3 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 25.09.2023 przez gilgotka

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o CadeaVera - Maseczka do twarzy w płacie, Strawberry Chocolate Milkshake

CadeaVera Maseczka do twarzy w płacie, Strawberry Chocolate Milkshake

Cadea Vera, Maseczka w płachcie Strawberry Chocolate Milkshake

Jaka słodka maseczka w każdym słowa znaczeniu! Dostałam ją od Kochanej @Brill. Piękne deserkowe opakowanie zdecydowanie przyciąga wzrok, aż chciałoby się taki deserek zjeść. W środku płachta z nadrukiem truskawek i białej czekolady. Dosyć cieniutka, trzeba delikatnie ją rozkładać. Nasączona kremowym serum o zapachu właśnie truskawek i białej czekolady, pachnie jak prawdziwy deser, aż mi w brzuchu zaczęło burczeć Płachtę chwilkę trzeba dopasować a potem jest już czysty relaks. Maska dobrze odżywia skórę, znikają wszelkie suche skórki, nie zostawia lepkiej warstwy. Bardzo przyjemna była

Zobacz post

CadeaVera Maseczka do twarzy w płacie, Strawberry Chocolate Milkshake

CadeaVera - Maseczka do twarzy w płacie, Strawberry Chocolate Milkshake.

Maseczka mieści się w niebieskiej saszetce z mega apetyczną szatą graficzną.
Uwielbiam truskawki więc odrazu przykuła mój wzrok. 🥰
Sama Płachta była dobrze wycięta, ładnie przylegała do twarzy, a dodatkowo była różowa i miała grafikę truskawek co fajnie wyglądało.
Piękny mleczno-truskawkowy zapach umilał aplikację.
Skóra po jej zyciu nabrała blasku, była delikatnie nawilżona i przyjemna w dotyku. ❤️

Zobacz post

CadeaVera Maseczka do twarzy w płacie, Strawberry Chocolate Milkshake, rozświetlająco-relaksująca

Maska do twarzy w płacie marki Cadea Vera w wersji Strawberry Chocolate Milkshake, którą miałam przyjemność przetestować. Przeznaczona jest do każdego typu skóry i zawiera ekstrakt z truskawek oraz wanilii. Jej zadaniem jest upiększanie cery, dodanie jej blasku, poprawa elastyczności, a także nawilżanie. Dodatkowo wyciąg z truskawek działa tutaj nie tylko rozświetlająco, ale ma też właściwości przeciwstarzeniowe. Oprócz tego znajdziemy w niej glicerynę, kwas hialuronowy czy pantenol, co ma zapobiegać utracie wilgoci. Po za tym maska ma relaksować i poprawiać samopoczucie, a ten efekt producent obiecuje natychmiastowo. Użycie jest standardowe, ponieważ nakładamy maseczkę na 10-15 minut po czym wmasowujemy resztki w skórę. Zacznę od tego, że opakowanie mnie totalnie zauroczyło i nie ukrywam, że ciekawość marką CV nadal jest wielka, bo nie dużo miałam z nią styczności. Maska pochodzi z edycji limitowanej i na grafice znajduje się shake truskawkowy, a sama płachta jest w print truskawek! Bardzo spodobał mi się jej zapach! Pachniał dosłownie jak shake truskawkowo-waniliowy, który mi też skojarzył się z zapachem takiego chupa chups dwukolorowego. Płachta była świetnie nasączona mleczną esencją, a jeśli chodzi o jej stronę techniczną to miała odpowiednią dla mnie wielkość i grubość, a otwory były wycięte tam gdzie trzeba. Nie miałam problemu z dopasowaniem jej do twarzy i poszło mi to całkiem sprawnie. Producent podpowiadał, że dla wzmocnienia efektu chłodzenia można wcześniej wsadzić ją do lodówki, ale ja ten krok pominęłam ze względu na to, że już jednak temperatury są niższe. Latem pewnie bym z tej wskazówki skorzystała. Maska jednak przyniosła ukojenie mojej skórze, a ja w tym czasie relaksowałam się przeglądając chmurki na DC. Trzymałam ją około 15 minut i po tym czasie płachta już była widocznie suchsza, a na buzi zostało trochę resztek do wmasowania. Kiedy całość się wchłonęła buzia była bardzo miękka i miła w dotyku, a także rewelacyjnie nawilżona. Zyskała też fajną elastyczność, a wizualnie była zdecydowanie bardziej promienna i bił od niej taki zdrowy blask. Efektami byłam naprawdę zachwycona, bo nie dość, że ja miło spędziłam czas, to jeszcze zadbałam o swoją cerę i to w towarzystwie pięknego zapachu. A po spojrzeniu w lustro i ujrzeniu tych fantastycznych truskawek na płachcie od razu poprawia się humor. Bardzo fajna maseczka, która naprawdę mnie zauroczyła od początku do końca. Absolutnie nie mam się tutaj do czego doczepić! Fantastyczne opakowanie, zapach, a przede wszystkim działanie, gdzie zyskujemy nawilżoną, elastyczną i promienną buzię. Bardzo polecam!

