Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2020 / 2895
Dlatego ja błogosławię moją mamę, która jak wyprowadzałam się do Krakowa do (byłego już) partnera, to powiedziała mi, że jak będę miała ochotę to mam do niej lub do taty sama dzwonić - oni nie będą dzwonić (chyba że będzie coś pilnego), bo może akurat jestem na mieście, chcę odpocząć albo uprawiać seks z chłopakiem I przez 4 lata mojego mieszkania tam rzeczywiście sama z siebie dzwoniła tylko, jak było to coś pilnego.
Ja się cieszę że w końcu się o tym dowiedziałam, bo w sylwestra mi jeszcze pisał „Nie mogę się doczekać aż się zobaczymy słodziaku”. Nawet dzisiaj go zapytałam co z tym spotkaniem, to zamiast mi od razu powiedzieć że nie to zaczął ze może być ciężko bo wyjeżdża. Cieszę się że jednak to ja byłam tą druga opcją, a nie dziewczyną która niby traktuje poważnie a cały czas pisze z innymi
Nie śpię kolejną noc z rzędu, a w dzień udaje mi się pospać może z 4 h... Ledwo dwa dni temu skończyły mi się duszności, kaszel i zatoki, a od wczoraj mięśnie bolą mnie tak jakbym miała pinezki powbijane w ciało. Podniesienie czegokolwiek albo schylenie się graniczy z cudem...
Padłam wczoraj jak mucha. Po pracy pojechaliśmy na zakupy. Po zakupach spędziłam 1,5 godziny w kuchni - dosłownie weszłam do domu nie miałam czasu ani usiąść ani zjeść. Nie poroniłam zdjęć na DC, nie odsapnelam. Ledwo się rozebrałam i usnęłam 🙄
Nie lubię stycznia na fitnessie. Jest mnóstwo nowych ludzi, którzy pchają się do przodu, nie znając zasad panujących w sali. W lutym zawsze jest już lepiej i luźniej bo większość ludzi odpuszcza postanowienia noworoczne.
Przeziębienie ciągnie mi się już ponad tydzień.. niby jest lepiej ale znowu musiałam wziąć leki przeciwbólowe bo myślałam że mi głowa eksploduje 😐 Jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że w końcu porządnie odpoczęłam.
Może to go w końcu ruszy, żeby mi wysłał ten cholerny proszek... Ile można czekać ...