przez miesiąc nazbierali... i te plastiki mają nam zabierać co 2 tygodnie... dużo worków leży już pod śmietnikiem, a ja mam kolejny wielki zapełniony butelkami i opakowaniami. Szlag mnie trafia

frambuesa • 5 lat temu
omg - te smieci to jest jakiś koszmar wszędzie chyba... a ile płacicie ? Ja płace w Warszawie 65zł za mieszkanie, a mieszkam sama....

30zł/os. Czyli za dwójke płace 60 zł, do 01.09 płaciłam 15 zł/os

frambuesa
frambuesa
11.65k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
Najpierw moje miasto nie dogadało sie z firmą od odpadów komunalnych i cały wrzesień nie mielismy gdzie wyrzucać śmieci, pod domem mielismy tylko pojemnik na zmieszane, a podnieśli nam o 100% opłaty i kazali segregować. Kilka dni temu postawili wreszcie śmietniki do segregacji, ale mój budynek ma razem z budynkiem obok. Pojemnik na plastiki został zapełniony w 24h, bo ludzie powyrzucali to, co przez miesiąc nazbierali... i te plastiki mają nam zabierać co 2 tygodnie... dużo worków leży już pod śmietnikiem, a ja mam kolejny wielki zapełniony butelkami i opakowaniami. Szlag mnie trafia

frambuesa • 5 lat temu
omg - te smieci to jest jakiś koszmar wszędzie chyba... a ile płacicie ? Ja płace w Warszawie 65zł za mieszkanie, a mieszkam sama....

domkapodomka • 5 lat temu
30zł/os. Czyli za dwójke płace 60 zł, do 01.09 płaciłam 15 zł/os

to ja 65 zł za jedna osobe z segregacją... jak nie ma to 125 zł ...

domkapodomka
domkapodomka
6.78k5 lat temu

@frambuesa u nas wychodzi 60 zł za osobę bez segregacji, ale ja też tego do końca nie rozumiem... wszyscy mieszkańcy mają wspólne śmietniki. Jak zweryfikują, że do kosza na zmieszane ktoś wrzuca worek z papierem/plastikiem/jedzieniem, itp i to akurat wrzuca ktoś, kto opłaca tę wiekszą stawkę? W końcu śmieci nie są podpisywane...
Katastrofa, 65 zł/os, więc jeśli zakładasz rodzine, itp... to placisz powiedzmy 65x4=240zł!!! Miesięcznie!!! Warszawa jest mocno luksusowa.
Chociaż ja sobie nie wyobrażam, żeby moje małe miasteczko nie będące wioską tylko dlatego, że mamy dwie Biedronki i Lidla miało te opłaty jeszcze podnosić, bo dla mnie te 30 zł to już zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza, że warunków do segregacji nie mamy...

kpoperka
kpoperka
3.99k5 lat temu

Wiecie co te całe komunię i nakaz by dziecko było na każdej mszy to jakaś przesada

kpoperka
kpoperka
3.99k5 lat temu

Mamy październik i codziennie różaniec-obowiazkowy. Następnie ci tydzień msza na 10. Pozniej jest grudzień i adwent msza codzienna na 7 ,czyli co ja mam budzić mi dziecko o 5 rano żeby poszło do kościoła? Dla mnie to jakis absurd.

frambuesa
frambuesa
11.65k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
@frambuesa u nas wychodzi 60 zł za osobę bez segregacji, ale ja też tego do końca nie rozumiem... wszyscy mieszkańcy mają wspólne śmietniki. Jak zweryfikują, że do kosza na zmieszane ktoś wrzuca worek z papierem/plastikiem/jedzieniem, itp i to akurat wrzuca ktoś, kto opłaca tę wiekszą stawkę? W końcu śmieci nie są podpisywane... Katastrofa, 65 zł/os, więc jeśli zakładasz rodzine, itp... to placisz powiedzmy 65x4=240zł!!! Miesięcznie!!! Warszawa jest mocno luksusowa. Chociaż ja sobie nie wyobrażam, żeby moje małe miasteczko nie będące wioską tylko dlatego, że mamy dwie Biedronki i Lidla miało te opłaty jeszcze podnosić, bo dla mnie te 30 zł to już zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza, że warunków do segregacji nie mamy...