Zobacz post

Paczka cudowności kosmetycznych

Taką pakę kosmetyków dostałam ostatnio w prezencie. No jest tutaj tyle cudowności! A najlepsze jest oczywiście to, że wszystko jest dla mnie nowością. Mamy tutaj naprawdę sporo różnych saszetek, ale też produkty pełnowymiarowe. Część produktów kojarzę z niektórych chmurek, a teraz mam je u siebie i skaczę ze szczęścia, bo uwielbiam testować, a jest tu wszystko co lubię, czyli płatki pod oczy, maseczki, wszystko jest takie urocze!
Co my tutaj mamy?
Hydrożelowe płatki pod oczy z kwasem hialuronowym i ekstraktem z wiśni Balea. Mają cudowne opakowanie wisienki i różowy kolorek.
Hydrożelowe płatki Balea z kwasem hialuronowym i ekstraktem z borówki. Tutaj opakowanie w jagódki i oczywiście podobnie jak wcześniej mają za zadanie między innymi nawilżać.
Hydrożelowe płatki pod oczy z efektem chłodzącym w kształcie rybek od Essence. Mają za zadanie nawilżać i zawierają kwas hialuronowy. Opakowanie jest przecudowne! :kocham"
Płatki pod oczy Lovely Rose od Schaebens widziałam w Waszych chmurkach i byłam zauroczona! Śliczne opakowanie i cudowny kolorek, a miałam już kiedyś kosmetyki z tej firmy i byłam bardzo zadowolona.
Peeling do stóp Summer Vibes od Barfuss i jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką, bo wcześniej nie kojarzę żebym coś od nich miała. Peeling zawiera pantenol i ekstrakt z kaktusa. Bardzo mnie zaciekawiła ta saszetka, bo nawet przez opakowanie czuć drobinki, a grafika jest świetna.
Bubble Creme Maske od The Beauty Mask i przyznam, że już dawno nie używałam tego typu maseczki, więc będzie to odmiana, bo jednak postawiłam głównie na maski w płachcie, a ta jest kremowa z efektem bąbelków. No i marka, której nie znam, a według opisu pochodzi z Tajlandii.
Kapsułki Vitamin C marki Cadera Vera o działaniu rozświetlającym i z tej samej serii dostałam też hydrożelowe płatki pod oczy. Obu kosmetyków jestem bardzo ciekawa, bo kocham kosmetyki z witaminką C.
A pro po witaminki C mam tu jeszcze maseczkę w płacie Balea, Zawiera dodatkowo kwas hialuronowy i ma między innymi działać antyoksydacyjnie.
Mam tutaj też duet do stóp w postaci peelingu i maseczki w wersji z witaminą C marki Barfuss. Bardzo fajne opakowanie stópek i dwie saszetki, a w jednej peeling, w drugiej maska. Idealne na jedno użycie do domowego spa.
Mam tutaj maseczkę w płachcie Beauty Boost od Yeauty. Bardzo polubiłam się z tą marką, ale niestety w Polce jest niedostępna. Dlatego bardzo ucieszyłam się na tę maseczkę, bo wygląda genialnie! Ma ona za zadanie intensywnie nawilżać i zawiera między innymi ceramidy czy retinol.
Kolejna maseczka w płachcie od Cadea Vera w wersji Strawberry Chocolate Milkshake która zawiera ekstrakt z truskawki i wanilii i opakowanie prezentuje się obłędnie, jeszcze wakacyjnie, ale widziałam, że i sama płachta ma nadruk.
Pianka do kąpieli Sweet Wishes od Tetesept, która zauroczyła mnie swoim opakowaniem, a że w święta będę u rodziców gdzie jest wanna, to zostawię ją sobie na ten magiczny czas.
Ostatnia saszetka to urocza żyrafka i peeling do twarzy w wersji Bubble Gum od Cadea Vera. Oj jestem bardzo ciekawa jak będzie pachniał!
W ślicznym opakowaniu w kwiatuszki marki Duchesse znajdują się patyczki higieniczne do poprawek makijażu. Z jednej strony spiczaste, z drugiej płaskie. To dla mnie must have i zawsze mam w zapasach, więc bardzo się cieszę, bo tych jeszcze nie miałam.
Kremik do rąk Busy Honeybee marki Treaclemoon. Jak on cudownie miodowo pachnie, tak otulająco! Jestem nim oczarowana. Opakowanie jest słodkie, a kremik lekki i fantastycznie nawilża!
Żel pod prysznic Magic Winter Times marki Balea z limitowanej edycji w ślicznym opakowaniu. Dla mnie pachnie dość słodko, wręcz cukierkowo, ale z lekkim kwiatowym podmuchem i bardzo mi się podoba.
Balsam do ciała marki Aveo Your Magic Story begins here... Normalnie opakowanie rozłożyło mnie na łopatki! Idealny na jesień, ten tekst mnie wzruszył, a zapach - istna magia. Jest w nim świeżość i pewna elegancja, ale też taki spokój. Będzie idealny na jesienne, domowe spa! Pierwsze testy zdał na 5, bo super nawilża i szybko się wchłania.
Ostatni już produkt to mydełko do rąk Fruchte Zauber marki Aveo o zapachu brzoskwini. O rany jak to cudownie pachnie! Tak owocowo, tak słodko, tak brzoskwiniowo! Pamiętam za dzieciaka, że był taki napój Tank i on pachnie dokładnie jak ten napój! Absolutne cudo! W dodatku etykietka w brzoskwinki super się prezentuje.
Tyle cudowności dostałam jakiś czas temu, ale rozpoczęłam już testy i póki co wszystko super mi się sprawdza, więc jestem bardzo zadowolona.

Zobacz post
1