
Mam problem :(
Nie wiem już sama w czym chyba sama ze sobą. Mieszkam z narzeczonym za rok mamy ślub, budujemy powoli nasz dom. Obydwoje mamy tutaj stałą pracę i stałe zarobki. Wczoraj od kolegi mojego K dostaliśmy propozycję wyjazdu do Anglii, gdyż u nich w mieszkaniu zwalnia się jeden pokój. Na początek wiadomo najniższe zarobki + 350 funtów za ten pokój oraz wyżywienie i nasze inne rzeczy. Mój K napalił się na to strasznie chciał jechać. Ja nie chcę wyjeżdżać, nie chcę oddawać naszego mieszkania gdyż długo go szukałam, urządzaliśmy go razem i wszystko do niego kupowaliśmy. W razie gdy w Anglii podwinie nam się noga nie mamy dokąd tu wracać Przedstawiłam wczoraj wszystkie te argumenty mojemu K i powiedziałam że ja nigdzie nie jadę. Mam tu pracę rodzinę i znajomych. Nie znam dobrze języka angielskiego. Po powrocie mi pracę będzie bardzo ciężko znaleźć. Mój nie był tym zachwycony ale powiedział że beze mnie nie pojedzie i nie będzie już pytał i prosił kogoś o załatwienie pracy bo wychodzi na głupka.
Jest mi z tym źle strasznie sie tym przejmuję, sama nie wiem dlaczego, gdyż ta praca jest niepewna i jeszcze to referendum w Anglii 23 czerwca. Czy dobrze zrobiłam,że chcę zostać tutaj i nie wyjeżdżać nigdzie? Co wy byście zrobiły na moim miejscu w takiej sytuacji?
Nie możemy zostawić pustego gdyż wtedy płacimy czynsz za darmo Szkoda kasy tym bardziej, że jest nam teraz bardzo potrzebna. Wynająć nie mamy komu bo nikt nie pójdzie z nami na taką umowę.
Już się wszystko wyjaśniło. Zostajemy w Polsce, między nami jest super Dogadujemy się nawet lepiej niż wcześniej. Razem damy radę
zawsze możecie spróbować , możecie mieszkanie wynając, albo zostawić puste i np ktoś z rodziny będzie je doglądał, a wrócicie z Angli i wtedy zdecydujecie co i jak
Trzymam kciuki, żeby się Wam wszystko udało.
Nie wyjeżdżajcie, zdążycie jeszcze w przyszłości, jak bardzo będziecie chcieli, a skoro macie tu już w Polsce zaczęte swoje życie (dom), to nalezy zostać.
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi i rady podnieśliście mnie na duchu. Z moim narzeczonym już jest wydaję mi się ok. On tylko jak powiedział potrzebuję więcej uczucia ode mnie, nie jestem osobą wylewną więc teraz staram się zmienić
Dziękuję za pomoc
jak na wakacje to nie ma co sie pchac jesli juz ccheccie na dłużej. wiekszosc prac bedzie wam dawana jako zastepstwo za kontraktowego. Noga latwo sie moze podwinac, tez prawda więc jak macie mieszkanie, prace itp to zostańcie w POlsce.
