Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1866 / 2920
Ciąg dalszy naszej historii:
Dziś dzwonię ponownie do przychodni. Rejestratorka powiedziała że oni dzieci chorych W OGÓLE nie przyjmują, tylko zdrowe. Pytam więc dlaczego wczoraj pani nas zarejestrowała do lekarza na popołudnie. Pani mówi że to była teleporada. Odpowiadam że żadnej teleporada nie było. Ona mi mówi że pani doktor udzieliła nam teleporady. To jej mówię że nic takiego nie miało miejsca. Pani doktor nawet się nie zapytała jak dziecko się czuję, powiedziała że nie ma czasu dzisiaj bo przyjmuje zdrowe dzieci i na tym rozmowa się skończyła.
Rejestratorka w drodze WYJĄTKU zarejestrowała nas na teleporade dzisiaj do innej pani doktor. Stan Młodej się pogarsza, dziś doszedł kaszel.
Jeden wielki cyrk. 🤦♀️
Właśnie też się nad tym zastanawiam. Rejestratorka nas zarejestrowała bez zająknięcia...
Ja tak samo. Wróciłam do Polski, bo ta agencja mnie dobijała, miejscowość gdzie mieszkaliśmy i patologiczni ludzie, którzy chodzili o 3 nad ranem po hotelu i się wydzierali. Wróciłam i szukam pracy, ale tu nic nie ma. Jak się coś pojawia, to biorą po znajomości, albo jak ktoś ma doświadczenie. Ja co prawda pracowałam w Tesco, ale ostatnio babka stwierdziła, że za krótko No i u mnie jest tak, że pierwsza lepsza robota, albo żadna. Żeby znaleźć pracę, którą chociaż trochę będzie się lubić i żeby ludzie byli normalni, to już było by super, ale tu tak nie ma. Pracowałam na hotelu, to mnie ta praca tak dobijała, ludzie i szefowa, która traktowała ludzi jak niewolników. No oczywiście moja mama stwierdziła, że trzeba zęby zacisnąć i dalej pracować, bo w każdej pracy trafi się menda.
Co za bezsens. Po co najpierw Was zarejestrowali, skoro teraz odmawiają wizyty?
Młoda źle się czuje (ból gardła i katar) zarejestrowałam ją dziś do lekarza na popołudnie. Przed chwilą dzwoni do mnie pani doktor i mówi że: nie przyjmie nas bo ma za dużo dzieci zdrowych do przyjęcia (tj do szczepienia).
Czyli rozumiem że stan zdrowia ZDROWYCH dzieci, jest dla lekarza ważniejszy niż stan dzieci chorych? Czy tylko dla mnie to jest pozbawione sensu? 🤔
Czyli mam Młoda nadal wysyłać do przedszkola w złym stanie (podejrzewam u niej angine ale nie mam pewności) bo nie mam jej z kim zostawić.
Totalnie nie ogarnęłam wydatków w sierpniu, do tego leczenie szynszyla... musiałam zasilić się gotówką z konta oszczędnościowego i okropnie się z tym czuję.
ja w tamtym roku skończyłam studia ale wiedziałam, że marne są szanse na znalezienie pracy w zawodzie ale próbowałam. Obroniłam się w czerwcu a w sierpniu poszłam pracować do Wojasa bo jakbym miała czekać na pracę marzeń to pewnie do starości bym się nie doczekała. Zanim zatrudnili mnie w Wojasie składałam milion innych cv do różnych sklepów i się nawet nikt nie odzywał choć już miałam jakieś doświadczenie w sprzedaży z prac wakacyjnych. Już po tych dwóch miesiącach łapałam doła że nawet do sklepu mnie nie chcą Teraz minął już rok i z pracy jestem zadowolona choć nie jest to jak wiadomo praca marzeń.
Ja szukałam pracy od maja/czerwca i dopiero teraz udało mi się znaleźć pracę w gastronomii. Nie jest to szczyt moich marzeń, ale lepsze to niż nic.
Mam tak samo Nie poszłam na magisterkę i nie czuję, że robię źle, ale przez to nie wiem co teraz zrobić ze swoim życiem. W Rzeszowie nie ma żadnych ofert... Chciałam coś działać z fotografią, ale szukają tylko fotografa do robienia zdjęć części samochodowych na aukcje
Totalnie rozumiem co czujesz, mam to samo. Czuje totalnie jakby te 5 lat studiów nie miało sensu. Pracy zaczęłam szukać w czerwcu, a dalej nic. Mi się po prostu nudzi, nie wiem co mam ze sobą zrobić, nigdy nie siedziałam tyle czasu w domu, w każde wakacje pracowałam, a teraz jedna wielka lipa.
a mi to, że siedzę w domu, często nie wiem co ze sobą zrobić i chciałabym chociaż mieć jakieś realne, systematyczne zajęcie
na razie nie mam presji finansowej, jestem u rodziców, więc szukam czegoś co mnie interesuje, w zawodzie.
Kurcze, strasznie dziwne. Blok stoi tutaj ponad 40 lat i dotąd listy i paczki docierały bez większych komplikacji.