Kłótnie - umacniają czy niszczą związek?
Strona 2 / 2
@tulipanna nie ma czego zazdrościć,wiesz.. Mój partner tak drąży jak Ty... Wtedy mam ochotę go zabić,ale z anielskim uśmiechem na twarzy powtarzam sobie,że wszystko ok,bądź spokojna.
Wychodzę z założenia, że związek jest jak masło- czasami odrobina chłodu dodaje mu świeżości
@cynamonek zazdroszczę Ci Ja nie umiem odpuścić i najczęściej prowokuje kłótnie/dyskusje/sprzeczki i prowadzę je tak, że muszę temat do dna zgłębić, dopiero wtedy mogę dać sobie spokój
Napisałam wcześniej to co Ty i też uważam, że dwoje ludzi z odmiennym stylem dyskusji nie da ze sobą rady, a kłótnie zabijają miłość.
Jeszcze nie spotkałam związku,w którym kłótnie by cokolwiek umocniły... Niby się mówi,że po kłótni najlepsze jest godzenie się,ale często to zostawia rysę na psychice. Po czasie i kilku kłótniach człowiek się zmienia i to raczej w negatywną stronę. Najgorzej jest kiedy partnerzy mają inny sposób na radzenie sobie z takimi sytuacjami,typu jedna strona zamyka się w sobie,woli odpuścić,natomiast druga na przymus wymaga rozmowy,wyjaśnień. Bardzo łatwo się zapędzić i powiedzieć coś niechcący co może pozostać w psychice partnera,a czasami jedna kłótnia może doprowadzić do rozstania. Nienawidzę się kłócić i szczerze mówiąc bardzo często wolę odpuścić,co w sumie jest beznadziejną strategią,ale cóż...taka jestem.
U nas w ciągu 4 lat związku było sporo sprzeczek, ale o jakieś głupoty o które szlo się dogadać, niestety i ja i mój K.jesteśmy uparci, ale zawsze staramy się jakoś dogadać. Przy większych kłótniach nie dam ani sobie ani jemu przemilczeć źródła problemu, chce wszystko na bieżąco wyjaśnić. Nie zawsze to działa, nieraz jest tak ze po prostu powiem co mam do powiedzenia i wychodzę. Każdy związek jest inny, mój K.ma bardzo ciężki charakter i wiele lubi sobie dopowiedzieć nie.pytając o szczegóły. No jak mówiłam zawsze staramy się dogadać. Od długiego czasu się już nie kłócimy i mam nadzieje że tak zostanie. A wracając do pytania, nie wydaje mi się żeby kłótnie umacniały związek, ale też nie wiem czy związek bez kłótni byłby "nudny".
Nie ma nic gorszego niż znikanie w milczeniu i takie obrażanie się dziwne, to już lepiej chyba sobie powrzeszczeć
Lepiej spokojnie coś przedyskutować niż się kłócić, bo kłótnie nic dobrego nie wnoszą, jedynie wyładowanie frustracji. Najgorzej, że ludzie wszystko duszą w sobie, a potem wybuchają i są kłótnie, zamiast normalnie ze sobą rozmawiać, wtedy, kiedy pojawia się coś, co nas irytuje.
Ja od kiedy podchodzę spokojnie do rozmów, a zaprzestałam bezsensownych kłótni, to widzę, że mój związek jest bardziej harmonijny
@hostka92 to ja mam podobnie jak Ty
Dodam od siebie, że to chyba też zależy w jaki sposób ta kłótnia wygląda. Przeżyłam w życiu bardzo wiele toksycznych sytuacji tego typu , kiedy jedna strona nie chciała nic wyjaśniać, wychodziła i znikała na kilka dni w milczeniu, które tylko intensyfikowało problem. Albo kiedy podczas kłótni padały mocne słowa, na tyle mocne, że zatruwały serce na długo. To zrujnuje każdą, nawet największą miłość, ale to już jest moim zdaniem objaw braku szacunku Najgorsze kiedy para ma właśnie odmienny styl dyskusji/kłótni, czyli kiedy jedno nie chce rozmawiać, zamyka się w sobie albo ucieka, dosłownie. Druga strona się frustruje, że nie może wyjaśnić czegoś, a potrzebuje tego dla własnego spokoju i oczyszczenia atmosfery. Uważam, że jeśli spotka się dwoje takich ludzi to nie uda im się zbudować nic trwałego niestety. Ja po latach ciężkich związków spotkała w końcu osobę, które ma tak jak ja, lubi wszystko od razu wyjaśnić. Kiedy się kłócimy to krótko i na temat, zawsze od razu i do końca wszystko przedyskutowujemy i tyle Często też kłótnia zamieniana jest w żarty i wesołe pojazdy po sobie nawzajem i atmosfera się rozluźnia
u nas takie się praktycznie nie zdarzają. Za te prawie trzy lata zaledwie kilka było takich sprzeczek dłuższych niż kwadrans. A jak już się zdarzy, to oboje pilnujemy, żeby nie zasypiać bez pogodzenia się i jak na razie działa.
Na szczęście żadne z nas nie ma tendencji do czepiania się o byle głupoty i wytykania palcami błędów sprzed kilku miesięcy. Pogadamy i jest ok.
Zależy jakie kłótnie. Małe sprzeczki czy dyskusje są spoko, ale duże z poważnymi narzutami? No nie wiem czy to może mieć pozytywny wpływ na związek. Ja zawsze mówie otwarcie co mi leży na sercu nawet jak to cos bardzo delikatnego, po prostu nie chce czekać, aż moja irytacja urośnie do wielkich rozmiarów i wybuchnę. Takie coś nie ma sensu.
Niektórzy mówią, że lubią sie kłócić, bo seks na zgodę jest o wiele lepszy. Cóż u mnie czegoś takiego nie ma bo nawet jak już wszystko wyjasnione to i tak jestem troszke zła i nie ma mowy o jakichs czułościach.