Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1789 / 2920
Poczta Polska jest nie normalna... Sprzedawałam bluzkę, za wysłanie płaskiej paczki zapłaciłam 13zł, wydaje mi się to mega przesadzoną ceną. Oczywiście typiara nie odebrała paczki - bo niby nikt jej nie zostawił awizo. Przyszedł mi zwrot a facet do mnie ,ze muszę za to zapłacić drugie 13zł...
Dlatego uważam ze 10 rzeczy to mało. Wczoraj wrzuciłam do kontenerów na odzież około 50 sztuk ubrań. Nie liczę tego co jesCze mam w szafie z sezonu letniego, tego co się suszy na suszarce i tego co siedzi w pralce... fatalny efekt konsumpcjonizmu powypadkowego i nie przewidzenia, że po wypadku mogę zacząć ogromnie tyć i
Mieć jeszcze większy problem z wróceniem do poprzedniej wagi... dlatego 10 rzeczy to mało.
Myśle, ze na Mikołaja narzeczony postawi mi jakiś garaż na to wszystko chyba ze wywalę do kontenerów ( a później ktoś będzie się cieszyć nimi
W sh 😂) bo fundacje ubrań nie przyjmują przez koronę.
Ja miałam w zwyczaju robić rajd po kilku swoich ulubionych w mieście rodzinnym, czasem studenckim, ale od paru miesięcy... No totalna posucha. Siedzę w domu i nawet nie ogarniam, jak się miesiące zmieniają, jeszcze nie zdążyłam obejść Halloween, a już mi pełną parą Gwiazdka wjeżdża...
ja chodzę tylko do malutkiego osiedlowego, do tych dużych gdzie zawsze robiłam najlepsze zakupy niemal nie zaglądam
no nie wiem, jak uważasz dla mnie to jest logiczne, że wszystkie rzeczy się nie sprzedadzą od ręki i że to wszystko trwa. też mam ciuchy które wiszą od roku lub więcej i nie ma zainteresowania ja jakbym sprzedała 10 ubrań w miesiącu to bym skakała z radości
W sumie trochę masz rację Pewnie powinnam skorzystać z okazji lockdownu i jednak wystawić Vinted to jednak trochę loteria.
Kurczę No, aż mi przypomniałaś, jak cierpię na niedobór lumpeksów - zazwyczaj wychodzę tak conajmniej z raz na miesiąc, a teraz ostatnio to byłam chyba w sierpniu i to w dodatku przez przypadek, bo ojciec coś załatwiał i nie miałam co z sobą zrobić, to weszłam do najbliższego obiektu - traf chciał, że to był lumpeks Wyszłam co prawda z mega zakupami z kategorii „jesień/zima”, ale to już było tak dawno temu... A nieprawdopodobnie chodzą za mną pewne określone rzeczy
Ale to wynik po ponad kilku miesiącach wiszenia tych rzeczy. I o dziwo sprzedało się większość rzeczy letnich niż jesiennych. A rzeczy wiszą mi praktycznie od roku w większości. Na OLX o dziwo tez zero wyświetleń a jak weszła ta promka wysyłka za 1zl to miałam nawał wyświetleń a sprzedałam jedna koszule za 12zl
no ale sprzedaż 10 czy 15 rzeczy to super wynik, przecież wiadomo, że nie sprzedasz wszystkiego na raz :o
Wystawiam właśnie żakiety, swetry - na OLX i na Vinted... na Vinted mam po 0 wyświetleń a żakiety prawie nowki Topshop, Asos, h&m... zrobiłyśmy z mama przegląd szafy i był tydzień ze faktycznie sprzedałam z 10 rzeczy czy nawet 15 rzeczy po 10zl, po 9zl ale po tygodniu umarło śmiercią naturalna. Narzeczony jak zobaczył ile worów rzeczy odłożyłam na sprzedaż to kupił
Mi manekin na urodziny żebym mogła ładne zdjęcia robić ale to nie pomogło...
a mi się właśnie wydaje że od czasów korony sprzedaż na vinted mocno poszła w górę, przynajmniej u mnie
po 1. zamknięte są galerie i nie można sobie chodzić i szukać
po 2. dużo ludzi nie czuje się komfortowo w sh więc szukają na vinted
po 3. z powodów ekonomicznych może więcej ludzi przekona się do używanych ubrań
po 4. vinted zainwestowało w reklamy tv
Tak sobie myślę, że to może być wina korony... wielu ludzim pogorszyła się sytuacja ekonomiczna i muszą rozważniej wydatki ogarniać. Mam ileś rzeczy w polubionych, aż mi głupio, jak dziewczynki mi piszą, proponują niższe ceny na rzeczy, które i tak są wystawione dość okazyjnie, no ale nie mogę sobie konta do reszty wyzerować 🤷🏻♀️ Sprzedać też nie bardzo daje radę, osobna rzecz, że pewnie musiałabym się zmobilizować i coś jeszcze z tego wielkiego wora wystawić
I to jeszcze wystawiłam za 35zł kurtkę z tamtego roku bo chce się jej pozbyć a stan idealny
poszłam spać po 4 rano... wstałam o 9 bo jechaliśmy do mojej mamy... jestem padnięta i pęka mi głowa ;c
U mnie w pracy sprawa papierosów na szczęście jest dobrze rozwiązana. Jest zrobiona palarnia, ale iść tam można tylko w trakcie przerwy. Twój nałóg to twój problem i twoja sprawa, jak się wyrobisz w czasie przerwy. Dotyczy to i pracowników na hali i tych w biurach
mam tyle roboty, że pracowałam zarówno wczoraj, jak i dzisiaj, jakoś mi uciekł ten weekend... Chciałabym dzisiaj od 15 zrobić sobie wolne, ale nie wiem czy się wyrobię ;/