Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 143 / 2920
Ja wchodzę z tą samą częstotliwością co rok temu, codziennie staram się coś wrzucić choć nie zawsze się udaje. Na początku faktycznie ciężko było dostać się do testowania ale teraz jest trochę łatwiej - podejrzewam że to właśnie przez to że dużo osób sobie odpuściło.
Kilka stron wcześniej chyba na Café już była dyskusja na ten temat, tłumaczenie dlaczego nie ma kalendarza i nazywanie naszych uwag tego typu „hejtem”.
Ja tak samo. Wpadam raz na jakiś czas zerknąć na forum. Ale już nie chmurkuje, nie krysztalkuje. Nawet gry mnie nie motywują. Nie widzę szans dostania się do testowania więc kosze kilkaset tysięcy kryształków.
No i ten brak kalendarza adwentowego. Aż mam wrażenie że administracja też odpuściła prowadzenie portalu.
Też tak mam, zwalam że nie mam czasu ale wcześniej miałam tyle zajęć a miałam czas na tyle chmurek a tu wchodzę raz dziennie tylko i zaraz wychodzę 🙄
Ja również, wchodzę tylko na forum i tyle. Już nie mam motywacji i raczej się to nie zmieni. Widzę, że jest nas coraz więcej.
Myślałam, że chociaż z kalendarzy będę systematycznie wrzucać chmurki. Nawet na to nie mam ochoty. Łączę się z Wami w bólu 🫡
Mam tak samo.Próbowałam przekonać się do zmian,ale nie wyszło.Brak kalendarza też zrobiło swoję.😐
Ja podobnie… Jestem tu tak naprawdę moze raz w tygodniu. Stracilam calkiem motywacje do wrzucania chmurek jak nie ma swopow. W ogole nie chce mi sie jak narazie tutaj byc.
Również nie mam za bardzo motywacji żeby dodawać chmurki... ☹️ Odpuściłam sobie też gry.
Od 2 grudnia cisnę codziennie w pracy po 14 h, bez żadnego dnia przerwy, aż do świąt.
Tutaj jakoś też nie chce mi się ostatnio zaglądać (chyba najbardziej czekałam na ten kalendarz adwentowy, żeby to mnie zachęciło). Zastanawiam się, czy nie odpuścić DC na jakiś czas. Zdjęcia z kompa, które miały iść na chmurki usunęłam (awaryjnie mam je jeszcze na dysku, jakbym zmieniła zdanie), ale no nie wiem...
Oj to najgorzej, znam takie przypadki. Niestety tu ciężko coś poradzić, dopóki sami nie będą chcieli zmiany to się nie odgruzujecie
Rozumiem 🥲 nie, to faktycznie słabo, takie samo napędzające się koło. Ale też czy to później u takiego dzieciaka co chodzi na lekach nie jest tylko gorzej? Tak jak piszesz jak człowiek jest chory to ledwo jest w stanie wysiedzieć. Zdecydowanie lepiej dać sobie nawet ten jeden, dwa dni w domu, wypocząć to później jest lepiej. A jak tak chodzisz do pracy to ani tak na prawdę nie jesteś w stanie się wyleczyć, ale też nie do końca pracować bo nie masz tyle siły...
Myślę, że to niestety się mocno o kasę rozchodzi 🥲 no ale też czy zdrowie dziecka nie jest ważniejsze od kasy...
No niestety w większości to nie są moje rzeczy tylko rodziców, lub "wszystkich" albo "niczyje" .. Będąc na strychu i znosząc choinkę znalazłam dywanik który miałam x lat temu i myślałam że już dawno jest w koszu, a on leżał w worku. Rzuciłam nim koło wyjścia żeby zabrać na dół, a potem do śmieci jak będziemy wychodzić i przeglądałam kartony dalej szukając świątecznego talerzyka i kubków... dopiero na dole się skapłam, że go nie wzięłam bo nie było go przy wyjściu.. okazało się że mama wsadziła go z powrotem do wora...
No ale co tam strych, jak moi rodzice nawet w domu trzymają niezliczoną ilość rzeczy które za przeproszeniem już dawno powinny być na śmieciach... walka z wiatrakami
Oj też tak miałam takie myśli, ale na pocieszenie powiem że z tych rzeczy „przyda się” to faktycznie przydało się może 5%, więc warto sobie odgruzować. I najważniejsze nie donosić w to miejsce nowych rzeczy. 😂
Ja sobie nie wyobrażam zostawić chore dziecko w przedszkolu, czy puścić do szkoły. Sama pamiętam jak nie raz zaczynałam się źle czuć w szkole to nie dałam rady wysiedzieć. Bo mnie mama też nigdy nie puszczała chorej. Ale niestety czasem rano było ok a np po 3 lekcji już źle się czułam... I okej, czasem jest to tylko katar, czasem kaszel dłużej się utrzymuje po chorobie. Ale u nas autentycznie rodzice dawali leki w szatni, a dzieci często przychodziły goraczkujace...
Powiem Wam, że w Danii to wszystkie dzieci chodzą z glutem, bólem gardła i kaszlem do żłobka całą zimę. Na dodatek panie cały czas podają im butelki wody z lodówki. Jak czasami zostawiam dzieci i słyszę jak jakieś inne dziecko kaszle to aż w uszy boli. Dopiero jak jest temperatura dziecko trzeba odebrać. W innym wypadku w ogóle się tego typu objawami nie przejmują 😬.
U nas temat był wałkowany cały czas. Wielokrotnie przyprowadzane były dzieci, które ewidentnie powinny siedzieć w domu, ale rodzice ukradkiem dawali maluchom leki w szatni i przepychali do sali... Na nic były prośby przedszkolanek... Później rodzice się wycwanili i przynosili masowo karteczki, że dziecko jest alergikiem 🥴 Oczywiście od lekarza i nagle okazało się, że w grupie 90% dzieci to alergicy...