Związek na odległość :)
Strona 2 / 5
mnie z chłopakiem dzieli 570 kilometrów.
Momentami jest okropnie, potrafię siąść i się popłakać.
Najgorsze jak się nie odzywamy do siebie bo ciężko jest pogadac o czyms na fejsie czy przez telefon. Ale dajemy rade, nawet jak sie na siebie obrazamy i nie gadamy ze soba to i tak ktores sie pierwsze odezwie lub przyjedzie. Najgorsze to jest to, że oboje jesteśmy strasznie uparci i czasem to jest ciężkie w związku na odległość.
@sailor Tak z ciekawości – dlaczego to jest dla Ciebie (i reszty dziewczyn, które tak to spostrzegają) taki problem? Widziałam wątek z prośbą o nieodkopywanie starych tematów na forum i o ile w pełni się zgadzam, że podbijanie tematów typu "którą sukienkę zamówić" albo o wyprzedaży sprzed roku jest bez sensu, o tyle akurat ten temat zupełnie mnie nie razi. To jest temat, w którym pewnie każda z nas może mieć jakieś doświadczenia, nie dezaktualizuje się… Dlaczego nie dać nowym użytkowniczkom możliwości wypowiadania się, przecież nie musi chodzić koniecznie o jak najszybsze zdobycie odznaki, a po prostu o podzielenie się swoimi wrażeniami.
Nas dzieli tylko 100 km, ale czasem wydaje mi się to aż 100. Czasem widujemy się raz w miesiącu, bo ja pracuje w tygodniu i weekendy mam wolne ale mój R pracuje w tygodniu i weekendy jako Dj. Czasem jadę do niego i "gram" z nim, chociaż tak możemy spędzić razem czas. Ale już niedługo się skończy ta odległość i myślę, że będziemy widywać się codziennie
Ja ze swoim chłopakiem nie widzialam się maksymalnie 1,5 miesiąca kiedy pojechał za granicę. Standardowo zaś widujemy się 1-2 razy w tygodniu
Z moim facetem byłam ponad 5 lat w związku na odległość. Dzieliło nas prawie 200km. Widywaliśmy się w weekendy czasem co tydzien, czasem co dwa. Na szczęscie od jakiś 3 tygodni mieszkam u niego
mój związek na odległość nie wypalił. . ale wierze, że można taki związek mieć, mimo przeciwności ;-)
a mój man jest z Austrii często się widzimy, bo w pracy dużo podróżuje. Razem jesteśmy prawie 2 lata. Nie narzekam 33333
"Prawdziwa miłość przetrwa wszystko" - to prawda!
Ja żyłam z moim - teraz Narzeczonym - na odległość przez rok. Po roku zrezygnował z treningów, przeniósł się do mojego miasta, zmienił uczelnię, zdał dodatkowe egzaminy i pozałatwiał wiele formalności, bo nie było łatwo. Ale powiedział, że z miłości zrobi wszystko. Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że naprawdę to zrobi, ale stało się. Zamieszkaliśmy razem i wiem, że to była najlepsza decyzja w naszym życiu. Jeśli Twój Ukochany ma możliwość przenieść się do Ciebie lub zrezygnować z czegoś, to powinien to zrobić z miłości - prawdziwej miłości. Może to brzmi jak w bajce, ale uważam, że skoro mnie spotkała taka bajkowa sytuacja, to każdego może, trzeba tylko chcieć i być pewnym swojej miłości.
Życzę Wam dużo wytrwałości, teraz przynajmniej nie znudzicie się sobą i będziecie czuli świeży powiew miłości za każdym razem, kiedy będziecie się witali... Jeszcze będzie czas na wspólne mieszkanie i zamiast tęsknoty będzie "zmęczenie materiału", czego oczywiście Wam nie życzę! Pozdrawiam gorąco
Ja również jest w związku na odległość dzieli nas ponad 200 km, jesteśmy razem już ponad rok- widujemy się dość rzadko. Czasem jest łatwiej czasem gorzej ale czego się nie robi dla miłości...
Ja byłam w związku na odległość przez pół roku. Po pierwszym miesiącu bycia razem chłopak postanowił się przeprowadzić do mojego miasta, ale postanowiliśmy, że najlepiej będzie to zrobić od Nowego Roku. Już 2,5 roku mieszkamy praktycznie obok siebie i za każdym razem bardzo przeżywam kiedy wraca do domu na święta... Chociaż w najbliższej przyszłości ma się to zmienić, skoro mam wejść do rodziny
A ja trzymam kciuki za wszystkich, którzy są w związkach na odległość. Jakiś czas temu mój chłopak był na obowiązkowym, półrocznym szkoleniu jakieś 350km ode mnie i dostawał przepustki tylko w weekendy, jednak odległość robiła swoje i też nie mogliśmy się zbyt często widywać, więc wiem jak to jest wystawić swój związek na taką próbę czasu i jak można tęsknić za swoim ukochanym...
w moim przypadku wszystko się zmieni od października, przetrwaliśmy 3 letnią odległość i od teraz będę miała go na wyciągnięcie ręki więc jeśli się kocha, to da się wytrwać wbrew wszystkiemu
Ja bym nie potrafiła być w związku na odległość. Kiedyś wyjechałam na miesiąc za granicę i w ogole sie nie widzieliśmy. Wiadomo przyzwyczaiłam sie po czasie, ale jednak ciężko.
Cóż mogę powiedzieć, taki związek to całe moje życie. Ja - licealistka. On - student, WŁOCH! On mnie do wszystkiego zaraził, do kraju, do języka, kultury. Teraz uczę się włoskiego namiętnie, by móc uczęszczać do włoskiej uczelni, uniwersytetu. O naszym związku wie zaledwie kilka osób, rodzice chybaby mnie wydziedziczyli, gdyby się dowiedzieli. Trwamy tak od 2 lat, ale kocham go całym sercem i wiem, że przyszłość jest nasza. Muszę tylko trochę wycierpieć teraz, by być szczęśliwa potem
Ja byłam w związku na odległość w liceum, wtedy mi to odpowiadało bo chyba miałam dużo mniejsze oczekiwania jeśli chodzi o to jak ma wyglądać związek dwojga ludzi. Teraz jestem z kim innym już od 3 lat, mam go właściwie na wyciągnięcie ręki i nie wyobrażam sobie innego rozwiązania
moim zdaniem jets to dla was mocny sprawdzian, wiernosci, zaufania i samego zwiazku
ja mam chłopaka 15 km dalej a i tak widujemy się w weekendy, bardzo rzadko przyjeżdża w środku tygodnia, nawet teraz jak nie chodzę do szkoły i jestem bezrobotna. pracuje do 18 a po pracy robi nowy motor, zaraz będzie go malował...w sumie to też mam taki związek na odległość niby mamy blisko do siebie, auta mamy, ale... teraz to sobie uświadomiłam