Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Carolina Herrera - Woda perfumowana, Good Girl Supreme EDP
Podsumowanie pachnącego kwartału.
Tym razem z sierpnia, września i października. Przybyło mi flakonów 11 flakonów po raz kolejny.
1. Naturelle Yves Rocher.
Przypomina mi rzekę i Liść jednoczenie, a to wszystko za sprawą szaty graficznej. Naturelle jak sama nazwa wskazuję są bardzo naturalne. Nie ma tu sztuczności i dziwnych plastikowych kombinacji. Pachną jak rwisty strumien, obok skoszona trawa i kwitnące drzewa.
2. Carolina Herrera Good Girl Supreme.
ak dla mnie to połączenie klasycznej szpilki od Herrery z Dior J'adore Absolue.
Kategoria słodko-kwiatowa. Mocno wybijaja mi tutaj białe kwiaty. Zdecydowanie za bardzo dominuje Jaśmin, który wyczuwam cały czas. Właśnie przez ten Jaśmin męczy mnie ten zapach. Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle coś zostało supreme z klasyka...
3. Carolina Herrera Very Good Girl.
W żaden sposób nie podobne do klasyka. Już po pierwszej próbie testów czuję wyraźnie nuty zapachowe. Słodki owoc liczy przeplata się zgrabnie z kwaskowatością kiści czerwonych porzeczek. Do tego bukiety świeżych kwiatów- róż, ale w wydaniu romantycznym. Całość osadzona na słodkiej, lekko sztucznej bazie waniliowej.
4. Dior Eau Fraiche.
Cały czas towarzyszy mi tutaj paczula w diorowym stylu. Jest zielono i ziemiście jednocześnie. Niby świeże,ale przygaszone ciężkimi, ziemistymi nutami. To zapach mokrej, parującej roślinności po ulewnym deszczu. Do tego miks cytrusowych nut. Takich jak cytryna, pomarańcza I skórka z mandarynki ,mocno Hermesowy klimat.
5. Etat Libre d'Orange Herman.
Bardzo ciekawy I oryginalny zapach,podoba mi się. Zwłaszcza ta jego odmienność i unikatowość. Świetna męska nuta pieprzu w połączeniu z kopcącą się mirrą. Póki co ten zapach najlepiej oddaje mi zapach kadzidła używanego podczas pogrzebów kościelnych. Nie budzą one jednak strachu, na próżno też szukać ciemności. Są bardziej jak kolejny rozdział w książce.
6. Etat Libre d'Orange Archiwum 69.
Niezwykle magiczny i porywający zapach, który zaprasza do spokojnego, ale bardzo namiętnego i gorącego tańca.
Archives 69 daje pewnego rodzaju poczucie błogości i bezpieczeństwa. Niewątpliwie wyjątkowa woń.
7. Chloe Roses de Chloe.
Oh, jakież one delikatne I urocze.
Są niemalże tak wyjątkowe jak pierwsza w życiu randka. Całość przeszywa poranny oddech, letniego słońca. Cudowny ,realny zapach, pozbawiony infantylności.
8. Valentino Donna Valentino.
Pudrowo-słodkie, ale w letnim klimacie. Najbardziej podobają mi się na rozgrzanym ciele. W tedy czuję wszystkie nuty po kolei ,bardzo wyraźnie. Całość jest tajemnicza i kobieca, ale z nutką elegancji. Elegancji w dobrym tonie.
9. Kenzo Jungle L'ephant.
Słonik jest wyjątkowy i niebanalny. Jest tutaj ciekawa rzeźka i spokojna nuta, lekko kamforowa. Dla mojego nosa bardzo przyjemna woń. Na szczęście nie wyczuwam tutaj lukrecji, której bardzo nie lubię.
10. Jean Paul Gaultier La Belle Paradise.
Zapach jest ciekawy I interesujący. Są słodkie, ale nie ulepne. Apetyczne I zaskakujące to świetny zapach, który mnie absolutnie porwał. Nuty wodne i kwiatowe z wyraźną nutą kokosa. Są na tyle realne, że aż mam wrażenie jakbym była nimi otoczona. Bardzo realne w odbiorze. Idealne odwzorowanie stawu porośniętego liliami wodnymi w gęstym tropiku.
11. Prada Infusion D'Irish.
Woda perfumowana pochodzi z niszowej linii marki Prada. Flakon jest prosty i zwyczajny bez ozdobników i kolorów. Perfumy są bardzo eleganckie, nie przeszkadzają otoczeniu. Myślę,że byłby idealne do biura. Zapach początkowo wydaje się typowo damski, jednak z czasem zaczyna pasować również do męskiego grona odbiorców.
Woda perfumowana Good Girl Supreme.
Jak dla mnie to połączenie klasycznej szpilki od Herrery z Dior J'adore Absolue.
Kategoria słodko-kwiatowa. Mocno wybijaja mi tutaj białe kwiaty. Zdecydowanie za bardzo dominuje Jaśmin, który wyczuwam cały czas. Właśnie przez ten Jaśmin męczy mnie ten zapach. Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle coś zostało supreme z klasyka...
Na odpowiedź jednak muszę trochę poczekać, bo na ubraniu na drugi dzień a na ciele po około 4 godzinach, zaczyna się coś dziać. Pojawia się niezwykła sensualność bobu tonka. Zwierzęcy ,piżmowy magnetyzm i delikatne nuty słodyczy. Z tym, że ta słodycz jest tutaj męcząca i syntetyczna. Niby jest to syrop z owoców, ale jakiś sztuczny i przerysowany.
Jak dla mnie to najgorsza ze szpilek. Męczy mnie i przytłacza, chodź trwałości i projekcji nie można jej odmówić.
Na sukience wyczuwalne były nawet przez 3-4 dni. Co prawda na drugi dzień pachniały o niebo lepiej, ale kto by psikał rzeczy dziś na jutro?!
Podobne produkty
