Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1732 / 2898
Nikt nie zadzwonił, że znalazł torbę 😢 mam takiego doła przez to, że ją zgubiłam
Ja też, choć u mnie to dzisiaj sypał śnieg akurat, i wciąż jeszcze trochę leży. Ale tak długo było sucho, że musi w końcu coś popadać
W tym tygodniu ani jednego dnia nie skończyłam pracy po ośmiu godzinach... A jakby zsumować te nadgodziny, to niedaleko by było do kolejnej dniówki. Dobrze, że chociaż są one do wypłaty, a nie wyłącznie do odbioru jak kiedyś, bo odbierać i tak nie ma kiedy.
no i mamy internet w pracy czyli kamery są na podglądzie ciekawa jestem jak długo popracujemy z koleżanką a bardziej ja bo mam cięższy charakter
W nocy moja gorączka sięgała 39 stopni, nie mam na nic sił, jeszcze ta pogoda 😭🤦
Jak się okazało mam alergię na pistacje.. mam nadzieję, że to jedyne orzechy, które mnie uczulają..
Biedna, jednoczę się w bólu. Życzę dużo zdrówka. Dzisiaj nie wychodzę z łóżka tak się okropnie czuje.
Mam wrażenie, że teraz tak jest wszędzie. W moich poprzednich miejscach prscy też były kamery z podglądem.
Odkąd wstałam po pracy drętwieją mi ręce (jakoś po 14, a jest już po 16...).
Dostałam okresu, wzięłam tabletkę, ale zaczęło już boleć, więc może być to ciężko dzień, a mieliśmy jechać na miasto. Czuje że będę zdechła dziś.
A tyle w domu do zrobienia, tyle chciałam ogarniać. 😞
I jeszcze te bolące stopy. A w nocy jeszcze tak mnie kręgosłup bolał w pracy że szok.
Jak wychodziłam o 1:30 na przerwę w pracy to już padało, o 4 było jeszcze więcej śniegu i nadal padało, więc zakładam, że cały czas padało w nocy. 😁 W sumie jak szłam na busa o 21 to też już sypało nieźle. A od jakiejś 8-mej nie wiem bo poszłam spać. 😁
Masakra, a już miałam nadzieję na wiosnę.
Nie mam totalnie ochoty iść na dzisiejszy roczek. Pogoda jest paskudna, miałam przygotowane kompletnie inne ubrania. A muszę iść w innej sukience i w kozakach. 😔
Ta pogoda to faktycznie jakiś żart. Całe auto zasypało i jak otworzyłam drzwi to śnieg naleciał do środka. Na dodatek pralka się zepsuła i nie odprowadza wody. Ciuchy pływały w wodzie 😩
Ile to będzie jeszcze trwało?!
Znowu gorączka, boli mnie brzuch do tego stopnia, że aż płacze i leżę w jednej pozycji od kilku godzin bo nie jestem w stanie się ruszyć..
A teściowa chodzi i się śmieję że jestem w ciąży 🤦🤦🤦
Ja dlatego nie pojechałam do sklepu bo nie chciało mi się odśnieżać samochodu 😂
Przypomniało mi się co przeczytałam dziś na grupie z moich okolic - padłam. 😂
"Uwaga – nie o kozach tym razem
Może ta historia ostatecznie przekona władze gminy, by w Budach Michałowskich na Radziejowickiej zrobić jakiś chodnik. A gdyby potrzebowali porady w tej sprawie, serdecznie polecam panią ze stacji benzynowej, no złota kobieta, prawdziwa Ciotka Dobra Rada. Ale do niej wrócę jeszcze, a my cofnijmy się w czasie do wtorku…
Panie z Ukrainy potrzebowały dostać się na dworzec w Jaktorowie, więc zaproponowałam, że je podwiozę. Ochoczo wskoczyły, samochód od naszej wspólnej wagi ciut przysiadł i nagle, przy przejeździe przez bramę, jak coś nie huknie! Szybka „fachowa” ocena sytuacji: urwałam jakąś rurę, bo zahaczyłyśmy o bolec od bramy. Auto do mechanika i jak się okazało, tłumik do wymiany, a poza tym olej, filtry, przegląd klimatyzacji, no nazbierało się. Hmmm jak już tak hurtem wszystko, to niech mi przy okazji wymienią opony na letnie, pomyślałam bystro. I to był błąd…
Wczoraj, jak zapewne zauważyliście, wróciła zima na wiosnę. A mi dziś rano skończyły się fajeczki. Kto zna ten ból, ten wie. Zapadła więc trudna decyzja o pieszej wyprawie na stację benzynową.
W tym miejscu serdecznie pozdrawiam wszystkich kierowców, którzy przytomnie i uprzejmie zjeżdżali na przeciwległy pas ruchy, żeby nie ochlapać. A szczególnie pozdrawiam tego jednego, który postanowił nie zjechać. Ale do brzegu, wpadam na stację zgrzana. Ciotka Dobra Rada na mój widok w śmiech. Szron na rzęsach, sople wiszą z nosa, ochlapana dokuśtykałam się do kasy (buty zimowe dwa sezony przeleżały na strychu, dziś wyciągnięte poobcierały pięty). Uznałam, że chyba należy się jej jakieś wyjaśnienie mojego stanu i licząc z jej strony na jakiś uśmiech z politowaniem, współczucie, pocieszenie, powiedziałam jej o zmianie opon. I tu padła Rada Tygodnia z ust kasjerki, którą na ten moment zachowam jeszcze dla siebie. Dokonawszy zakupu udaję się w drogę powrotną.
Na Radziejowickiej zatrzymuje się wesoły pan, który proponuje mi podwózkę. Ja Pana przepraszam, jeśli Pan tu jest, bo wyglądał Pan na miłego gościa, ale ja z nieznajomym do auta to raczej nie, bo to nigdy nie wiadomo. Pięć minut później pożałowałam tej decyzji, bo wyleciały na mnie dwa duże psy. Proszę wybaczyć, że nie zabezpieczyłam, nie zrobiłam zdjęć, ale serce mi stanęło w przełyku, bo przy każdej próbie wykonania kroku jeden z nich na mnie warczał. Ale powoli, powoli ruszyłam dalej.
Wreszcie dotarłam przed swój dom. Otwieram bramę pilotem. Podjazd nieodśnieżony, więc nie otwierałam szeroko, tylko tyle, żeby przejść. No trochę jednak za wąsko, więc naciskam pilota raz jeszcze. Jedno skrzydło zaczęło się zamykać, drugie stoi. No dooobra, może jednak się przecisnę. Naturalnie w chwili, gdy próbowałam przejść, drugie skrzydło też zaczęło się domykać i jak to mówią, drzwi mnie k… ścisły.
Zastanawiacie się pewnie „haha ok, ale jaka była ta Rada Tygodnia w temacie zmiany opon?”:
- „To trzeba było nie zmieniać.”"