Opis produktu
Kallos maska jagodowa KJMN z aktywnym składnikiem - ekstrakt z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Maska ze względu na wysokie stężenie substancji czynnych i witamin natychmiast odżywia i pielęgnuje suche i zniszczone farbowaniem włosy.
Olej z awokado głęboko odżywia włosy i skórę głowy. Włosy są zdrowe, elastyczne i l ...
Kallos maska jagodowa KJMN z aktywnym składnikiem - ekstrakt z owoców czarnej jagody, który przenika do włosa nawilżając, odżywiając i odbudowując zniszczone, martwe włosy. Maska ze względu na wysokie ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 16.05.2018 przez annael
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Kallos - Maska do włosów, Blueberry
#Denko maj 😀
W tym miesięcu mocno skupialam się na pielęgnacji włosów - co widać na zdjęciu 😀
Lubię testować nowości, ale przeważnie i tak wracam do swoich ulubieńców. Najlepiej sprawdziły się u mnie produkty z Alterry i Head &
Shoulders. Znowu dałam szansę Kallosowi, ale okazał się dla mnie zbyt ciężki i dość długo zajęło mi wykończenie całego opakowania.
Udało mi się również uszczuplić zapasy maseczek do twarzy - poszły 3 na tkaninie, oraz kilka mniejszych.
Pozytywnym zaskoczeniem okazał się dla mnie BB z skin79- spodobał mi się tak bardzo, że skusiłam sie na pełnowymiarowy produkt. Jak co miesiąc, zużyłam cały podkład z AA, ale w czerwcu przerzucam się na coś innego.
Maska do wlosow, której jeszcze nie miałam. Zakupiłam ja u moich kochanych Pań fryzjerem za 15 zł. Niestety pudełeczko się troszkę zniszczyło ale to nic liczy się zawartość, która jest cudowna. Uwielbiam maski do włosów firmy Kallos. Stanowczo to moje ulubione. Używam je jak odżywki czyli zostawial na kilka sekund na głowie i zmywam. Czarna jagoda bardzo ładnie pachnie a na włosach przypomina zapach jedwabiu. Świetnie się po niej rozczesuje włosy. Przeznaczona głównie do włosów suchych co jest plusem przy ombre są strasznie wysuszone. Kocham ta maskę !
Zobacz post
Wszystkim wam dobrze znana.
Maska do włosów Kallos Blueberry. ♥
Jest to maska rewitalizująca do suchych, zniszczonych i poddanych obróbce chemicznej włosów.
Maska ma w składzie czarną jagodę, olejek avokado, witaminy, składniki mineralne.
Maska jest ogromna ma aż 1000 ml. Wystarczy na bardzo długo. I co najważniejsze nie jest droga kosztuję 10 zł.
Można ją kupić w Naturze, Rossmanie. Maska ma gęstą konsystencję, dobrze nakłada się na włosy nie spływa z nich.
Maska ma cudowny zapach jagód, aż chciałoby się ją zjeść. !
Moje włosy pokochały tą maskę. Jest to mój ulubiony kallos. ♥ Po użyciu moje włosy są nawilżone, lejące, gładkie.
Ułatwia rozczesywanie, włosy nie plączą się i nie puszą ale są wygładzone. Maska jes wydajna, ma wygodne opakowanie przez co zużyjemy produkt do końca. Niedługo mi się kończy teraz zakupię innego Kalllosa, ponieważ nie lubię w kółko używać tego samego produktu. Moje włosy lubią zmiany.
Maska do włosów Blueberry. Posiada ekstrakt z owoców czarnej jagody, który ma przenikać do włosów nawilżając, odżywiając i odbudowując je.Odżywek z Kallosa miałam już bardzo dużo i do tej poy tylko jedna mi się nie sprawdziła. Ta ma przyjemny zapach i świetnie radzi sobie z moimi włosami. Łatwiej jest mi rozczesać włosy, i są bardziej wygładzone. Opakowanie zawiera aż 1000 ml.
Zobacz post
Grudniowe denko. Postawiłam sobie za cel zużywania zaczętych kosmetyków. I tak w grudniu udało mi się zużyć do końca:
- pianka do golenia z Venus
- żel pod prysznic Balea - kokos i ananas
- dezodorant Isana
- odżywka do włosów Blueberry z Kallosa
- szampon do włosów Timotei
- szampon do włosów Pantene
- maseczka do twarzy Mango z Marion
- perełki do kąpieli z Isana
- próbka kremu z Ziaji
- hydrożelowe płatki pod oczy
Uważam to za sukces gdyż przeważnie zaczynam to co mam i tak w kółko. Maska z kallosa to moje must have. Nie wyobrażam sobie mycia głowy bez niej , pianka do golenia bardzo fajna, dezodorant słodki czyli taki jak lubię. Szampon z pantene doprowadził do łupieżu na moich włosach.
Grudzień się kończy, a więc pora na denko... październik-listopad! Ahh te moje zaległości...
W październiku i listopadzie nie żałowałam sobie kosmetyków, zwłaszcza tych do włosów, i uzbierało mi się spore denko!
