Twoja szkolna ksywka?
Strona 3 / 3
O matko, znam ten ból, ja też jestem Justyna i nienawidzę tego "zdrobnienia" - Dżasta, brrr Na szczęście teraz nikt już tak do mnie nie mówi
na mnie w podstawówce mówili zgnita Bo trzeba było wyhodować pleśń na przyrodę, a ja zbyt obficie podlewałam wodą no i zgniło
Niestety nie miałam szczęścia do przezwisk...Jakoś nigdy nikt nie wymyślił nic oryginalnego Mówiono mi Giba,Gibcia, Blacha swego czasu -wszystko od nazwiska.... Potem przyjaciółki zaczęły mówić mi Gaga i tak zostało do teraz
A ja zawsze od imienia Daga, aż do znudzenia.... teraz jeden kolega wymyślił dopiero Dadżi
Ja nigdy nie miałam żadnej ksywki Ludzie mówili do mnie zwykle po imieniu, część osób niewiedzieć czemu mówiła (i nadal mówi) Anet Ludzie z różnych środowisk, a wpadają zawsze na ten sam pomysł. Nie przeszkadza mi to, ale zawsze zastanawiałam się dlaczego.
Ja zawsze wymyślałam przezwiska innym XD
A mi zawsze mówili po imieniu. Raz tylko kolega zawołał do mnie Venus bo nie zareagowałam na imię. I był dzień ,że koleżanka powiedziała ,że będzie do mnie mówić 'Chomik' bo niby mam policzki jak chomiki o_x ale skończyło się na jednym razie. Może to nawet dobrze XD
Adooł - do tej pory zostało
Jeszcze czasem Leszczu, Leszczu kleszczu - od nazwiska
Hahaha, u nas tez była jedna Dżasta i nosiła przez całe 6 lat te same pomarańczowe spodnie i bluzkę nikt normalnie by nie uwierzył, ale tak było Najśmieszniejsze jest to ze dziewczyna nie była biedna, tylko to był taki jej styl.
wolność mam na nazwisko Swoboda więc kojarzyło się wszystkim z piosenką Boysów
Mam na imię Justyna, więc siłą rzeczy musiałam być Dżastą... coś okropnego. Całe szczęście po podstawówce jakoś się to ode mnie odkleiło