Ja chyba wolalabym jechac, chociaz z drugiej strony nie mam pojecia jak tam teraz jest z praca, jak sie zyje, a Ty pewnie sie orientowalas juz. A co do mieszkania, skoro budujecie dom to i tak wczesniej czy pozniej trzeba bedzie sie go pozbyc
Szczerze ci powiem, że teraz Polacy już kokosów w Anglii nie mają. Weterani mają już status a ci co teraz jadą to klepią biedę albo robią za popychadła... Skoro macie tu stabilną sytuację lepiej chyba zostać
Jeśli tu macie wszystko - nie wyjeżdżajcie . Moim zdaniem, jeśli jest dobrze, to nie ma sensu tego zmieniać . Taki wyjazd to zawsze ryzyko, rzucacie wszystko i jedziecie i albo się uda, albo się nie uda. Ja bym się trzymała tego, co jest
Nie nam oceniać czy dobrze zrobiłaś każdy jest inny
skoro czujesz że tutaj Ci dobrze nie chcesz zmian
tam nie czułabyś się szczęśliwa pewna itd
to dobrze zrobiłaś
Jeśli tutaj Wam się dobrze powodzi to nie ma sensu wyjeżdżać. Później będzie ciężko wrócić, wiem to po swojej Rodzinie, którzy co roku mówią, że to już ostatni za granica a jednak to się przedłuża, bo mogą jeszcze zarobić. Widzimy się dwa razy w roku i tęsknimy. A tutaj ludzie też jakoś żyją i dają radę.
Skoro macie tu stałą pracę, mieszkanie, budujecie dom, to po co wyjechać? Gdyby tam była pewna praca, to pewnie by się opłaciło dorobić, ale w tej sytuacji, gdy nic nie jest pewna to zrobiłabym to samo co Ty
Hmm ja bym nie wyjechała z tego powodu, ze w Angli ciągle pada, a ja nienawidzę deszczu Jeśli tutaj wszystko macie dobrze, to nie wyjeżdżałabym, Chyba że Wasze mieszkanie zająłby ktoś z rodziny chwilowo. A w razie gdy tam Wam nie pójdzie to wrócicie tutaj.
Ja na Twoim miejscu też bym nie wyjechała może nie ze strachu przed językiem, nowym otoczeniem ale najzwyczajniej w świecie ryzyko jest zbyt duże. Skoro macie tu mieszkanie, stałą pracę i perspektywy to po co z tego rezygnować praca za granicą na zmywaku czy w jakiejś fabryce to nie jest spełnienie marzeń i raczej nie jest to zajęcie do emerytury a po latach emigracji trudno jest znaleźć dobrą pracę w kraju bo w tym czasie na rynek wejdą tysiące młodych, wykształconych osób. Ja np też mam możliwość wyjazdu na wakacje do pracy za granicą gdzie zarabiałabym kilka razy więcej niż w swojej obecnej pracy. Mimo to nie chcę jej rzucać bo to praca w zawodzie i po prostu inwestuję w swoją przyszłość. Za jakiś czas będę mogła startować na wyższe stanowisko, więc będę mogła się realizować zawodowo czego nie mogę powiedzieć o pracy przy zbiorach malin w Niemczech Moim zdaniem podjęłaś dobrą decyzję i życie to zweryfikuje
Bardzo dobrze zrobiłaś i wyrzuty szybciutko miną, też często się na takie pomysły napalam, bo pieniądze, ale jeśli odpuszczę to zazwyczaj wychodzi na dobre. W zeszłym roku chciałam jechać na zbiory do Niemiec, dobrze, że nie pojechałam bo kiedy tu w Polsce poszłam na zbieranie wiśni to złapał mnie straszny ból karku i po tym okazało się, że mam problemy z kręgosłupem. Twojemu też minie, trzymaj się stabilnej sytuacji, bo np. ja Ci bardzo zazdroszczę konkretnych planów i już trwającej budowy
jestem Twojego zdania i skoro urządziliście się tutaj to nie ma sensu żaden wyjazd tym bardziej że za rok ślub + nie będziecie mieli mieszkania
Dziękuję Wam moje Kochane . Poprawiacie mi humor i sprawiacie że zaczynam wierzyć że postąpiłam słusznie
U mnie była podoba sytuacja tylko chodziło o Wrocław, przeze mnie zrezygnowaliśmy pomimo że wszystko było ustawione. Długo się obwiniałam, ale pół roku po tej decyzji ojciec mojego K. zachorował i zmarł... Mój K. cały czas mi dziękuję, że wtedy się nie zgodziłam na wyjazd, bo wtedy straciłby ostatnie miesiące z ojcem.