Kim chciałaś zostać w dzieciństwie?
Strona 3 / 10
Też chciałam być czarownicą! A w innych momentach żołnierzem, pisarzem, psychiatrą i przez moment dziennikarką 😅
Weterynarzem, ale później się dowiedziałam, że wterynarz usypia też chore zwierzątka i zwatpilam czy się nadaje 🤦🏼♀️
Najpierw piosenkarką, a potem przedszkolanką i ciągnęło się aż do liceum ale zrozumiałam realia zawodu i czar prysł🤣
Ja chciałam być operatorką kamery w telewizji lub w filmach. Potem okazało się, że sprzęt jest mega ciężki i że w tej profesji są sami mężczyźni. Teraz jedyne czego chcę to pracę, do której będę chodzić z uśmiechem i oczywiście porządna płaca też nie zaszkodzi
A kim ja nie chciałam być Miałam taki moment w życiu że chciałam z bratem jedzic śmieciarką jak ci panowie z tyłu bo wtedy uważaliśmy to za fajną zabawę
Podobno na takie pytanie odpowiadałam - żoną, 😂😜 ale tego nie pamiętam. Wiem na pewno, że zawsze chciałam zostać piosenkarką.
Moja siostra też miała straszną fazę na to. Wszędzie plakaty, karteczki, naklejki, gazety i te bajery do gazet się walały po domu. Ja na szczęście byłam już na to za stara.
Ja chciałam być piosenkarką, prawniczką i czarodziejką (akurat leciały WITCH i była faza na karteczki)
Hihi baletnicą to ja teraz chce być ale jestem za stara 🤣 szkoda że wcześniej o tym nie marzyłam
Ojej jak tak można 😊 też marzyło mi się być indianką ale to przez chwilę i to wszystko przez Pocahontas 😊
Oj dużo tego bylo😊 na początku chciałam być księżniczką potem królową, a potem to już poważniej weterynarzem, nauczycielem, przewodnikiem wycieczek, treserem lwów, opiekunką w zoo
chciałam być piosenkarką, potem doktorką a potem nauczycielką a później już mi się wszystkie te zawody odwidziały
Chciałam pracować z chorymi dziećmi. Po części się to udało, bo jestem wolontariuszką w klinice onkologii dziecięcej.
Ja chciałam zostać indianką, bo miałam faze na Pocahontas. Pamiętam, jak daleki kuzyn, dużo starszy ode mnie, jako pierwszy mnie wyśmiał, i wyjaśnił, że nie mogę zostać indianką, bo bym się musiała nia urodzić. No i coś wtedy we mnie bezpowrotnie umarło