e.l.f
Baza pod makijaż, Poreless Puty Primer, Zmniejszająca pory
9 na 10 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Baza marki e.l.f.
Prime Time
Baza redukująca widoczność porów
Minimalizuje widoczność porów
Idealna dla wszystkich rodzajów skóry
Aksamitnie gładka tekstura
Zawiera skwalan, który utrzymuje makijaż oraz zatrzymuje wilgoć
Ze względów higienicznych towar nie podlega zwrotowi
Produkt dodany w dniu 04.12.2021 przez bow90
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o e.l.f - Baza pod makijaż, Poreless Puty Primer, Zmniejszająca pory
Bazę zmniejszającą widoczność porów mam z kalendarza Douglas z 2021 roku. Swoją drogą pod względem zawartości był to moim zdaniem najlepszy kalendarz, jaki ta perfumeria wypuściła.
Baza znajduje się w plastikowym, lecz mimo to eleganckim słoiczku. Jest bardzo zbita. Na początku mnie to zdziwiło i zastanawiałam się, czy będzie się ona w ogóle normalnie nakładać. Okazało się, że tak - produkt pod wpływem dotyku mięknie i ładnie, równomiernie się rozprowadza. Wyrównuje koloryt skóry. Cera wygląda o niebo lepiej nawet bez nakładania żadnego podkładu. Pory są ciut mniej widoczne. Niestety twarz mi się po nim bardzo szybko wyświeciła, choć wina moze być po mojej stronie - być może przesadziłam z ilością produktu. Będę musiała jeszcze popróbować z innymi podkładami i kremami BB, póki co baza mi się bardzo podoba.
Denko Maj 2022
W końcu udało mi się zebrać, żeby pokazać majowe denko. Jestem z siebie bardzo dumna, bo mamy tutaj aż 28 produktów. Brakłoby mi znaków żeby wszystkie tutaj opisać, więc skupię się tylko na tych, które w jakiś sposób zapadły mi w pamięć, ale oczywiście poszczególne, dokładne recenzje znajdziecie w moich chmurkach.
Jeśli chodzi o kosmetyki, które były w porządku to jak najbardziej mamy tutaj szampon wzmacniający Elseve z Loreal. Ładnie pachnie, dobrze myje i nie podrażnia skóry głowy, a ja zużyłam już kolejne jego opakowanie i rozpoczęłam nowe. Później mamy mydło w piance Bath & Body Works i tutaj również po raz kolejny zachwycam się kosmetykami tej marki. Zapach Sunshine & Lemons to prawdziwie słoneczny i pełen energii zapach. Oczyszczająca pianka do twarzy z Bielendy nawilżająco rozświetlająca sprawdziła mi się naprawdę super. Choć nie została moim ulubieńcem miesiąca, to używanie jej było naprawdę przyjemne i produkt zdecydowanie wart jest uwagi. Nie tylko fajnie oczyszcza buzię w delikatny sposób, ale również jej zapach, bardzo słodki, uprzyjemnia pielęgnację. W tym miesiącu jeśli chodzi o maseczki to część mi się sprawdziła, a część była taka sobie. Maseczka z Zajączkiem oraz Butterfly marki Isana bardzo mi się podobały. Pięknie pachniały, miały śliczne opakowania i nadruki, a ich działanie pozytywnie wpłynęło na moją buzię. DO nich chętnie bym wróciła, podobnie jak do maseczki z Jasminą czy rozświetlającej maseczki Orange You Glad to see me? z Action.
Nim przejdę do ulubieńców, to najpierw kilka bubli, kosmetyków, które bardzo mnie zawiodły. W tej części jest antyperspirant e sprayu Nivea Fresh Natural 0% aluminium. Oj tutaj od samego początku było kiepsko, ale zużyłam go do samego końca i do samego końca denerwował mnie co raz bardziej. Niestety spray zamiast dawać poczucie komfortu dawał dyskomfort. Po popsikaniu skóry była mokra, wchłanianie trwało wieki co nieestetycznie plamiło ubrania pod pachami, a jeśli się go choć trochę starło to ochrona była na poziomie 0. Dla mnie bubel i nigdy do niego nie wrócę. Dokładną recenzję znajdziecie w tej chmurce: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/antyperspiranty-dezodoranty/974921-nivea-antyperspirant-w-sprayu-fresh-natural-0-aluminium/ .
