Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Q-KI - Błyszczyk do ust, Kalendarz adwentowy 2022
Błyszczyk do ust marki Q-KI, który znalazłam w kalendarzu adwentowym tej marki. Kolor niestety nie ma żadnej nazwy, ale jest to typowy nudziak wpadający w róż. Opakowanie od razu przypadło mi do gustu, bo jest z motywem gwiazdek i ogólnie wygląda uroczo. Błyszczyk został zamknięty w wygodnej, miękkiej tubce o pojemności 10,5 ml i moim zdaniem to naprawdę spora pojemność. Ja powiem szczerze, że przez lata nie używałam błyszczyków, ale ostatnio są co raz bardziej modne i zastanawiałam się nad zakupem, bo nie wiedziałam jak będę się czuła z błyszczącymi ustami. Ten z kalendarza okazał się być idealny aby to sprawdzić. Na początku zniechęcił mnie trochę jego zapach i smak, bo niestety są dość sztuczne. Tutaj poczułam więc zawód, ale oczywiście nie zraziło mnie to do testów i w sumie po jakimś czasie zapach przestał być dla mnie wyczuwalny, a do smaku jakoś się przyzwyczaiłam, ale jaki był sztuczny na początku, tak z każdym kolejnym użyciem tak samo. Od razu spodobał mi się jego kolor, jest dokładnie taki jaki lubię najbardziej, choć nie barwi bardzo ust, to nadaje im subtelne muśnięcie. Usta cudownie się po nim błyszczą i na początku mamy efekt mokrych ust, a później mam wrażenie, że on częściowo się wchłania i zostawia delikatną, ale nadal połyskującą warstwę, choć staje się delikatniejsza. Zauważyłam, że błyszczyk ma również działanie nawilżające. Nie wysusza ust, a stają się po nim miękkie i delikatne i tym efektem jestem naprawdę mile zaskoczona, bo mogę go nakładać nawet na delikatnie spierzchnięte usta, a błyszczyk i tak sprawia, że wyglądają dobrze i nie podkreśla skórek. W moim odczuciu daje efekt zdrowych, pełnych ust z delikatnym błyskiem i ja ten efekt wprost uwielbiam. Przy jedzeniu i piciu dosyć szybko się zjada, ale dzieje się to równomiernie. Jego dużym plusem jest fakt, że usta po nim się nie lepią, a błyszczyk nie ciągnie się na ustach nieestetycznie. Ja jestem z niego zadowolona. Jeszcze gdyby miał ładniejszy zapach i smak byłoby naprawdę idealnie. W przeliczeniu okienko z kalendarza kosztowało około 3,50 zł więc jak za taką cenę ten produkt to hit. Jestem oczarowana jak tak tanie kosmetyki mogą być wspaniałej jakości. Błyszczyk jest idealny do zabrania do torebki i podkreślania ust w kilka chwil. Zdecydowanie polecam!
Zobacz post
Zawartość kalendarzy adwentowych z 15 grudnia!
Tego dnia herbatki były częściowo bardzo udane. W Sir Williams trafiła się klasyczna czarna herbata i jest to ulubiona mojego partnera, więc bardzo się ucieszył. W kalendarzu English Tea Shop natomiast dość dziwna herbatka Post-Party Refresh, która była zieloną herbatą i niestety kompletnie mi nie smakowała. Trochę przypominała mi kompot z suszu, którego nie cierpię. Za to w Irvingu była białą herbatka o smaku pomarańczy i agrestu i była przepyszna!
W kalendarzu z męskimi skarpetkami SOXO była skarpetka w zielonym kolorze w urocze pierniczki. Taka już się pojawiła, więc mamy parę.
W kalendarzu Athon Berg buteleczka czekoladowa z alkoholem Boulard, która mojemu partnerowi bardzo smakowała.
W kalendarzu z Baby Yodą tym razem znalazłam pastylkę do kąpieli w folii z uroczą naklejką z Yodą. Pastylka ma 30 g i pachnie kokosem i czuć to nawet przez folię. Mi osobiście na sucho zapach bardzo się podoba. Jestem ciekawa jak sprawdzi się w kąpieli i czy zabarwi wodę i jak podziała na skórę, ale rozważę ją jeszcze jako użycie do kąpieli stóp w misce.
Kalendarz Q-KI drugi dzień z rzędu skrywał błyszczyk i tym razem w różowo-nudziakowym kolorze, który zdecydowanie bardziej mi się spodobał niż ten wcześniejszy. Błyszczyk ma chemiczny zapach i smak, ale bardzo ładne opakowanie i daje fajny efekt na ustach. Nadaje im lekkiego koloru i subtelnie błyszczy co mi bardzo się podoba.
W kalendarzu Douglas tym razem krem przeciwzmarszczkowy od Anna Yake. Marka pojawia się co roku w kalendarzach Douglas, a w tym roku pojawiła się już pod postacią tuszu, wiec przyszłą pora na pielęgnację. Krem do twarzy w takiej tubce będzie idealny na wyjazdy. Jest to droższa marka, więc bardzo się cieszę, że będę mogła przetestować nowy dla mnie produkt.
Zawartość okienek z tego dnia była naprawdę dobra. Może nie były to produkty wow, ale nie były też złe, więc jestem zadowolona.
Zawartość kalendarzy adwentowych z 14 grudnia.
W kalendarzach herbatkowych same ciekawe smaki. W Sir Williams chińska zielona herbata z marakują. W English Tea Shop herbatka Chai Charge i obie wcześniej się już pojawiły. W kalendarzu Irving tym razem zielona herbata z maliną.
W kalendarzu Anthon Berg również buteleczka, która wcześniej się pojawiła, czyli Remy Martin z koniakiem w środku.
W damskim kalednarzu ze skarpetkami SOXO znalazła się skarpetka do pary w urocze jamniki obleczone lampkami lub w stroju renifera. Są genialne!
W kalendarzu z Real Techniques tym razem żel do czyszczenia pędzli i gąbek w dwóch saszetkach po ponad 7 ml i strasznie się z tego cieszę, bo nienawidzę myć pędzli i gąbek, więc będę mieć motywację.
W kalendarzu Q-KI znalazł się błyszczyk w kolorze rozgniecionej truskawki. Użyłam go od razu i pierwsze wrażenia miałam słabe. Chemiczny zapach, chemiczny smak, ale kiedy się przyzwyczaiłam, to muszę przyznać, że dobrze się go nosi i pięknie, bardzo subtelnie błyszczy się na ustach. Są takie delikatnie muśnięte, przez co wyglądają zdrowo i tak promienniej.
Kalendarz Douglas rozwalił całkowicie system, bo znalazłam lotion do rąk i ciała o jednym z najnowszych zapachów Alive od Hugo Boss. Niesamowity zapach. Ręce długo mi pachniały kiedy go użyłam. Jest tak elegancki, tak pociągający, ma w sobie takie uwodzicielskie nuty. Mi od razu skojarzył się z kobietą, która jest pewna siebie i czuje się seksownie. Niesamowity dobór nut zapachowych sprawił, że zapach wylądował na mojej liście życzeń.
To był bardzo udany dzień kalendarzowy. Wszystko z okienek zostanie wykorzystane, więc takie dni lubię najbardziej i bardzo się cieszę z każdego produktu, choć nie ukrywam, że ulubieńcem tego dnia został balsam z Hugo Boss.
Podobne produkty
