Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1448 / 2920
U nas jest to samo,Bambino mówią że podobno są najlepsze ,malują najlepiej,nie łamią się i tak podobni nie brudzą. Ale u nas choć moje są 3 i 4 klasa już to jeszcze dochodzą kredki pastelowe,2 rodzaje farb,modelina jakieś filce inne typy bzdety a co najgorsze z roku na rok nic nie zostaje
@sailor u mnie jest ten problem, że w tej szkole to będzie jej pierwszy rok, tak więc nic nie zostało. Pisałam ze znojomą, akurat nasze córki będą razem chodziły do klasy to również jest zszokowana ilością rzeczy i to w dodatku takich. Podejrzewam, że cała klasa uzupełnia się w tą jakże ciekawą wyprawkę
Covida się boją 🙈🙈🙈 pamiętam, że moje cymbałki były wiecznie w domu i korzystałam ze szkolnych jak się w końcu przypomniało nauczycielowi do re mi
My w podstawówce też uczyliśmy się grać na flecie ale to była 4 klasa. Poza tym był sprzęt szkolny jeśli kogoś nie było stać na kupno.
Znając życie oraz nauczyciela - jeżeli trafi na niego to jedno i drugie kupione zostało dla ozdoby, tego dowiem się jutro
@sailor sama chodziłam do tej szkoły i kojarzę, że w gimnazjum z tego korzystaliśmy był do wyboru flet lub cymbałki. Plastyki i muzyki uczy ten sam nauczyciel co i mnie uczył tak więc pod tym kontem zdziwiona nie jestem, a z drugiej strony tak mi się wydaje, że trochę za szybko (?) ale to może mi się tylko wydawać.
@Marudziara dziękuję Ci pięknie kochana ❤️ ale już mam zamówione. Bardzo mi miło 😘😘
Ale u nas nadal tak jest. Pierwsze słyszę o węglu i cymbałkach. Nawet na e-dzienniku dostalismy wiadomość by nic nie kupować bo mnóstwo rzeczy zostało dzieciom z poprzedniego roku. A jak coś się skończy to wtedy się dokupi.
Myślę że tu dużo zależy od nauczyciela bo węgiel i cymbałki nie wydają się być aż tak potrzebne w 2 klasie. Co innego plastelina, kredki czy farby bo dzieciaki non stop z tego korzystają. No cóż... Może następnym razem warto by się odezwać i zapytać czy to na pewno konieczne? 😉
Pracuję w przedszkolu, więc mnie kupowanie wyprawki bezpośrednio nie dotyczy, ale wiem jak to z dwóch stron wygląda
Dokładnie! I u nas całe szczęście dalej na tak jest Ale słyszałam od znajomej że np dostają listę rzeczy do kupienie i np jest to latarenka z konkretnego sklepu w mieście, tiulowa spódniczka czy jeszcze coś innego...
Za moich czasów to rodzice kupowali jakaś podstawę, kredki, farbki, plastelinę, kolorowy papier. Jak potrzebne było coś bardziej zaawansowanego to się o tym mówiło na bieżąco, ale w sumie to były jakieś rzeczy jak skrawki materiałów czy guziki. Ale węgiel i cymbałki?
O matko... U nas taka jedna babka była, też się upominała to wychowaczyni oddała jej strzępy, a i o to była afera jak to tak. Ogólnie nie narzekam, wiem że to się zużywa tylko moim zdaniem to już jest takie zbyt mocno naciągane. Właśnie zostawiłam kolejne 180 zł 🤷♀️ cymbałki muszę zamówić.
Jestem cierpliwym człowiekiem, jeżeli będą to używać to na przyszły rok zabezpieczę się jeszcze bardziej niż dotychczas, jeżeli nie będą korzystać to mogę się zdenerwować.
Nieźle... Ja napiszę od drugiej strony- wyprawkę układamy jak najmniejszą, z najpotrzebniejszymi rzeczami bo każdy wie ile to kosztuje.. ale już miałyśmy nerwową atmosferę, bo niektóre mamy są w szoku że klej czy farby przez roku czasu może się skończyć, albo wyschnąć.. Albo jeszcze lepsze są mamy które przychodzą bo jednak przenoszą dzieci i chcą zabrać cała wyprawkę jaką przyniosły na początku tamtego roku.. i też w szoku że dzieci korzystały z tego 😮
Hahaha generalnie to nie wiem co ludzie w nich widzą. Swojego czasu dużo rysowałam i dużo lepiej wyciągałam cienie zwykłymi, najtańszymi kredkami niż właśnie tymi Bambino.
A daj spokój. Śmiech na sali.... W takim tempie pojadę chyba do hurtowni, tam przynajmniej wszystko dostanę