Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1224 / 2920
Rozumiem, slyszałam i czytałam o takich osobach, także wiem, że takie coś ma miejsce, osobiście ja akurat takich sytuacji nie znam, znam przykład właśnie w drugą stronę, że komuś się nasiliły stany lękowe przez pracę poniżej kwalifikacji w Maku, dlatego się odniosłam do tej sytuacji w wypowiedzi. Ale tak naprawdę ludzkie psychiki są różne, każdy ma inną podatność na stres itd. i każdy może mieć problemy ze zdrowiem psychicznym przez różne sytuacje.
Ciekawostka: można mieć dobrą pracę, bardzo dobrą kasę, właściwie niewiele powodów do narzekania, a rownoczesnie tyle stresu i taka odpowiedzialnosc, że bez terapii/leków i zmiany pracy się nie obejdzie... Niestety wiem co mówię Zresztą widzę mnóstwo przykładów również wśród znajomych
No z tą dziurą to serio, nie wiadomo, co któremu potencjalnemu pracodawcy w głowie siedzi, pół olewa takie stanowiska typu kelner, a pół się cieszy, że pracownik coś robił i nie chciał siedzieć w domu. Myślę, że też zależy, czy ktoś serio jest zdecydowany na konkretną pracę w konkretnym zawodzie i szuka czegoś "konkretnego". Bo też nie sztuką jest skończyć wyższe studia i iść do Biedronki, żeby się wszyscy sąsiedzi śmiali i się cieszyli, że komuś nie wyszło. Oczywiście tu nie chcę nikogo obrażać, kto pracuje w handlu, nie taki jest cel mojej wypowiedzi, bo wszystkie zawody trzeba szanować, ale pewnie rozumiecie co mam na myśli, też wychodzę z założenia, że nie po to się porządne studia skończyło, żeby właśnie iść do sklepu. Bo nie każdy się nadaje zapierdzielać fizycznie i skończył studia może właśnie dlatego, żeby tak nie musieć zapierdzielać. Są oczywiście różne sytuacje, ale taka praca może rodzić frustrację i źle oddziaływać na psychikę, a potem są różne depresje i nerwice itd., bo wysiada psychika, że się zapierdziela poniżej kwalifikacji. Więc też rozumiem jak ktoś dłużej szuka i szuka jednak tej wymarzonej pracy na daną chwilę i ma dziuręw CV. Bo też nie sztuką jest napisać, że ktoś leży do góry brzuchem w domu, bo nie chce iść do Biedronki, a na dany moment może mieć tylko takie oferty, a skończył jakieś studia i się chce rozwijać w tej dziedzinie związanej ze studiami. Ja byłam w takiej sytuacji i mnie to bardzo bolało jak takie teksty słyszałam, że leżę w domu. Chcialam iść do pracy, tylko nie miałam gdzie. Miałam do wyboru tylko markety w zasadzie. A dobrze wiem, że gdzieś po tygodniu bym wyleciała z hukiem z takich przybytków. Udało mi się znaleźć pracę w zawodzie, także dobrze wiem na własnym przypadku, że czasami trzeba poczekać.
Tak coś kojarzyłam 😀 mój chłopak hydraulik, to tematy nie są mi do końca obce.
Zgadzam się, ogarnięcie i szczęście plus zależy jeszcze też od miasta, gdzie się mieszka. Inaczej się rozkładają możliwości w mieście powiatowym, inaczej w wojewódzkim, a chyba jeszcze inaczej w Wawie. No i branża też gra sporą rolę. Super, że się tej dziewczynie udało, bo jest ciężko się wybić. Ale co to za firma na B to nie wiem
@Marudziara W maku jest podobno gorzej. Ja pracowałam w KFC i mimo, że był zapieprz (lokal było koło autostardy prowadzącej nad morze), no to było naprawdę spoko. Miło wspominam tą pracę. Więc już naprawdę zaczynam rozważać powrót, tylko, że teraz już mieszkam w innym mieście, więc inna ,,restauracja” 😅
Swoją drogą chyba cię kojarzę z Peppera, bo nick szczególny i foto 🤭
No właśnie czasem nie wiem czy nie lepiej ta dziura, jak aplikujesz na stanowisko ,,poważne”, niż walnąć KFC xd
Ciężko powiedzieć, co komu w głowie siedzi.
Dzisiaj był hit, przeglądam oferty z urzędu i uwaga staż na KELNERA, 1000 zł, chęci do pracy 😂😂😂 i najlepsze na koniec OBSŁUGA WESEL.
To już się nazywa wyzysk w biały dzień, kto normalny takie coś proponuje..ogłoszenie już wisi jakiś czas i OBY jak najdłużej.
Ja bym wzięła duży nacisk na szczęście, nie umniejszając nikomu a takie sytuacje nie są chyba zbyt częste, ja już kilka miesięcy jestem bez pracy i rozważam nawet tymczasowo KFC, w którym kilka lat temu pracowałam, bo przecież za coś żyć trzeba. A do zawodu nie chce wracać.
miałam dziś mega nieprzyjemną sytuację w pracy, zrobiło mi się super-przykro szczególnie, że to żaden problem z klientem tylko sytuacja wewnątrz zespołu
Nie wzięłam rano tabletki na serce i strasznie mnie ono dzisiaj kłuje
Wiem właśnie, bo patrzyłam, taka prawda, że każdy by wolał w biurze niż w sklepie, moja przyjaciółka właśnie po roku sklepu przenosi się do biura, handel to ciężka branża.
Piękna pogoda, a ja mam okropny ból głowy i w ogóle jestem jakaś taka nijaka. 😔
@todoporti9 mnóstwo osób na to składa, na pracuj.pl po aplikacji ma się podgląd i najczęściej jest to >100
Ze studiami niby jest ciężko, ale bez jest jeszcze gorzej, bo teraz nawet na te wyżej poruszone sekretarki czy pracownice biurowe często trzeba mieć wyższe jak oglądałam jakieś ogłoszenia, może nie zawsze, ale w przeważającej części i zależy też od miasta.