Niieeee oni tutaj liczą na mieszkanie.... tyle samo płąci osoba 5 osobowa co mieszkąjąca sama jak ja...

domkapodomka
domkapodomka
6.78k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
@frambuesa u nas wychodzi 60 zł za osobę bez segregacji, ale ja też tego do końca nie rozumiem... wszyscy mieszkańcy mają wspólne śmietniki. Jak zweryfikują, że do kosza na zmieszane ktoś wrzuca worek z papierem/plastikiem/jedzieniem, itp i to akurat wrzuca ktoś, kto opłaca tę wiekszą stawkę? W końcu śmieci nie są podpisywane... Katastrofa, 65 zł/os, więc jeśli zakładasz rodzine, itp... to placisz powiedzmy 65x4=240zł!!! Miesięcznie!!! Warszawa jest mocno luksusowa. Chociaż ja sobie nie wyobrażam, żeby moje małe miasteczko nie będące wioską tylko dlatego, że mamy dwie Biedronki i Lidla miało te opłaty jeszcze podnosić, bo dla mnie te 30 zł to już zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza, że warunków do segregacji nie mamy...

frambuesa • 5 lat temu
Niieeee oni tutaj liczą na mieszkanie.... tyle samo płąci osoba 5 osobowa co mieszkąjąca sama jak ja...

Jak najbardziej korzystne dla rodzin, mniej dla kogoś, kto mieszka w pojedynkę. Żenada

frambuesa
frambuesa
11.65k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
@frambuesa u nas wychodzi 60 zł za osobę bez segregacji, ale ja też tego do końca nie rozumiem... wszyscy mieszkańcy mają wspólne śmietniki. Jak zweryfikują, że do kosza na zmieszane ktoś wrzuca worek z papierem/plastikiem/jedzieniem, itp i to akurat wrzuca ktoś, kto opłaca tę wiekszą stawkę? W końcu śmieci nie są podpisywane... Katastrofa, 65 zł/os, więc jeśli zakładasz rodzine, itp... to placisz powiedzmy 65x4=240zł!!! Miesięcznie!!! Warszawa jest mocno luksusowa. Chociaż ja sobie nie wyobrażam, żeby moje małe miasteczko nie będące wioską tylko dlatego, że mamy dwie Biedronki i Lidla miało te opłaty jeszcze podnosić, bo dla mnie te 30 zł to już zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza, że warunków do segregacji nie mamy...

frambuesa • 5 lat temu
Niieeee oni tutaj liczą na mieszkanie.... tyle samo płąci osoba 5 osobowa co mieszkąjąca sama jak ja...

domkapodomka • 5 lat temu
Jak najbardziej korzystne dla rodzin, mniej dla kogoś, kto mieszka w pojedynkę. Żenada xD

No dokładnie to jest bez sensu! Mieli zmienić ze bedzie od zużycia wody w mieszkaniu ale nie zmienili

Sherifka89
Sherifka89
13.12k5 lat temu
domkapodomka • 5 lat temu
Najpierw moje miasto nie dogadało sie z firmą od odpadów komunalnych i cały wrzesień nie mielismy gdzie wyrzucać śmieci, pod domem mielismy tylko pojemnik na zmieszane, a podnieśli nam o 100% opłaty i kazali segregować. Kilka dni temu postawili wreszcie śmietniki do segregacji, ale mój budynek ma razem z budynkiem obok. Pojemnik na plastiki został zapełniony w 24h, bo ludzie powyrzucali to, co przez miesiąc nazbierali... i te plastiki mają nam zabierać co 2 tygodnie... dużo worków leży już pod śmietnikiem, a ja mam kolejny wielki zapełniony butelkami i opakowaniami. Szlag mnie trafia

frambuesa • 5 lat temu
omg - te smieci to jest jakiś koszmar wszędzie chyba... a ile płacicie ? Ja płace w Warszawie 65zł za mieszkanie, a mieszkam sama....

domkapodomka • 5 lat temu
30zł/os. Czyli za dwójke płace 60 zł, do 01.09 płaciłam 15 zł/os

u moich rodziców jest tak samo... płacą 90zł bo są we trójkę...

