Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1767 / 2898
Ja nie wiem co jest teraz z tym obuwiem ja też ostatnio kupuje wiekszy rozmiar niż zwykle nosiłam. Mniejsze te buty robia czy co?
No i wróciłam od dentysty, zamiast zrobionej kanałówki było wielkie czyszczenie i będzie kolejna porcja antybiotyku, tym razem dwa różne... zakażenie pełną gębą
Znam ten ból.. Mnie obcierają chyba wszystkie buty, nieważne czy mam je na stopach pierwszy raz czy setny. :p Ostatnio szłam do pracy w adidasach, które mam chyba od 2 lat i mnie obtarly...
To jest irytujące chodze i jest ok potem jakis czas nie noszę ubiorę za jakis czas i obtarte 🤦
Jejku tez to mam! Ostatnio stwierdzislam że Mam chyba z tylu prosta stopę przy achillesie i dlatego 🤣 u mnie nie ma szans nosić balerin mokasynów itp wczoraj założyłam nowe trampki i już mam tył obtarty cały
Podobno są już pod obserwacją, nie znam się na tych przepisach ale tłumaczyli nam że dopóki dzieci w trakcie takich imprez lub awantur nie ma w domu to nie mogą nic zrobić. Dziewczyna jest na tyle perfidna, że jak przyjeżdża policja to udaje pokrzywdzoną z każdej strony.... Ogólnie cyrk na kółkach, kiedyś musiałam ich potraktować gazem bo nowy kolega sąsiadki postanowił zapukać do moich drzwi, problem był w tym że jej głową...
Ostatnio robiłam projekt hali, do projektu był załączony akt notarialny gdzie jest zapis, że działka ma dostęp do drogi publicznej. Dzisiaj przyszła odmowa z urzędu, że działka nie ma dostępu do drogi. Czyli urzednik podważa akt noralriany, a ty się tłumacz inwestorowi dlaczego nie może budować. Dzisiaj się dowiedziałam, że moja koleżanka z podstawówki zaczęła pracować w urzędzie i sprawdzać projekty, oczywiście przyczepiła się do projektu i jak mój szef jej dzisiaj tłumaczył, że nie ma racji to mu powiedziała, że jeszcze nie miała szkolenia z przepisów. Po pierwsze zaczynając pracę powinna znać przepisy, a niestety jest to osoba która po pierwszym roku studiów musiała wziąć dziekankę bo nie zaliczyła większości przedmiotów. I później inwestorzy do nas mają pretensje, że projekt tyle czasu trwa.
Nasze kochane państwo "zabrało" mi prawie 500 zł na pocztę ulgi klasy średniej. ✌️
Człowiek nie bierze żadnych socjali, zapieprza jak krasy wół, a i tak na koniec mu zabiorą. Szczerze nie dziwię się, że wiele firm zatrudnia ludzi na śmieciowi i najnizsze place, a reszta pod stołem...
O matko czytam i nie wierzę . Nie wiem czy mam być w szoku, śmiać się czy płakać.
Ja się wyprowadziłam od takiego "sąsiedztwa". Moją przyjaciółką dalej tam mieszka i dopiero po 6 latach zaczęli co kolwoek z tym robić. Opieka, zarządca mieszkań, GMINA ( mieszkania socjalne ), policja. Chwilowo siedzą cicho ale z tego co wiem to grozi im eksmisja. Z tym, że to też nie jest takie łatwe - 5 dzieci w domu
Tutaj eksmisja niestety nie wchodzi w grę, mieszkanie jest własnościowe i bez nawet złotówki zaległości bo opłaca to wszystko ktoś tam. Wprowadzając się byłam pewna, że to świetna okolica, jedna baba tak potrafi zniszczyć wszystko... Nie jest tak codziennie, prawie całą zimę był spokój ale już się zaczynam obawiać bo lato to imprezy, a imprezy to awantury dodatkowo klatka jest zamykana i można otworzyć ją tylko kodem lub bryloczkiem magnetycznym, mimo wszystko chyba pół osiedla już ma do nas dostęp...czasem mam wrażenie, że to wszystko to jest jakiś patologiczny film ale niestety nie, to tylko moja sąsiadka drzwi obok 🥺 dobrze, że uciekłaś... Ja mam trochę utrudnioną sytuacje bo mieszkanie jest moje i tym bardziej jest to dla mnie ogromny problem.
Szczęście w nieszczęściu z tą moją ucieczką. Współczuję sąsiadów. Pozostaje niestety nagminne wzywanie policji oraz zgłaszanie do opieki. Oby się opamiętali. Rozumiem imprezy ale wszystko z głową .
No komuś muszą zabrać by na rozdawnictwo było. A Ty człowieku płać i płacz.
Mam nadzieję, że znajdzie sobie wreszcie normalnego faceta.. kiedyś chyba musi się chociaż trochę ustatkować. Smutne to ale trochę mnie pociesza fakt, że nie tylko ja mam "chorego" sąsiada. Dobrze że już Ty masz chociaż święty spokój, zawsze to jakaś nadzieja dla mnie że coś się zmieni 😅
Od niedzieli panuje u mnie w domu jakiś paskudny wirus. W niedzielę dopadło dziadka, we wtorek tata zaczął się kiepsko czuć, wczoraj mama dogorywała, a dzisiaj nie wiem czy i mnie nie bierze Czuję taką mega niemoc w ciele, i bolą mnie łopatki, kark, i żołądek
No niestety ale najważniejsze, że już nie boli, czyli pierwsza tura antybiotyku dała radę. Myślę, że po drugiej będzie już ok