Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1608 / 2920
Niestety z rodziną najlepiej na zdjęciach jak to mówią, mam nadzieję że sytuacja rozwiąże się dla was dobrze
No ja mu napisałam, żeby brata uświadomił, bo ja nie chcę mieć później głupich sytuacji, a tym bardziej, że jego brat dał mu do zrozumienia, że mnie ma tam nie być. Mój stwierdził, że to jego brat i mieszkanie też jest jego po części i możemy my pomyśleć nad wynajęciem czegoś.Tylko to kosztuje, a my nie mamy stałej pracy narazie. Ja miałam ambitny plan, żeby pojeździć za granicę i trochę uzbierać, sprzedać to mieszkanie i kupić coś swojego, a ta sytuacja psuje wszystko. Mam nadzieję, że jak jego brat usłyszy, że ja się wprowadzam, to zmieni zdanie.
Niestety prawda. Pozamykali ludzi jak w więzieniach i wmawiają ze to dla naszego dobra... 🤦♀️
Teraz dosłownie nic nie może Ci dolegać, bo odrazu na test. Mnie chcieli wysłać, mimo że nie miałam nic z objawów i miałam zwykłe zatrucie pokarmowe. Zdrówka dla mamy
Najgorzej, sama osobiście nie lubię takich ludzi. Współczuję, a twój nic z tym nie zamierza zrobić? Skoro to jego mieszkanie to chyba ma prawo decydować kto tam mieszka, a to że rodzina nie usprawiedliwia brata
Jestem tak cholernie zła i straciłam cały humor 😩 Właśnie się dowiedziałam, że brat mojego faceta wraca do domu. Do mojego faceta. Napisał jak gdyby nigdy nic i jeszcze wyskoczył z tekstem, żeby mój nie robił rewolucji. Dwa lata się nie odzywał, a teraz co?? Najlepsze, że ja miałam w tym tygodniu się przeprowadzić do mojego 😩
Ja bym się na miejscu Twojej mamy nie zgodziła na test. Przecież to wygląda na zwykle przeziębienie więc powinien ją przyjąć i osluchac. Zwłaszcza że te patyczki od testów są szkodliwe.
Co za lekarze... Masakra 😖
Dziewczyna, która często wychodzi ze mną na papierosa w pracy przyszła z półpascem do pracy....
O kurczę, a ja jak wczoraj podjechałam, to może ze dwa samochody przed nami były i ostatecznie zrobiłam test z 10 minut przed czasem.
Na szczęście wczoraj już przyszedł wynik, i jest negatywny a jak u Ciebie?
Swoją drogą wczoraj dwa razy dzwonił do mnie ten automatyczny numer z Sanepidu, żeby powiadomić mnie o kwarantannie, ale akurat za każdym razem nie mogłam odebrać. W międzyczasie wieczorem dostałam negatywny wynik testu, więc i kwarantanny od dziś nie mam. I co? Dziś rano znów do mnie dzwoni ten sam numer, że nałożona mi została kwarantanna domowa
Ale mnie chodzi o utrudnianie innym ruchu, a niech sobie na zieleni parkują. To jest zamknięte osiedle...
Mówię o tym. Tak było wczoraj. Auto z lewej zastawione, śmietnik tsz. Zaparkowane NA DRODZE. Na miejscach po prawej nikt nie zaparkuje, bo się nie złamie. Jeśli straż czy karetka chciała przejechać, to nie przejedzie.
Edit: dodam jeszcze, że to kie jest warszawa, to jest Garwolin, i za 500 m jest parking, bez parkometru. Tylko leniwi ludzie wola utrudniać życie innym ludziom, którzy zapłacili za swoje miejsce parkingowe i nie dać im wjechać.
Co warto wspomnieć, kilka miejsc oznaczonych jest wciąż wolnych, ale trudno się zarządcy zapytać? Truuudno.
