Urban Decay
Paleta cieni do powiek, Naked3
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 04.09.2018 przez Kasia7212
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Urban Decay - Paleta cieni do powiek, Naked3
Paleta cieni Naked 3 od Urban Decay.
Paletkę mam jakoś od pół roku i szczerze dosyć rzadko jej używam co z resztą wiać bo wygląda jak nowa.
Skusiłam się na nią lecąc na wakacje. W stefie bezcłowej była oczywiście tańsza, a bardzo chciałam przetestować droższe cienie i porównać czy bardzo różnią się od tych, których używam na codzień (tańsze paletki typu Makeup Revolution London).
I faktycznie różnica jest ponieważ super się blendują i mało osypują. Jednak nie widzę w nich zastosowania w makijażu codziennym. Owszem na imprezę wyczaruję z nich błyszczący się makijaż jednak 3 matowe cienie na 12 to dla mnie za mało. Trochę żałuję, że nie kupiłam innej paletki.
Kiedy dostałam tę paletę (kupę czasu temu, ostatnio robiłam porządki i starocie wylądowały wreszcie w koszu), byłam pod wrażeniem jej pigmentacji. Obecnie jednak na rynku jest tyle cieni genialnej jakości, a w bardziej przystępnych cenach (np. Affect czy glam shop), że paleta Naked 3 niespecjalnie się czymś wyróżnia. Ich jakość jest dobra, opakowanie jest śliczne i porządne. Ale sama kolorystyka jest monotonna, więc wszystkie makijaże wychodzą podobne. Pigmentacja jest dobra, cienie łatwo się blendują.
Notabene kupiłam ostatnio paletę Realoaded od Urban Decay i jestem bardzo ciekawa, czy jakość cieni została podrasowana.
Moje pierwsze trzy palety, jakie miałam Kiedy dostałam Naked 3 byłam nią zachwycona, bo wybijała się swoją pigmentacją na tle tanich palet. Potem poznałam wiele innych paletek, tańszych, a lepszych (np. cienie Hani z Glam Shopu czy palety Nabli). Jednak wtedy kontrast między MUR czy Lovely był ogromny.
Otóż paleta MUR na zdjęciu jest jedną z pierwszych palet tej marki, kupiłam ją w czasie, kiedy cienie te nie byly jeszcze nigdzie dostępne stacjonarnie. Cienie nie były może tak złe, jak drogeryjne, ale i tak ich jakość była bardzo, bardzo kiepska. Przez tę paletę (i przez The Brave, o której wam pisałam w innej chmurce) na długo zraziłam się do MUR. Z czasem jakość ich cieni się poprawiła i choć nie są to palety wysokopółkowe, to jednak zdecydowanie lepsze od tej - ta była kiepsko napigmentowana, bardzo sucha. Potrzeba było nałożyć sporo cienia, żeby był widoczny, a przy blendowaniu znikał niemal całkowicie. Ich trwałość też nie powalała - zanikały w ciągu dnia.
Paleta z Lovely to już w ogóle dno dna Pigmentacja praktycznie nie istnieje, matów nie widać kompletnie, a z cieni błyszczących głównie widoczne są błyszczące drobinki i jakaś mgiełka koloru, zarys.
Podobne produkty

