Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1941 / 2896
Szczerze mówiąc sam zabieg był ok, nic nie czulam, teraz tylko boli pół twarzy, ale te da się znieść. Oby się ładnie zagoiło.
Mój też był taki kiedyś,ale całe szczęście minęło. Teraz co i rusz robimy coś nowego,byleby nie było 3 warzyw. Szpinak, brokuł i glony
W pracy już ledwo się ruszam i nie mam siły. Ramię mnie ciągle boli i często stopy. Chyba naprawdę muszę iść do lekarza i na l4...
Nie rozumiem czemu jak chmurka jest ukrywana to jak ja dodajemy to jest tak jakbyśmy dodawały ja od zera… wczoraj ukryto mi jedna chmurkę za opis. Miała mnóstwo Waszych komentarzy, a teraz wszystko poszło na marne.
Tak... przecież ktoś napisał ten komentarz, poświęcił swój czas...
K. bardzo hobbistycznie interesuje się akwarystyką, ja nie. W domu u rodziców przez całe życie miał akwarium, na wynajmie stękał i kwękał, że chciałby akwarium, ale że mieliśmy świnki morskie i szynszyle i w ogóle cały zwierzyniec, bo jesteśmy gryzoniolubni to się wykręcałam tym, że mało miejsca i że zwierzęta już mamy. Od dwóch lat (kiedy to zleciało?!) jesteśmy na swoim, a ja zgodziłam się na akwarium w domu, bo w końcu oboje jesteśmy dorośli, mieszkanie jest wspólne i każde z nas ma prawo do swoich zainteresowań nawet, jeśli drugiemu jest to nie po nosie. Z moim K. jest tak, że albo grubo albo wcale, więc od dwóch miesięcy w salonie stoi ogromne narożne akwarium, żadna tam popierdółka. Miało być jedno, ale w mieszkaniu oprócz tego kolosa stoi małe akwarium, gdzie zaczął hodować rośliny i kolejne, gdzie aktualnie przebywają ryby z domu rodziców (cała kolonia mu się tam namnożyła, nie wie co z nimi zrobić, nie ma serca brzydko mówiąc spuścić ich w toalecie, nie ma komu oddać, a do nowego akwarium nie wpuści, bo mu się z 1000 gupików zrobi 10000 tysięcy). Dzisiaj się okazało, że wyselekcjonowane ryby z wymarzonego akwarium mają ospę rybią. Poleciał do sklepu, nakupował jakiś fiolek z chemią, fascynująco mi wszystko tłumaczył, ale to tak jakbym ja mu tłumaczyła techniki makijażu - zainteresowanie tematem na poziomie zero. Uf, dobijając do brzegu. Poszłam na kompromis i zgodziłam się na JEDNO akwarium, w rezultacie mam 3, a za chwile przywiezie od rodziców czwarte, ponieważ jak twierdzi część gatunków, które nie są chore musi oddzielić od chorych, bo je zeżre ta chemia, co ją dzisiaj kupił.
Zastanawiam się czy wpierw oszaleję, czy mu strzelę.
Te co mógłby oddać może niech wystawi na jakiejś grupie z Waszej miejscowości?
Ja się pogodziłam z manią mojego do sprzętu audio w zasadzie od początku. A on z moją do makijażu i roślinek, wiec trzeba to jakoś zaakceptować.
bardzo przykro się tego słucha na szczęście nie spotkałam się z czymś takim ani wśród rodziny, ani wśród znajomych. Co więcej, mięsożerni znajomi bardzo chętnie próbują u nas wegańskich/wegetariańskich rzeczy, a nawet przynoszą swoje . Jedyna rada to chyba się nie przejmować i w ogóle unikać tematu
Wystawiał na fejsie i na olx, to jest jeden rodzaj - gupiki. Bardzo dużo samic. Jak się wyprowadzaliśmy to zostawił ryby, jego rodzice czyścili akwarium i karmili, ale nikt się nie zajął stricte "hodowlą" i się namnożyły jak cholera...
Twój zbiera wszelaki sprzęt? mój jest informatykiem, jeśli mamy w domu czegoś dużo to zdecydowanie kabli od dwóch lat prowadzimy sprzeczkę o stolik kawowy, ponieważ ja chcę prosty, a ten głupek wymyśla zrywanie paneli, prowadzenie kabla pod podłogą i doprowadzenie prądu do stolika kawowego, najlepiej takiego z ruchomym blatem i szufladami 🤡
Kupić glonojady to zeżrą nadmiar. 😅
Akurat mój nie wpada na takie pomysły, ale my np robiliśmy gniazdka w blacie, więc jak często korzystacie ze stolika to może dlatego tak kombinuje.
Wszelaki nie, ale ma sporo nie tanich marek, dużo miał na handel i odkąd główny przedwzmacniacz mu padł tak wszystko stoi i zajął się rowerami. 😅
No dziś to mam już troszeczkę dosyć. Niby wszystko ładnie pięknie załatwiłam kupę spraw ale jest to mega zmęczona.
@Janettt "nasz" największy glonek ma 36 cm, narybkiem gardzi on był właśnie cały czas z tymi rybkami i ich nie zjadał