Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1144 / 2920
Mam dosyć przeziębienia… to niby wirusowe zapalenia gardła ale nie wiem czy jednak nie angina. Chociaż niby lekarz powinien wiedzieć lepiej.. nie pamietam kiedy gardło bolało mnie tak bardzo i tak długo. Wczoraj wydawało się ze już będzie lepiej, a w nocy i rano nie mogłam śliny przełknąć
Wróciłam z piekarni- jeszcze wczoraj moje ulubione bułki były w kształcie rombu, dzisiaj już są o polowe mniejsze i okrągłe… cena ta sama. Dodam że jedna bułka kosztuje 2,10 …
dlatego wszystkie ubrania które wisiały mi na Vinted, jak tylko wróciłam do Polski spakowałam i oddałam dla potrzebujących. Serio. Zbyt wiele takich ludzi było.
Ja nawet nie odpisuje takim ludziom bo wiem ze są tacy co kupią bez pytania mierzenia itp.😁
Maskara nie dość, że ludzie mnie w pracy wykańczają to jeszcze na Vinted
Pani się obruszyła na mnie bo nie mam czasu jak najszybciej zmierzyć jej ciuszka. Odpisałam, ze zrobię to weekend to Pani niezadowolona bo to długo.Wystawiony i tak już a niską cenę a Pani chce go za 6 złotych. Ciągle jestem w robocie i padam na twarz, i weź leć teraz zmierz Pani ciuszek, który deklaruje, że chce kupić za 6 złotych gdzie wysyłka i paliwo więcej mnie wyniesie niż ten ciuch a i tak go nie kupi. I jeszcze naśmiewanie, ze trzymam ciuchy poza domem a nie w domu ! MASAKRA!
Taka piękna pogoda, a mnie przez okres tak brzuch boli, że nawet mi ciężko chodzić 🙄
wczoraj do punktu pocztowego przyszła moja długo wyczekiwana paczką z na piękne włosy, sms przyszedł o 18:14 a punkt był czynny do 18
dziś punkt miał być czynny od 9, drałuje rowerkiem żeby jak najwcześniej móc zacząć dzień, nadaje paczki w paczkomacie, biegam po sklepie żeby zrobić zakupy i o 9 odebrać paczkę i szybko wracać do domu. Biegnę o 9:11 odebrać przesyłkę a tu zamknięte... stoję przed budynkiem Pan sobie przyjeżdża o 9:17... odpala papierosa... ma czas na wszystko... finalnie otworzył punkt 0 9:24... zanim się zalogował do systemu itp to paczkę odebrałam o 9:30...
Dokładnie mam tak samo! Nie mam jeszcze stałej pracy tylko zlecenia na zdjęcia, ale jak coś chcę kupić to kupuję, choć teraz ubolewam bardzo, bo wydałam kasę na obiektyw, koncert i za niedługo wydam na tatuaż... Ale to takie punkty, które bardzo, bardzo chciałam spełnić. Nie muszę płacić rachunków za mieszkanie itp., więc korzystam. Choć za swoje sprawy za które kiedyś płaciła moja mama, np. za dentystę, płacę sama. Żyję chwilą i może to nierozsądne, ale to moje życie
Od miesiąca szukam pracy na zlecenie. Nudzi mi się w domu, chciałam wyjść przy okazji dorobić. Nie chce normalnej umowy, bo zaraz zaczynam sezon. Nie ma nic ! Nawet na zwykłą umowę. Jak już coś znajdę to kompletnie nie mam dojazdu do lub z pracy . Znalazłam jedną blisko domu, ogarnęłam rower. Jednak jak się trafi zmiana mi i mojemu partnerowi na popołudnie - a głównie chcą na popołudnia -to nie mam z kolei co zrobic z córką . 😭
Mam dziś kiepski dzień, wszystko mnie wkurza nic mi nie wychodzi, nic mi się nie chce. Niech ten dzień już się skończy 🙉
Wczoraj u ortodonty niestety nie dało rady założyć nowego drutu. Więc termin założenia dołu przesuwa się najwcześniej na listopad.
Alergia w miarę odpuściła to oczywiście jeden dzień było ok i rozłożyło mnie paskudne przeziębienie nie pamietam kiedy ostatni raz mnie tak gardło okropnie bolało moja mama ma to samo…
Ja dopiero powoli zaczynam się uczyć takiego podejścia Ale też sporo analizuję, czy to nie będą pieniądze wyrzucone w błoto, bo np. kupię drogą bluzkę czy buty i nie będę mieć jej z czym zestawić. O dziwo jakoś łatwiej jest mi wydać dużo większe pieniądze na rzeczy niezwiązane bezpośrednio z tym co noszę (ciuchy, kosmetyki). Droższy zabieg fryzjerski czy kosmetyczka to dla mnie żaden problem
Dokładnie! Życie ma się jedno wiec trzeba robić co się chce i mieć co się chce ! ☺️😁
@kngslk Kup sobie te rzeczy, zobaczysz jaką ulgę od razu poczujesz . Jak coś za mną chodzi powyżej dwoch tygodni to kupuję. Nie mam problemu z wydawaniem na siebie, ale znam to bo długo sama przez to przechodziłam . Teraz mam budżety na ciuchy, kosmetyki itd, więc jak coś chcę sobie kupić, to po prostu kupuję i tyle, ale zawsze długo się zastanawiam czy ta rzecz jest mi potrzebna. Potrzebna nie w sensie czy będe w niej chodzić miliard razy zanim się zniszczy tylko bardziej: czy jest w moim stylu, czy mam z czym ją nosić, czy mi się naprawdę podoba, czy będę szczęśliwsza jak sobie to kupię itd - jeśli przeważają odpowiedzi na tak, kupuje
Ja tak ciągle miałam. Zawsze odkładałam jakiś droższy zakup na wieczne nigdy. Teraz się trochę poluzowałam, w sobotę kupiłam obaga, na co zawsze mi było szkoda kasy i ciągle po co mi to i na co. A teraz już mam podejście, że pracuje po to, żeby coś mieć, bo pieniądze raz są a raz nie ma.