brak "kocham cię"
Strona 2 / 2
Jeśli już kłócicie się od dłuższego czasu to cienko to widzę. Ja wiem że trzeba się dotrzeć ale bez przesady. Ja ze swoim przez 8lat zaliczyłam może 5 poważniejszych starć, generalnie się dogadujemy w większości spraw. Chyba ciężko by mi było trwać w związku który daje mi więcej nerwów i stresu zamiast radości.
A jesteś pewna że wam? Nie chce Cie martwić, ale jeśli on nie jest pewny swoich uczuć względem Ciebie i przygotowuje Cie na rozstanie to żeby nie okazało się, że on szuka mieszkania dla siebie, a Ty zostaniesz bez dachu nad głową..
Teraz mydli Ci oczy, że szuka dla was, a może być różnie.
Nie wiem co Cię spotkało, ale jeśli jest już byłym to bardzo dobrze, że się odcięłaś!
Haha, mój też strasznie szybko chodzi i nigdy za nim nie nadążam 🤣🤣.
@bialewydmy rok to nie tak długo... Skoro już nie potraficie się ze sobą dogadać to co będzie później?
a w dodatku szuka nam mieszkania... bo we wrzesniu sie nam konczy umowa. nic nie rozumiem ehh
właśnie nie jesteśmy ze soba dlugo - rok.
ale ostatnie kilka miesiecy to klotnie i klotnie i jeszcze raz klotnie
Jak moje poprzedniczki również zalecałabym szczerą rozmowę. Mój były też przestał w którymś momencie wyrażać miłość, niestety nie tylko werbalnie, ale niewerbalnie w pewnym stopniu też. W którymś momencie czułam się jak byśmy byli tylko współlokatorami... I zdecydowanie za długo (bo około roku) zwlekałam z poważną rozmową, czego teraz bardzo żałuję.
Ja z moim jestem 8 lat na poczatku czesto mówiliśmy że sie kochamy, teraz jest to raczej bardziej spontaniczne od czasu do czasu. Zamiast mówić co chwila kocham Cie wolimy to okazywać.
Zgadzam sie z dziewczynami najlepiej porozmawiac bo jak wkradlo sie "chyba " to coś nie tak. Zaniechala bym cielesnych igraszek i porozmawiala powaznie albo wóz albo przewóz.
Z moim nigdy nie szliśmy za rękę 😅 on za szybko chodzi. Moja mama była zdziwiona bo z byłym zawsze chodziłam.
Ale były za zamkniętymi drzwiami był dla mnie okropnym człowiekiem.
Co?? Jak będzie pewny,to powie?? No bez przesady...Ja jestem prostym człowiekiem i u mnie jest,albo w prawo albo w lewo i nie znoszę,,zawieszenia ''.Powinnaś z nim pogadać.Sama miałam, kiedyś taką sytuację i odeszłam.To była najlepsza decyzja jaką podjęłam.
Ja od prawie roku jestem z moim partnerem i żadne z Nas nie powiedziało "Kocham". Traktujemy się dobrze. Oboje dbamy o siebie, o swoje potrzeby fizyczne jak i emocjonalne. Żadne z Nas jeszcze nie jest gotowe, by te słowa powiedzieć. Dla mnie to nie są słowa rzucane na wiatr. Z resztą mieliśmy rozmowy na ten temat, zanim jeszcze byliśmy parą i oboje uważamy, że są to słowa, które mogą wiele zmienić i potrafią skrzywdzić, jeśli się je wypowie, a tego się nie czuje. Poza tym dla nas istotne są czyny, zachowania, to jak się ze sobą czujemy. Słowa są zbędne jeśli oboje czujemy się ze sobą dobrze.
W Waszym przypadku jeśli wyobrażaliście uczucia słowami i nagle się coś zmieniło, to poradziłabym porozmawiać na poważnie. Jeśli jednak "fizycznie" i psychicznie jest między Wami ok to bym nie naciskała. Z drugiej strony "chyba" daje wiele do myslenia i mój facet miał podobnie z była partnerką. Ona też "chyba" go kochała i tak ciągle mówiła i przez to się rozstali, bo wiele się między nimi wtedy zmieniło.
Ja tak przygotowywałam ex narzeczonego na porzucenie - musiałam tak zrobić. Ja go nie kochałam.
Trzeba poważnej rozmowy, albo w tę, albo we w tę.
Z obecnym po 3 latach coraz rzadziej sobie to mówimy, ale raczej mamy język miłości robiony czynami...
To "chyba" by mnie mocno zmartwiło ☹️ może tylko potrzebuje czasu. Czasami jak jest się złym to niektórym ciężko ochłonąć.
Ale wtedy też bym odczekała z innymi fizycznymi dowodami miłości z Twojej strony. Może ochłonie, zrozumie, że za Tobą tęskni, pogadacie na poważnie i się ułoży.
My z mężem też nie mówimy sobie codziennie "kocham cię". Ale skoro on powiedział "no chyba kocham" to dałoby mi to dużo do myślenia.
W każdym związku zdarzają się kłótnie. Ale jeśli ludzie faktycznie się kochają to żadna kłótnia nie spowoduje tego że do wyznania wkradnie się słowo "chyba".
Na twoim miejscu bym z nim szczerze porozmawiała. Do mnie nie przemawiają teksty typu "dam mu przestrzeń", "dam mu czas". Co to znaczy, on będzie się zastanawiał czy Cie kocha, ale w między czasie będzie chodził z Tobą do łóżka jak gdyby nigdy nic się nie stało. Przecież to jest wykorzystywanie.
Czekasz na ruch z jego strony, aż on się określi i robisz wszystko to co on chce.
Postaw mu jasny warunek, albo Cie naprawdę kocha i tworzycie parę, albo Cie chyba kocha, dajsz mu czas na zastanowienie ale bez wchodzenia Ci do łóżka. 😊
Ja i mój mąż też sobie tego nie mówimy 😁. Tak na prawdę jak byliśmy na początku związku to non stop to sobie mówiliśmy, ogólnie bardziej okazywaliśmy sobie uczucia itd. Aktualnie jesteśmy ze sobą 8 lat i już nawet za rękę nie chodzimy 😂🤷.
Faceci z reguły tak nie okazują swoich uczuć, chyba że masz mega romantyka. Najlepiej pogadaj z nim, powiedz mu o swoich obawach itd, szczera rozmowa powinna pomóc .
Ile czasu jesteście razem? Tak naprawdę to najlepiej porozmawiać szczerze i powiedzieć o swoich uczuciach.
Ja jestem w związku kilka lat i nigdy nie mówiliśmy sobie tego co i rusz 😅 W ostatnim roku też złapałam się na tym, że on tego nie mówi, ewentualnie odpowiada na moje i kiedyś zapytałam o co chodzi. Myślę, że mężczyźni nie bombardują tak słowami jak na początku związku. Ale to moje zdanie