3 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 26.11.2022 przez dastiina

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Soap & Glory - Peeling do ciała, Jingle Blooms

Soap & Glory Peeling do ciała, Jingle Blooms

❤️ Soap&Glory - Peeling do ciała - Jingle Blooms❤️
Bardzo przyjemny peeling do ciała od marki Soap&Glory.
Dostałam ten peeling od mojej Kochanej przyjaciółki Kasi @icecold.
Peeling schowany jest w ciemno-różowym, lekko wpadającym w fuksję w słoiczku.
Opakowanie jest dość duże, chociaż się zdziwiłam, bo w opakowaniu było jedynie napełnione kosmetyku do połowy.
Mimo to wybaczam producentowi takie małe niedociągnięcie, gdyż peeling spisuje się u mnie doskonale.
Etykietka może kojarzyć się ze świętami, ale uważam, że zapach którym pachnie kosmetyk w ogóle nie ma ani grama świąt, a właśnie jest to zapach wiosenny, letni może też trochę jesienny.
Zapach kosmetyku to zdecydowanie kwiaty z dodatkiem fasoli tonka - tak jak opisuje na opakowaniu producent.
Peeling ma konsystencję kiślu - tak jest taki gęsty i lepki jak kisiel, ale odczuwa się pod dotykiem naszych palców, jak już nakładamy go na skórę drobinki, które złuszczają naszą skórę.
Wspomnieć też muszę, że gdy połączymy peeling z wodą to najpierw tworzy taki delikatny kremowy mus, a później ogrom piany.
Kosmetyk doskonale wygładza skórę, złuszcza naskórek i dodaje naszej skórze takiej pięknej miękkości.
Skóra jest jędrniejsza i zdecydowanie pięknie pachnie.
Peeling jest zmysłowy i naprawdę jestem nim zachwycona.
Skóra bardzo długo nim pachnie nawet wiele godzin po użyciu. 😍

Zobacz post

Soap & Glory Jingle Bloom Set

Zestaw kosmetyków od marki Soap & Glory.
Uwielbiam tą markę i Kasia @icecold bardzo dobrze o tym wie.
Na moje urodziny podarowała mi zestaw kosmetyków z edycji limitowanej w przecudownej kosmetyczce.
W środku miękkiej, czerwono-różowej kosmetyczki znajdują się aż cztery pełnowymiarowe kosmetyki!
Niech nie zmyli Was lekko świąteczny klimat na etykietach, według mnie nie ma tu ani grama świąt jeśli chodzi o zapachy kosmetyków, ale dla mnie - super, bo właśnie używam je teraz, bo idealnie wpasują się w wiosenny klimat.
Kosmetyczka ma uroczy pomponik przy zamku, który dodaje uroku oraz tłocznenie z napisem BLOOMIN GLORIOUS.
Sama seria kosmetyków nosi nazwę Jingle Blooms i oczywiście posiada delikatnie świąteczny akcent (który może zmylić).
Opakowania są utrzymane w kolorystyce różu i maliny, mocno graficzne z połączeniem retro "czarno-białych" grafik.
W zestawie znajduje się oczywiście kosmetyczka, maska do twarzy z efektem Glow (ale to jest inna seria), żel pod prysznic w kremowym wydaniu, scrub do ciała o bardzo gęstej, galaretkowo-żelowej konsystencji z naprawdę delikatną drobinką oraz masło do ciała, gęste, zbite, ale niezwykle lekkie.
Wersja zapachowa kosmetyków to połączenie białych kwiatów i fasoli tonka.
To słodki, cukierkowy wręcz zapach z odrobiną kobiecości i perfumerii.
Ja jestem zachwycona zapachem, kolejne, limitowane cudo (ubolewam wciąż nad wersją śliwkową, którą kocham najmocniej, a nie jest już dostępna).
Ta seria równie mocno mi odpowiada i zapewne utkwi mi w pamięci.
Póki co używam dwóch kosmetyków i oba są fantastyczne.
Niezwykle świetnie wpływają na skórę, pozostawiają ją mocno nawilżoną, wygładzoną oraz... oh... zostawiają ten przecudowny zapach bardzo bardzo bardzo długo na skórze.
Kasiu - dziękuję Ci za ten niesamowity zestaw, normalnie SZTOS, zachwyt, brak mi słów, bo to idealna perełka, a raczej perełki.
Zapewne niebawem pojawią się jakieś chmurki z kosmetykami, które aktualnie testuję!

Zobacz post

Paczuszka urodzinowa od Icecold BOSKA

Kilka chmurek wstecz pokazywałam Wam Kalendarz Adwentowy od mojej @icecold.
Wraz z kalendarzem przywędrowała do mnie paczuszka urodzinowa.
Chociaż moje urodziny są dopiero 29 grudnia, to dzięki kochanej @icecold mogę już świętować.
Trochę się wahałam czy już otwierać prezent od Kasi (chciałam poczekać do urodzin), ale jednak ciekawość była pierwsza, więc otworzyłam piękne, kolorowe pakunki.
Oczywiście poza pakunkami - znalazłam piękną, zabawną kartkę z życzeniami od serca, które mam nadzieję, że się spełnią.
Kartka przedstawia dwie babunie, które mają symbolizować mnie i Kasię.
Mam nadzieję, że jako babcie także będziemy się przyjaźnić i w końcu uda nam się (oczywiście wcześniej, niż jako babcie) spotkać.
Z Kasią znam się już dobre kilka lat - piszemy ze sobą listy i to ja zaraziłam ją Kochanym @Dresscloud.
Cieszę się, że do dziś piszemy ze sobą listy i mamy ze sobą kontakt - jest to dla mnie BARDZO ważne.
Kasia zna mnie dobrze, wie co lubię i nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze trafia w mój gust.
Czasem mam wrażenie, że Kasia czyta w moich myślach i wie czego mi brakuje, albo co chciałabym sobie kupić (chyba zacznę się bać ).