Szeptucha
Szeptucha
8.92k5 lat temu

Od kilku dni nie mogę rozwiązać problemu z obsługą Vinted, i dziś już mi puściły nerwy i jestem dla nich mega nie miła.
Ja chce tylko odzyskać moją kasę!

kngslk
kngslk
9.55k5 lat temu

Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.

wenkka
Nieznany profil
8.77k5 lat temu
kngslk • 5 lat temu
Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.

ech, to jest okropne. Przecież lekarze (o ile to nie szpital wirusowy^^) pełnią dyżury i wracają do domów - idą na zakupy, spotykają innych ludzi, a odwiedziny w szpitalach są zakazane całkowicie. Ostatnio czytałam o matce, która urodziła wcześniaka i od kilku tygodni go nie widziała, bo maluch jest nadal w szpitalu, a ona nie może do niego wejść.
Trzymam kciuki za dziadka i życzę dużo zdrowia!

kngslk
kngslk
9.55k5 lat temu
kngslk • 5 lat temu
Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.

Nieznany profil • 5 lat temu
ech, to jest okropne. Przecież lekarze (o ile to nie szpital wirusowy^^) pełnią dyżury i wracają do domów - idą na zakupy, spotykają innych ludzi, a odwiedziny w szpitalach są zakazane całkowicie. Ostatnio czytałam o matce, która urodziła wcześniaka i od kilku tygodni go nie widziała, bo maluch jest nadal w szpitalu, a ona nie może do niego wejść. Trzymam kciuki za dziadka i życzę dużo zdrowia! :serce:

Też widziałam te reportaże o matkach i wcześniakach . Moja babcia chodzi dwa razy dziennie, zostawia rzeczy na portierni, próbuje się coś dowiedzieć od pielęgniarek, ale wiadomo jak to jest... Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie w porządku. Dziękuję .

Kaamaa
Nieznany profil
2.66k5 lat temu
alicja166 • 5 lat temu
Parę dni temu pochowałam mojego tatę, jedną z osób najbliższych mojemu sercu. Od miesiąca zmagam się z smutkiem i żalem, że takie coś mnie spotkało. Każdego dnia patrzę na moją przygnębiona mamę, dla której jestem wsparciem. Ale ja też mam coraz mniej siły. Najgorsze jest to, że minął miesiąc od śmierci, ale przez kwarantannę po covid-19, pobyt mojej mamy i babci w szpitalu chorych poważnie na covid wszystko się tak przeciągnęło, że dopiero teraz mogłyśmy pozegnać się ostatecznie. Nie potrafię ostatnio nawet znaleźć siły, aby cieszyć się z czegokolwiek lub skupić uwagę na czymś :( wszystko jest takie ciężkie

Żałoba i smutek nie ma daty, ale wierzę, że znajdziesz jeszcze swoją radość w życiu❤. Mój tato odszedł 6 lat temu.1 kwietnia wstał od stołu i upad. Nie wierzyłam w to co się stało😞. Myślałam, że moja mama zrobiła sobie glupi żart. Wiem jak się czujesz i ile sił kosztuje powrót do życia. Trzymaj się ściskam Cie mocno❤❤❤❤

OrzechOwa235
OrzechOwa235
4.56k5 lat temu

Pojechaliśmy dziś na obiad, czekaliśmy godzinę bo o nas zapomnieli 😣 a już byliśmy tacy głodni😡 pozatym to mam do zapisania chyba ze 100 chmurek i muszę dodać kilka rzeczy na vinted ale kompletnie mi się nie chce

Zagmatwana
Nieznany profil
5.72k5 lat temu

Od 15 krazy burza. Od 19 nie ma prądu w całym powiecie. W domu, latarnie się nie świecą. Przeokropnie boję się ciemnosci i mieszkam sama. Cały czas siedzę w internecie i czekam i czekam....

