Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1974 / 2896
Moja droga do pracy trwała dziś 50 minut, co normalnie jadę 20-25 minut.
To jest istna tragedia. Wsrstwa kilkunastu centymetrów śniegu ewidentnie nawet nie przejechana plugiem ani razu...
Pada już 3 dzień a o naszej ulicy pługi zapomniały. Jeszcze jest tak ostro z górki przy skrzyżowaniu, hamowania nie ma żadnego. Dziś już wpadłam w poślizg przy 5 km/h i prawie w rowie wylądowałam. Co chwilę się tam ktoś zakopuje i trzeba auta wyciągać. Gdybym nie miała quattro to bałabym się z domu wyjechać.
teraz wczoraj wrócilam i byly jeszcze opoźnienia przez minusowe temperatury. Najgorzej że my mielismy zimno w domu bo było caly czas 16 stopni, maks 18...
Drapie mnie w gardle i mam lekkie dreszcze, zapowiada się kiepski początek tygodnia 😔
Zmiana klimatu
A tak serio, to dawno mnie tak długo nie trzymało przeziębienie jak po tym nieszczęsnym londynie...
Też sobie ponarzekam na śnieg.. kocham zimę i kocham śnieg ale dzisiaj to przegięcie... do pracy mam jakieś góra 4 km ale przez ten śnieg nie mam się jak dostać teraz do domu i od 11 jestem po pracy ale o 14:30 mam szkolenie i muszę siedzieć do tej godziny i czekać czy w ogóle Ci od szkolenia dojadą ale jak patrzę na to co się dzieje to szczerze wątpię..
A w dodatku już znowu słyszę kto na zwolnienie idzie więc pewnie będę musiała jakieś zastępstwa robić, których mam w tym roku już szczerze dosyć. Następny tydzień też wolałabym mieć luźniejszy żeby sobie na spokojnie naszykować wszystko do świąt i po prostu odpocząć, to już znajoma mi mówi że musi iść na zwolnienie bo już nie ogarnia i musi odpocząć.. i wtedy ja za nią będę musiała zastępstwa robić codziennie i zostawać kilka godzin dłużej
No i oczywiście dopiero co narzekałam że może będę mieć zastępstwa a tu się już okazuje że na pewno i prawdopodobnie będzie tak aż do samych świąt. Zostanę sama więc będę musiała sama wszystko ogarnąć, robić czyjąś robotę i być w dwóch miejscach na raz. Uwielbiam to 💩
Ja dziś ponad 2 godziny jechałam moje64 kilometry 😂🤪 normalnie jadę godzinę z minutami.
Przez większość drogi tez nieodgarniete, a to droga krajowa 🤡 jak wracałam to już było lepiej. Ale spóźniłam się do pracy, dyrektorka wpuściła dzieci do klasy i tyle…
A płatne chociaż te zastępstwa czy łączone grupy i bezpłatne? Brzmi tragicznie 🥲
Trochę płatnych ale część oczywiście łączona już jestem wkurzona…
Najgorsze jest to że pracuję trochę w przedszkolu a trochę na świetlicy i w tych dwóch miejscach na raz zostanę sama. Koleżanka która miała w następnym tygodniu ze mną zakończyć dwa konkursy na L4 więc nie wiem jak sama to ogarnę. Nie ma szans
Czekam na kuriera i jak normalnie jest 12-13, tak jeszcze go nie było. A lodówkę mam pustą i nie mam jak wyjść na zakupy dopóki nie przyjedzie.
Ja też sobie ponarzekam! Od soboty byłam z moją trójką dzieci u rodziców. W niedzielę popadało dość ostro, wieczorem przestało a mimo to nie zostało nic odśnieżone. Nawet te główne drogi
Miałam wracać wczoraj ale stwierdziłam że zaczekam do poniedziałku, pojadę sobie jak będzie jasno i na pewno już jakiś pług czy piaskarka wyjedzie. Z dzieciakami to wolę żeby było bezpieczniej No i co? Nic...
Normalnie tą trasę pokonuje w ok 35 minut, teraz było to 1, 5 h...
Przepłukałam gardło wodą z solą, napiłam się ciepłej herbaty i wzięłam tabletkę na gardło a mimo to męczyłam się okropnie całą noc. Migdałek tak mnie bolał jakbym przełykała szkło.
Dziś zapisałam siebie i młodego do lekarza (mieszkamy teraz w Danii). Lekarz stwierdził, że to nie bakteria, czyli angina też nie. Tylko, że to wirus. Leków żadnych nie zapisał 🙄. Nawet się nie zapytał czy używamy jakiegoś aspiratora do nosa, czy inhalatora dla młodego... Za kilka dni ma nam przejść. A młody się męczy okropnie...
Ciocia mu zrobiła rosół z kaczki i do picia cytrynę z miodem i cynamonem. Ale za bardzo nie chce jeść.
Ma problem z odkrztuszaniem tej wydzieliny 🙄. Będziemy musieli dziś pojechać do apteki mam nadzieję, że mają jakiś syrop odkrztuśny - ale i tak dopiero rano go dostanie.