Cóż mogę więcej napisać? Same widzicie - paczka jest konkretna i naprawdę piękna.
Wszystko idealnie wpasowane w mój gust.
Chciałam zrobić ładniejsze zdjęcia, ale niestety pogoda za oknem nie rozpieszcza nas i mimo, że zdjęcia robione w dzień - to wydają się takie ponure, a paczka od Kasi jest taka kolorowa.

Co znalazłam w ślicznych, kolorowych pakunkach?
Dwie ciekawe herbatki od Yorkshire Tea - nie znam tej marki, także będzie to dla mnie totalna nowość. Jedna herbatka nosi nazwę Bedtime, jest to herbata z wanilią i gałką muszkatołową, jest to herbatka czarna z nutką cytrusową i trawą cytrynową. Druga herbatka nosi nazwę Toast & Jam, jest to herbatka, która ma smakować jak tosty z dżemikiem - ciekawe, herbatka czarna o wyjątkowym posmaku. No - oprócz mnie jest tu jeszcze jeden ciekawski dla tych herbat, także będziemy smakować, testować.
Przeurocze, ciepłe kapcie z Stitchem i jego różową przyjaciółką. Są urocze, mięciutkie i bardzo ciepłe. Właśnie tworząc tą chmurkę mam te papućki na stopach, jest mi totalnie milutko.
Przepiękny, elegancki portfel od River Island. Bardzo podoba mi się jego wzór i ilość kieszonek, przegródek. Akurat rozglądałam się za nowym portfelem, więc Kasia idealnie trafiła, jest naprawdę cudowny.
Neogen Lab- Gauze Peeling - Green Tea- Peeling w formie płatków. Lubie takie peelingi - w takiej formie. Miałam tylko jeden - innej marki, ale bardzo mi odpowiadał. Także cieszę się na ten spory słoiczek płatków. Na pewno wystarczy mi na długi czas.
Kristin Ess - Scalp Detoxifying Bubble Mask - Maska do skóry głowy - Nie czytałam nic więcej o tym produkcie, ale mnie zaintrygował. Nowa marka, całkiem nowy produkt. Kasia wie, że lubię takie wynalazki, także będzie testowanko.
Rituals... - The Ritual od Mehr - Pianka pod prysznic z słodką pomarańczą i drzewem cedrowym. Kocham markę Rituals, także Kasia w 10000000% trafiła z tą pianką. nie miałam okazji testować jeszcze tej wersji zapachowej także - jestem podekscytowana. Mam trochę zapasów jeśli chodzi o żele pod prysznic, ale chyba tą piankę niebawem wypróbuję.
Florence by Mills - EPISODE 4 SOAK IT IN TONIK - Lotion Tonique Hydrante - nawilżający tonik z mieszanką olejków z nasion jojoba, baobabu i arbuza. Ojjj- SZTOS. Bardzo chciałam coś tej marki wypróbować, ale jakoś była mi za droga , a tu proszę - Kasia sprawiła mi taki cudny prezent. Dziękuję!
Stella McCartney - POP - Woda perfumowana. Otwarłam, musiałam! Naprawdę śliczne, urocze, słodkie perfumki. Takich słodziaków brakowało w mojej perfumowej kolekcji, także super. Flakonik jest malutki, uroczy, w sam raz na poznanie nowej marki i nowego zapachu.
Soap&Glory - Jingle VLOOMS - Set cudownych kosmetyków. Piękna, miękka kosmetyczka w intensywnym, czerwonym kolorze z uroczym pomponikiem przy zipie. W środku- myślałam, ze znajdują się miniatury, a jednak są tam produkty full size - WOW< Kasiu oszalałaś chyba! W tej pięknej kosmetyczce znajduje się limitka kosmetyków jednej z moich ulubionych marek . W środku mamy: Jingle blooms - Żel do mycia ciała, Jingle blooms - Scrub do ciała, Jingle blooms - Masło do ciała i Jingle blooms - Maska do twarzy w płacie. Jejku - jestem podekscytowana! Będą testy, mam nadzieję, ze ta wersja zachwyci mnie tak jak jedna z limitowanych serii wstecz - która mocno utkwiła mi w pamięci. Liczę, że i te zapachy będą boskie - jeszcze nie otwierałam!
Morphe & Nyane - Fierce Fairytale. Ogromna paleta z cieniami do powiek. Markę Morphe znam- ale tylko z widzenia i słyszenia. Nigdy nie miałam nic z tej marki, a tu taka piękna, kolorowa niespodzianka. Otwarłam tą paletkę i oniemiałam - tyle pięknych kolorów, mocno nasyconych. Jaram się na maxa - teraz mam motywację do malowania oczu, bo ostatnio u mnie z tym słabo.

Kasiu, BARDZO Ci dziękuję fraz jeszcze! Z całego !!

Zobacz post
1