alicja166
alicja166
3.13k5 lat temu
alicja166 • 5 lat temu
Parę dni temu pochowałam mojego tatę, jedną z osób najbliższych mojemu sercu. Od miesiąca zmagam się z smutkiem i żalem, że takie coś mnie spotkało. Każdego dnia patrzę na moją przygnębiona mamę, dla której jestem wsparciem. Ale ja też mam coraz mniej siły. Najgorsze jest to, że minął miesiąc od śmierci, ale przez kwarantannę po covid-19, pobyt mojej mamy i babci w szpitalu chorych poważnie na covid wszystko się tak przeciągnęło, że dopiero teraz mogłyśmy pozegnać się ostatecznie. Nie potrafię ostatnio nawet znaleźć siły, aby cieszyć się z czegokolwiek lub skupić uwagę na czymś :( wszystko jest takie ciężkie

Nieznany profil • 5 lat temu
Żałoba i smutek nie ma daty, ale wierzę, że znajdziesz jeszcze swoją radość w życiu❤. Mój tato odszedł 6 lat temu.1 kwietnia wstał od stołu i upad. Nie wierzyłam w to co się stało😞. Myślałam, że moja mama zrobiła sobie glupi żart. Wiem jak się czujesz i ile sił kosztuje powrót do życia. Trzymaj się ściskam Cie mocno❤❤❤❤

monikove
monikove
3.9k5 lat temu
kngslk • 5 lat temu
Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.

Nasza służba zdrowia, to porażka... Moja koleżanka ostatnio się wywaliła i rozwaliła kciuka. Poszła na izbę, to nie chcieli jej wpuścić, tylko przez domofon zadawali jej pytania, czy miała kontakt z osobą zarażoną. Mówi, że stała tak chyba z 20 minut i w końcu zaczęła płakać z bólu i zaczęła wrzeszczeć, żeby coś zrobili. W końcu przyszła pielęgniarka z bólem tyłka i jeszcze ją opierniczyła, że powinna najpierw zadzwonić do lekarza na teleporade 🤦‍♀️🤦‍♀️ Masakra. U nas chyba dwóch lekarzy przyjmuje normalnie, a reszta nie. Chyba, że prywatnie, ale ceny poszły w górę masakrycznie...

NowWhat
NowWhat
7.86k5 lat temu
Nieznany profil • 5 lat temu
Od 15 krazy burza. Od 19 nie ma prądu w całym powiecie. W domu, latarnie się nie świecą. Przeokropnie boję się ciemnosci i mieszkam sama. Cały czas siedzę w internecie i czekam i czekam....

Nas ta burza złapała około 17 w trasie między Opocznem a Kielcami... Tak lało że nie było widać drogi, jechaliśmy 30km/h, pioruny waliły wszędzie i jeszcze wokół trasy były lasy... Dawno już się tak nie bałam ☹️

kngslk
kngslk
9.55k5 lat temu
kngslk • 5 lat temu
Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.

monikove • 5 lat temu
Nasza służba zdrowia, to porażka... Moja koleżanka ostatnio się wywaliła i rozwaliła kciuka. Poszła na izbę, to nie chcieli jej wpuścić, tylko przez domofon zadawali jej pytania, czy miała kontakt z osobą zarażoną. Mówi, że stała tak chyba z 20 minut i w końcu zaczęła płakać z bólu i zaczęła wrzeszczeć, żeby coś zrobili. W końcu przyszła pielęgniarka z bólem tyłka i jeszcze ją opierniczyła, że powinna najpierw zadzwonić do lekarza na teleporade 🤦‍♀️🤦‍♀️ Masakra. U nas chyba dwóch lekarzy przyjmuje normalnie, a reszta nie. Chyba, że prywatnie, ale ceny poszły w górę masakrycznie...

ja miałam w czerwcu pierwszą wizytę u okulisty - zaproponowali mi teleporade 🤣 ale ostatecznie miałam normalną wizytę

1 1086 1087 1088 2894
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.