Do grona rozczarowań wędruje olejek w formie pianki z serii Ritual of Mehr marki Rituals. Tutaj duży smutek, bo pokładałam w nim duże nadzieje. Drogi produkt, który ani dobrze nie nawilża, ani nie zmiękcza, a przez to, że nie wnika w głębsze warstwy skóry to też nie odżywia. W dodatku jest mało wydajny, a używanie wcale nie sprawia przyjemności. Więcej o nim w tej chmurce: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/olejki-do-ciala/974924-rituals-pianka-do-ciala-zmieniajaca-sie-w-olejek-body-mousse-to-oil-the-ritual-of-mehr/ .
Ostatni z większych bubli to maseczka w płacie Pomergranate z Primarka, której niestety nie byłam w stanie użyć. Po wyjęciu z opakowania byłam w szoku, bo choć unosił się piękny zapach, to nadruk z płachty nie dość, że się rozpuścił i zlał w karykaturę myszki, a w zasadzie wersję niczym z horroru, to co gorsza barwiło to skórę. Piękne opakowanie, ładny zapach i +100 do zawodu. W tej chmurce pokazałam jak to wyglądało: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/974227-mad-beauty-maska-do-twarzy-w-placie-disney-true-love-pomegranate/ .
I przyszła pora na najprzyjemniejszą część, czyli ulubieńcy!
Absolutnie musi się tu znaleźć pianka oczyszczająca one.two.free! która pachnie po prostu obłędnie i doskonale oczyszcza buzię dając przyjemne uczucie odświeżenia na skórze i sprawia, że wygląda zdrowo i promiennie! Jestem oczarowana tym produktem, a więcej o nim tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/zele-pianki-olejki-do-oczyszczania-twarzy/973707-onetwofree-pianka-do-twarzy-oczyszczajaca-clean-cleaner-cleanest/ .
Kolejne jest serum Moon Drops marki Slaap, które cudownie pachnie i kojąco działa na zmysły. Wspaniale nawilża skórę i daje jej energii, a w dodatku jak na maleństwo jest niesamowicie wydajny! Tak jak moja skóra nie przepada za olejowymi formułami, to tak to pokochała! Tutaj znajdziecie dokładną recenzję: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/ampulki-serum-olejki-do-twarzy/965626-slaap-home-rituals/ .
Ostatni hit jest z kolorówki i jest nim puder Aqua Mist z kolagenem morskim marki Wibo. Jak ja go polubiłam! Fantastycznie matuje buzię na kilka godzin, nie wysusza jej i nie podkreśla suchych skórek i daje bardzo naturalne, satynowe wykończenie. Zdecydowanie póki co mój faworyt w kategorii pudrów, a więcej o nim tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/pudry/976510-wibo-aqua-mist-sypki-puder-do-twarzy-z-kolagenem-morskim/ .
Jestem bardzo zadowolona z tego denka i choć jak w każdym znalazły się buble, tak nie brakowało tych, które były cudowną częścią mojej pielęgnacji.
Baza pod makijaż Elf zmniejszająca pory. Tę bazę znalazłam w kalendarzu adwentowym i teraz po kilkunastu użyciach wracam z recenzją. Baza jest zamknięta w plastikowym, okrągłym słoiczku i ma 21gram. Jest ona zbita w kolorze kremowym, jednak gdy biorę ją w palce staje się dość przyjemna i aksamitna w dotyku. Jest to forma takiego masełka, która dobrze rozprowadza się na twarzy. Przy odpowiedniej ilości na buzi wygląda bardzo ładnie (przy większej zbyt dużej ilości krem BB/podkład wygląda źle). Mam wrażenie, że rzeczywiście ukrywa pory, małe niedoskonałości, a przy tym wyrównuje koloryt skóry. Na plus jest także to, że nieco przedłuża trwałość makijażu. Fajnie jest także to, że dość szybko po jej nałożeniu (tylko 30sekund, choć ja zawsze czekam sporo dłużej dla pewności) można nałożyć właśnie np. podkład. Baza jest niemal bezzapachowa. Ogólnie jestem z niej zadowolona, jednak ze względu na to, że pewnie jej skład nie jest najlepszy oraz to, że ogólnie używam jako bazę po prostu ulubionego kremu do twarzy, używam jej raczej sporadycznie.