Mnie parkowanie na trawniku nie irytuje w ogóle, za to stawanie tak, że przez to nie zmieści się drugie auto, choć przy poprawnym parkowaniu, spokojnie by weszło, to przekracza moj poziom tolerancji. Na naszym osiedlu po prostu nie ma gdzie stanąć. Obok dwa żłobki, basen i orlik. Basen ma swój parking na hm z 10 aut, więc wszyscy rodzice bąbelków z orlika zajmują miejsca osiedlowe. A ja wracam o 16.15 z pracy i jeżdżę sobie w kółko, klnąc pod nosem. Kiedyś odwozilismy moich rodziców na lotnisko, z lotniska jechaliśmy 30 min, następnie 20 min szukaliśmy miejsca parkingowego, a potem 10 min szliśmy do domu. A to wszystko o 1 w nocy...
A, teraz robią wodociągi. 50-60% miejsc wyłączonych z użytku. Komunikat spółdzielni: proszę nie parkować wzdłuż ulicy X. Ryknelam takim śmiechem, że nie mogłam się powstrzymać.
A ja ze strony kierowcy powiem ze zdarza mi sie pod blokiem stanąć na pasie zieleni bo.... nie mam gdzie parkować! Jak masz samochod ja jeszcze mieszkam w centrum Warszawy w strefie płatnego parkowania to czasami nie ma gdzie go postawić. Jezdze pod blokiem w ta i z powrotem i nic z tego- nie sprawisz nagle zeby samochod zniknął a Ty po prostu musisz go gdzies zostawić. Jest zdecydowanie za mało miejsc parkingowych i to niestety bardzo czesto jest duży problem. Ja nie moge pojechac gdzies dalej bo mam bilet na 8 parkomatów w około bloku. I tak naprawde dopoki ktos nie odjedzie i zwolni miejsce to mogłabym czekac i czekac do rana...
No nie... Po raz kolejny w Biedronce kupiłam przeterminowane rzeczy! Ostatnio była promocja na kremy do twarzy i kupiłam dla mamy, bo chciała coś bez zapachu. Dzisiaj chciała użyć a tu data 12.2020.No kurde ile można 😡😡
Niezbyt przyjemna sytuacja, niestety mieliśmy podobnie. Mieszkam w centrum miasta więc z parkowaniem jest naprawdę ciężko, niektórzy (nie mieszkający na mieście) mieli to w d*** jak zaparkują i czy ktoś inny przejdzie, liczyło się że on zaparkował. Często stawiali swoje auta na wjeździe na parking i szli sobie do miasta a ja nawet nie miałam jak wjechać czy wyjechać. Przy śmietnikach tak samo wiecznie stały auta. W końcu sąsiedzi się wkurzyli i jak ktoś stanął na środku drogi to od razu robili zdjęcie i wysyłali do burmistrza. Po jakimś czasie burmistrz dodał post na FB z tymi zdjęciami żeby ludzie nauczyli się parkować i każdy kto był uwieczniony na zdjęciu dostał mandat. Od tamtej pory powstała stonka na FB gdzie ludzie wrzucają zdjęcia ludzi którzy parkują gdzie chcą i jest spokój.
Ja miałam o tyle dobrze, że to sąsiad załatwił sprawę. Długo to trwało, na początku dawali upomnienia. Raz się rykoszetem złapaliśmy. Nie było gdzie auta postawić i chciał nie chciał trzeba było zostawić pod blokiem, a nie na parkingu. Dobrze, że teraz jest spokój ☺
No najlepiej właśnie wybrać się do weterynarza i pewnie poleci coś sprawdzonego bo chyba z roku na rok jest tego coraz więcej.. 😕
No ja myślę nad kroplami, bo są jakieś skuteczne, ale wybiorę się do weterynarza, to zapytam. Obroży nie kupię, bo one nic nie dają.
Koleżanka mówiła, że są jakieś krople, które całkiem nieźle działają. Muszę się wybrać do weterynarza, bo mój kot nie usiedzi w domu 5 minut. A dzisiaj wyciągnęłam mu bardzo dużego kleszcza. Obroże kiedyś dla psów kupiłam i nic to nie dało.