Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1481 / 2920
Idę dzisiaj do lekarza... Trzymajcie za mnie kciuki, żeby to nie było nic poważnego, bo przez tę cierpnącą rękę wykryłam guzka...
U nas nie zatrudniają. Wiem, bo dużo znajomych było na takich stażach i jedna nawet miała problemy, musiała oddawać te zawrotne wynagrodzenie i ją wyrejestrowali, bo doniosła, że łamane są warunki stażu przez pracodawcę... Z kolei u nas czy w Ciechocinku, to biorą na staż na 3 miesiące, a za chwilę biorą kolejną osobę, bo im się bardziej opłaca niż zatrudnienie pracownika. Nawet w instytucjach tak jest. Ewentualnie przedłużają staż, ale nie zawsze PUP ma pieniądze i z dnia na dzień zostajesz z niczym. To ja dziękuję
Staże niestety takie są. Sama 4 lata temu zaczynałam od zawrotnych 980 zł netto, mając jeszcze dziecko na utrzymaniu. Na szczęście pół roku szybko zleciało. Ale do dziś pracuję w tej firmie i jestem bardzo zadowolona. Więc może czasem warto się przemęczyć.
Powodzenia
Mam nadzieję, że Tobie się uda coś znaleźć Ja boję się o siebie już teraz, a może stażu będę szukała w przyszłym roku
No ja też bym była szczęśliwa za najniższą krajową Ale obecnie w moim mieście same oferty stażowe za 1400 zł brutto, co jest połową najniższej krajowej. Ci pracodawcy powariowali. Serio.
Dziewczyny powiem Wam, że mnie w ogóle czeka niedługo już szukanie stażu na technika administracji. Mam nadzieję, że później i pracy. Ja tak naprawdę będę mega szczęśliwa za nawet najniższą krajową. Więc czuję Wasz stres i frustracje. Mam 27 lat a ledwo mam doświadczenie bo nikt przez długi czas nie chciał mnie nigdzie przyjąć. A jak mówiłam że jestem na wózku myśleli, że żartuje
Zamiast 8 godzin byłam w pracy 11 i teraz odpadają mi stopy... a jutro już na 7 rano
Nie wien czemu taka senna jestem dziś, przespałam kilka godzin po południu i obudziłam się dalej zmęczona😒
dla pocieszenia powiem Ci, że też nie miałam lekko. Zero wsparcia finansowego od rodziców. Od poniedziałku do piątku pracowałam, w weekend studia, za które płaciłam Plus jedyny taki, że była nas 2, ale mój Krzysiek też właśnie na początku był na tym stażu... gdyby babcia nie dawała nam czasami obiadów
No ja nie twierdzę, że są złe... tylko ja mam już doświadczenie i mam mieszkanie do opłacenia, które wynosi prawie całe wynagrodzenie ze stażu, a za co mam żyć? Prąd, Internet, reszta rachunków, leki itd.? Nawet we dwójkę nie damy rady. Skoro całe moje "wynagrodzenie" poszłoby tylko na mieszkanie. Mam głodować, bo ktoś wymyślił sobie staż za śmieszną stawkę... to naprawdę dobijające.
Jednak lepiej byłoby mi być studentem, bo miałam zniżki, swoją pracę i mimo kasy wydawanej na studia jakoś szło, bo nie zarabiałam 1400 zł brutto...
Bardzo współczuję Byłam w komfortowej sytuacji, bo utrzymywali mnie rodzice. btw @mysweet w mojej obecnej pracy też zaczynałam od stażu One wcale nie są takie złe! Chciałam się przekwalifikować, nie miałam żadnego doświadczenia, wcześniej pracowałam w zupelnie innej branży i na szczęście moje zarobki były bardzo dobre, więc po prostu miałam oszczędnosci, które mnie wspierały na tym stażu. Pamiętam jak dzisiaj, dostawałam coś około 2k netto. Z perspektywy czasu to była najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć - teraz mam pracę, którą uwielbiam Może warto spróbować? Niezależnie od tego jaką decyzje podejmiesz, trzymam za Ciebie kciuki
Zazdroszczę totalnej beztroski, bo dla mnie studia był to najgorszy okres w życiu przez to mieszkanie z obcymi, jestem introwertykiem i dla mnie to była okropna trauma, która mi się śni po nocach do tej pory i dopiero dochodzę do siebie ze zdrowiem po ponad roku od wyprowadzki.
Ja też byłam na dziennych, niby porządne studia, przynajmniej tak myślałam jak szłam, a tutaj niestety rzeczywistość wygląda inaczej, człowiek jak ma 18-19 lat to niestety nie myśli albo też nie ma takiej wiedzy jak to wszystko wygląda potem. Idzie się na zaoczne i ma się po studiach 5 lat doświadczenia i od razu inaczej to wygląda w papierach. Nawet nie trzeba od razu w branży być, można w innej i w razie czego nie zostaje się w CV tylko ze średnim, jakby studia trzeba było zataić, bo chcą tylko średnie w innej branży.
To prawda... Też się zastanawiam po co kończyłam studia, bo poza krótkim epizodem w szkole (zaraz po studiach) dyplom nigdy na nic mi się nie przydał... Tzn ten konkretny dyplom, bo wykształcenie wyższe było wymagane na stanowisko, na którym pracuję. Niemniej studiów nie żałuję, bo przedłużyłam sobie totalną beztroskę, wyszalałam się za wszystkie czasy, a przede wszystkim poznałam moje dwie najukochańsze przyjaciółki
Ja mam czasami takie chwilę zwątpienia, po jakiego chodziłam przez 5 lat na dzienne studia, mam skończone 3 kierunki i co i jedno wielkie gie... Nawet nie można dostać normalnie płatnej pracy, bo to co dostaje się ze stażu to nie jest nawet godne wynagrodzenie, to jest kpina.
Też tak mam... niestety z "braku laku" musiałam pójść a staż do banku za tą zawrotną kwotę. A co jest najlepsze, że po stażu który trwa 3,5 miesiaca oni proponują mi umowę a czas próbny na pół etatu... Jednak plus jest taki, że jeśli podczas trwania stażu znajdziesz inną pracę to można z niego rezygnować bez konsekwencji.
Wiem właśnie, znajoma z gimnazjum wynajmuje za 1250 zł, ale wszystko mega stare i nawet pralki nie ma, wozi do rodziców ponad 220 km dalej, bo i tak przyjeżdża co jakiś czas. Liczy się dla niej, że jej psa ten dziadek, co jest właścicielem pozwala trzymać, bo też nie wszyscy się zgadzają.