Zobacz post
E.l.f, baza pod makijaż zmniejszająca widoczność porów.
Kosmetyk znajduje się w płaskim, okrągłym pudełeczku.
Nie przepadam za takim rozwiązaniem, tubki sprawdzają się o wiele lepiej.
Baza jest kremowa, przypomina lekki krem, z łatwością sunie po skórze.
Jest w kolorze beżowym, ale po rozsmarowaniu nie zmienia koloru i pozostaje niewidoczna na skórze.
Co do działania, to wyrównuje powierzchnię skóry, że zminimalizowaniem widocznych rozszerzonych porów skórnych nie zauważyłam znacznej różnicy.
Przedłuża trwałość podkładu, choć nałożona pod krem BB niestety się nie sprawdziła, bo zaczęło się rolować.
Nie sięgam często po bazy, ale jeśli kupię to z M.Asam, bo nią byłam oczarowana.
Ta nie jest zła, ale nie widzę sensu inwestowania w nią, skoro znalazłam coś lepszego.
Tą i tak znalazłam w kalendarzu, cieszę się, że mogę ją przetestować i napewno zostanie zużyta do końca.
Kalendarz adwentowy z Douglas 2021 był naprawdę obłędny i pełen cudownych kosmetyków. Jednym z nich, który podbił moje serce jest właśnie ten, czyli baza pod makijaż Poreless Puty Primer marki e.l.f. Jej zadaniem jest przygotowanie skóry pod makijaż i przedłużenie jego trwałości. Odpowiedni jest do każdego typu cery, a oprócz tego wygładza, nawilża i co wspaniałe zmniejsza widoczność porów. Nim przejdę do tego za co pokochałam ten kosmetyk i dlaczego tak bardzo go uwielbiam, kilka słów o opakowaniu. W kartonowym pudełeczku znajdujemy dość spory plastikowy słoiczek o pojemności 21 g i jest to produkt pełnowymiarowy. Początkowo byłam zaskoczona jego konsystencją. Wydawał mi się dość twardy, ale po nabraniu go na palec i w kontakcie z ciepłą skórą bardzo szybko i łatwo się rozprowadza. Po za tym pojemniczek jest wygodny w użyciu i raz, że widzimy ile produktu nam zostało, a dwa bez problemu zużyjemy go do samego końca. Baza ma delikatny i jak dla mnie mało wyczuwalny zapach, który na skórze szybko się ulatnia. Mam cerę mieszaną z widocznymi porami na nosie i przyznam, że ta baza jest iście magiczna. Po pierwsze fantastycznie matuje buzię i sprawia, że cera wygląda bardziej jednolicie. Pory oczywiście są dużo mniej widoczne. Nim nałożymy podkład, czy krem CC jak w moim przypadku to należy odczekać 30 sekund. Buzia staje się jakby satynowa w dotyku, gładka i widocznie nawilżona. Produkt nie przesusza skóry, ale odkąd go używam buzia mniej mi się wyświeca w ciągu dnia. Dodatkowo krem CC lepiej się trzyma i nawet po kilku godzinach wygląda dobrze. Przyznam, że wcześniej nie miałam styczności z wieloma bazami. Raczej było to na zasadzie jakichś próbek i miniaturek na kilka użyć. Tego produktu używam natomiast 2 miesiące, bo dokąd znalazłam go w kalendarzu i zużyłam około połowę opakowania, co sprawia, że jego wydajność będzie na około 4 miesiące. W tym kontekście również oceniam go bardzo pozytywnie. Przyznam, że to moje pierwsze spotkanie z tą marką, ale niesamowicie zachęciło mnie to do poznania innych kosmetyków. Podsumowując: baza fantastycznie przygotowuję skórę pod makijaż i faktycznie poprawia jego trwałość, a przy tym jest wydajny i elegancko oraz praktycznie zapakowany. Koszt w zależności od strony się różni, ale jest to około 45 zł i moim zdaniem warto. Polecam z całego serduszka!
