Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1107 / 2920
Ludzie na vinted są nienormalni. Chcą 20 zł zniżki na rzecz, która kosztuje 35 zł. Nigdy bym nawet nie pomyślała, żeby tak dużą różnicę w cenie zaproponować gdybym chciała coś kupić.
Ja po takim tournee mega produktywnym jestem bardzo zmęczona, ale też usatysfakcjonowana, ze udało mi się dużo zrobić. Minusem jest to, ze potem nie umiem być nieproduktywna, czuję się źle, nic nie robiąc... Ja powoli odnajduję złoty środek - wiem, że jesli mam dzień taki, ze chodzę przytłumiona, to lepiej z domu nie wychodzić, bo ktoś po głowie dostanie, a innego dnia potrzebuję wyjść do ludzi, wręcz wpycham się do ludzi! mimo że w sobotę i niedzielę pracowałam - w domu! - chyba stąd potrzebowałam wyjścia. Powoli goni mnie dorosłość i kalendarz zaczyna być przydatny, bo zawsze jest w każdym tygodniu przynajmniej jedna bardzo ważna data... Dni zlewają się w jedno, nie wiem, jak się nazywam...
Postanowiłam 2 tyg temu założyć w końcu konto w bibliotece miejskiej, ale nawet tam nie dotarłam, a mam 2 km! Już dawno straciłam chęć czytania dla własnej przyjemności, cały świat nas goni, by ROZWIJAĆ SIĘ i uczyć ciągle, więc ja mam samokształtującą się presję na samą siebie... Dla przyjemności?
ech...
Dokładnie! Świetnie to ujęłaś, że ma się wrażenie, że coś innego przemija. Ja jeszcze nie do końca potrafię odnaleźć ten złoty środek, ale na szczęście, kiedy trafia mi się taki dzień w którym mało co robię, nie mam wyrzutów sumienia. Podziwiam osoby, które codziennie oprócz pracy ogarniają wiele innych spraw i na dodatek robią wiele innych rzeczy dla siebie, ale nie zazdroszczę im
Mam to samo nie lubię zbyt produktywnego życia, bo czuje że przemija mi coś innego i ogólnie strasznie mnie to męczy. Nie mam wtedy czasu na przykład na portalu tutaj żeby posiedzieć poczytać, nie lubię życia w biegu ale właśnie nie myślę też za dużo a zwłaszcza o negatywnych rzeczach i tylko to ma największy plus.
Może tak po prostu też obawiasz się nowego związku? Mnie po zakończeniu toksycznego bardzo trudno było komukolwiek zaufać. Minęły 4 lata, a dopiero teraz zaufałam, jednak nadal się trochę boję, choć tamtem związek to przeszłość. Myślę, że nawet jak pojawi się ta odpowiednia osoba, strach i lekka wątpliwość i tak będzie, ale pomimo to, będzie czuło się, że warto. Doszłam też do wniosku, że wiele rzeczy na tym świecie nie trwa wiecznie co nie znaczy, że są one mniej piękne i nie warte przeżycia. Nie ma sensu zamykać się na relację tylko dlatego, że ktoś nie docenił Twojej wartości Chyba, że po kilku następnych spotkaniach będziesz czuła, że to całkiem nie to.
Mam dość nowej współlokatorki. Kobieta ma 60 lat nie zna mnie wogóle, znamy się ledwo tydzień a nawet mniej. Wczoraj musiałam wyjść z mieszkania bo miałam już dość i słyszała ze swojego pokoju jak zamykam drzwi na klucz i wychodzę z mieszkania to rozumiecie, że wyszła za mną na klatkę schodową czy to ja napewno idę ale ja się nie odwróciłam tylko szybko schodziłam ze schodów. Później z drogi widziałam jak pobiegła do kuchni i głowę wystawiła perfidnie przez okno patrzeć gdzie ide i z kim.. Żadna z niej matka, żadna rodzina, obca osoba próbuje kontrolować. A pracą nie ma się kto już tak zainteresować, patrzy ile nam się makijaż trzyma na twarzy, jaki chłopak się popatrzy na nas w pracy i że ktoś tam się kręci wokół mnie takie rzeczy widzi a reszta wyrąbane, na taśmę nie trzeba patrzeć. No zarąbiście toxic osoba w mieszkaniu.. 😠
Warto dać sobie jeszcze chwilę, może akurat przy bliższym Poznaniu coś zaskoczy
Akurat nie wydaje mi się żeby to o to chodziło. Zdecydowanie nie czuję się nie fair wobec eks, bo niestety w dużej mierze to on spieprzył sprawę, i to z mojej inicjatywy wyszło rozstanie.
Chyba bardziej chodzi o to, że nie jestem do końca pewna, czy osoba, z którą aktualnie randkuję, jest w moim typie. Brak mi jakiejś chemii między nami.
Mój dzień dzisiaj był tragiczny. Musiałam wstać o 2.45 zeby jechac na uczelnie na egzamin na 9.40 . Egzamin trwał 10 minut a ja w domu byłam dopiero o 15.30. Padam na ryj. Narzekam na PKP, że są takie krótkie pociągi, nie sprzedają miejsc stojących.
Moja jest na emeryturze już 13 albo 14 lat bo przeszła bardzo szybko.. teraz ma 64 lata i cały czas marudzi jak to jej się nie chce pracować… co z tego że nikt jej nie karze i są chętni na jej miejsce, w tym ja
🤣🤣🤣dokladnie jak one mogą ludzi z rana denerwować 🤣🤣🤣
Ale muszę przyznać że śmiesznie się patrzy z boku i ogląda sytulacje
Jak ja to znam… u mnie ostatnio bylo to samo. Dodatkowo ta kobieta u mnie jest rok przed emeryturą i to dodatkowo poteguje jej bezkarnosc
O tyle jest mi łatwiej, że tak naprawdę od miesiąca się pogodziłam jakoś z tą myślą. Cieszę się że spróbowaliśmy ale jak wczoraj rozmawialiśmy to już sama czułam, że nic z tego nie wyjdzie. Zachowamy koleżeńskie relacje ale na związek nie ma co liczyć, muszę się po prostu przyzwyczaić do tej myśli
Byłam wczoraj na randce. Było naprawdę bardzo miło, dzisiaj znów się spotykamy, a ja nie wiedzieć czemu czuję jakiś irracjonalny strach. Nie wiem co się ze mną dzieje 😔
Najbliższe tygodnie będą pewnie bardzo ciężkie, ale życzę Ci dużo siły i wytrwałości 😊 Takie decyzje nigdy nie są łatwe, sama 3 miesiące temu zakończyłam kilkuletni związek. Gdybyś potrzebowała się wygadać, to zawsze możesz do mnie napisać 😉
odkąd się przeniosłam na nowe vinted sprzedaż mi umarła... poszła mi zaledwie jedna rzecz pododawałam dużo rzeczy i myślałam że trochę się odgracę a tu nic
Wczoraj byłam ostatni dzień w pracy, niby się cieszę bo zacznę nowy etap w życiu, a z drugiej strony szkoda mi tej ekipy