Zobacz post
E.L.F. poreless putty primer
Baza pod makijaż
Ukryta była pod czwartym okienkiem kalendarza adwentowego z Douglasa 2021. Ma 21g zamknięta w plastikowym słoiczku. Jest on przezroczysty, przez co widać ubytek kosmetyku. Ma beżowy odcień.
To takie masełko, które bez problemów można nałożyć na twarz. Wolałabym jednak mimo wszystko inną formę opakowania. Gdyby była wyciskana z tuby, byłoby to o wiele bardziej poręczne; teraz trzeba paluchem grzebać po jej powierzchni, co jakby nie patrzeć przecież nie jest zbyt higieniczne.
Na początku totalnie mi nie podeszła, wyglądało na to, że makijaż się na niej waży. No nic, próbowałam dalej z nią kombinować. Spróbowałam z lżejszym podkładem i tu już nie było tego problemu. Baza przedłużała trwałość makijażu. Wyrównała nieco koloryt skóry, ale z bardzo mocno widocznymi porami nie poradziła sobie na milion procent. Z ciekawości użyła jej moja siostra kiedy wpadła na herbatkę. 🙉 U Niej o wiele ładnie wyrównała powierzchnię skóry, ale siorka nie narzeka jakoś specjalnie na rozszerzone w dużej mierze pory.
e.l.f Baza pod makijaż
Jak pewnie wiecie rzadko się maluje ale żeby baza się nie zmarnowała postanowiłam dość szybko ją przetestować i przy okazji się pomalować. Baza zamknięta w plastikowym słoiczku. Jej pojemność to 21 g. Konsystencja bazy jest taka trochę masełkowa jednak dobrze rozprowadza się ją po twarzy. Baza fajnie wyrównuje koloryt skóry przez co jest jednolity. W dodatku fajnie wygładza skórę i rzeczywiście pory są mniej widoczne.
Już po 24 grudnia, wiec przybywam z podsumowaniem kalendarza adwentowego Douglas. Zdecydowałam się na niego głównie ze względu na miniaturki perfum. Cześć kosmetyków nie użyje ze względu na słaby skład. Jednak większość kosmetyków na pewno znajdzie u mnie zastosowanie. Poznałam wiele nowych marek do niektórych na pewno nie wrócę. Kalendarz adwentowy, który sama sobie kupiłam przy otwieraniu okienek nie sprawiał mi tyle radości co przy kalendarzu, który był robiony specjalnie dla mnie. W tym kalendarzu było wiele perfum, które przypadły mi do gustu takie jak Mercedes - Benz in red, który ma śliczny zapach, świetna trwałość i oryginalny zapach. Poznałam bliżej perfumy Ariany Grande - R.E.M, które są najbardziej trwałe ze wszystkich perfum jakie znam. Do tego są bardzo słodkie i pachną mocno karmelem. Zaczynam się mocno zastanawiać czy kupię go za rok ponownie.
Zobacz post
Czwarty dzień kalendarza adwentowego Douglas
Dziś była to baza zmniejszająca widoczność porów e.l.f. Znam ta markę, ale jeszcze nie miałam niczego od nich. W składzie jest niestety mikroplastik. Baza jest w słoiczku i jest dosyć tłusta. Makijaż na niej dobrze wyglada. Co do wyglądu porów po użyciu jej nie widzę żadnej różnicy. Baza nie ma żadnego zapachu. Dobrze rozprowadza się na twarzy. Zważając na cenę w stosunku do działania nie kupiłabym jej ponownie.
Okienko nr 4 kalendarza Douglas skrywało bazę zmniejszającą pory E.L.F. . Zamknięta w plastikowym opakowaniu z nakrętką. Wygląda trochę jak jakiś podkład w kremie. Baza dobrze się rozprowadza nie jest tępa. Opakowanie niestety nie jest higieniczne bo trzeba tam wsadzać palce. Bardzo fajnie ujednolica cerę. Nie lepi się i nie daje poczucia tłustego lub sztucznego filmu na skórze. Nieźle radzi sobie z przedłużeniem trwałości podkładu. Jak najbardziej zapowiada się , że się bardzo polubimy.
Zobacz postPodobne produkty