WŁOSY
- Odżywka wygładzająca z jedwabiem Silk Joanna
- Maska Kallos Cherry
- Maska Kallos Caviar
- Maska Kallos Blueberry
- Odżywka z mlekiem kokosowym Herbal Essences
- Odżywka Ultimate Repair Gliss
- Garnier Botanic Therapy odżywka z olejkiem arganowym
- Nivea odżywka Long Care & Repair
- Odżywka Elseve L'Oreal Magiczna Moc Olejków
- Odżywka Dove
- Mleczny szampon Nivea Hairmilk
- Szampon Garnier Fructis Oil Repair
- Nivea szampon pielęgnujący do włosów przetłuszczających się Balanced & Fresh Care
- Szampon Elseve L'Oreal Magiczna Moc Olejków
- Szampon odświeżający Schauma 7 Herbs
CIAŁO
- Avon Planet Spa Luksusowy eliksir do kąpieli Caribean Escape
- Avon płyn do kąpieli Granat i Piwonia
- Krem pod prysznic Dove Purely Pampering
- Le Petit Marseiliais żel pod prysznic i do kąpieli Kwiat Pomarańczy
- C-Thru żel pod prysznic z ekstraktem z orchidei
- Farmona Let's Celebrate peeling myjący Cosmopolitan
- Gilette żel do golenia Satin Care
TWARZ
- Żel delikatnie oczyszczający przeciw niedoskonałościom Mixa
- Peeling do mycia twarzy Cien
- Ziaja oczyszczający żel z peelingiem Liście Manuka
Spośród tych kosmetyków polecam właściwie wszystko! Zdecydowanie polecam takie klasyki jak: maski Kallosa, po które ciągle sięgam, peeling Liście Manuka od Ziaji, którego zużyłam już kolejne opakowanie, czy też żel do golenia od Gilette.
Nowością u mnie był eliksir do kąpieli od Avon - ja używałam go jako żel pod prysznic i spisał się świetnie! Zawiera drobinki, przez co wygląda prawie jak płynne złoto, a skóra po jego użyciu jest rozświetlona!
Bardzo fajny okazał się też żel z Mixy, który był u mnie totalną nowością, a aktualnie jestem w połowie drugiego opakowania. Bardzo fajnie oczyszcza buzię, super się pieni i jest całkiem wydajny.
Zdecydowanie denko bez bubli! Najsłabszym kosmetykiem był chyba peeling od Farmony, który tak średnio mył i ogólnie mnie nie zachwycił, ale nawet jego chętnie zużyłam do końca (głównie ze względu na to, że jest on z serii z drinkami ).
Maska Kallos Blueberry, którą w końcu kupiłam ostatnio w Naturze w cenie 5,99. Maska bardzo ładnie pachnie, choć zapach nie przypomina mi jagód. Moje włosy polubiły ten produkt, jest to lekka nie obciążająca włosów maska, jak dla mnie taka mocniejsza odżywka, bo porządne maski nawilżające są np z Biowax ale zauważyłam ostatnio, że troszkę obciążają moje cienkie włosy. Także jak najbardziej jest to kosmetyk dla mnie, włosy są miękkie, pachnące i lekkie. Nie mogę doczekać się aby wypróbować inne rodzaje.
Zobacz post
#DENKO 10/2018
Siedemnasta chmurka z denkiem. Jest to denko z października, udało nam się zużyć 21 następujących produktów:
1. BeBeauty żelowa kuracja miodowa, odżywcza maseczka do twarzy, skóra po jej użyciu była gładsza, odżywiona i nawilżona.
2. BeBeauty maska regenerująca do włosów, włosy po jej użyciu były gładkie, miękkie oraz lśniące.
3. Timotei, szampon do włosów matowych i słabych, był on bardzo wydajny. Dobrze domywał włosy i powodował, że mniej się przetłuszczały.
4. Isana, pielęgnujący żel pod prysznic z perełkami olejku o zapachu magnolii, który dobrze domywał skórę oraz nawilżał ją.
5. Balea Kaktus Feige - żel pod prysznic opuncja i arbuz, dobrze domywał i nawilżał skórę.
6. Avon, Balsam do ciała gruszka&peonia, dobrze nawilżał ciało i nie pozostawiał tłustej warstwy na skórze.
7. Oriflame, Krem do rąk Spiced Citrus, dobrze nawilżał dłonie i miał przyjemny zapach.
8. Avon, Planet Spa, Caribbean Escape, Rozświetlająca maseczka do twarzy z pyłem perłowym i algami, skóra po jej użyciu była rozświetlona oraz nawilżona i wygładzona. Zawierała w sobie drobinki peelingujące, które również oczyszczały twarz.
9. Kallos, maska do włosów, włosy po jej użyciu były miękkie, wygładzone oraz nawilżone. Włosy bez problemu rozczesywały się.
10. Avon, Uniwersalny balsam z woskiem pszczelim, który dobrze nawilżał suche miejsca na skórze.
11. Isana, pomadka ochronna do ust, hydro intensywne nawilżanie, bardzo dobrze radziła sobie z nawilżanie i regeneracją ust.
12. Laura Conti, deserowy balsam ochronny do ust mleczna czekolada, nawilżał usta.
13. Tutti Frutti, peeling do ciała banan&agrest, dobrze złuszczał martwy naskórek.
14. Wegańska maseczka CV „Różowy flaming, wata cukrowa”, skóra po jej użyciu była nawilżona, odżywiona oraz gładka.
15. Ziaja, próbka krem do masażu z ceramidami 1,3,6, stosowałyśmy go jako serum na noc. Skóra po jego użyciu była miękka oraz nawilżona.
16. BeeYes, organiczny krem do rąk, miał przyjemny zapach oraz dobrze nawilżał dłonie.
17.Ziaja, maska kojąca z glinką różową, skóra po jej użyciu była mniej zaczerwieniona i mniej podrażniona.
18. Ziaja, Próbka witamina C w serum rozjaśniającym AA2G do ultradźwięków i mezoterapii, wyrównywało koloryt skóry oraz łagodziło zaczerwienienia.
19. Bielenda, próbka carbo detox white carbon, nawilająco-detoksykujący krem do twarzy, miał on przyjemny zapach i dobrze nawilżał skórę.
20. Vianek, próbka krem do twarzy na noc z ekstraktem z szyszek chmielu, który nawilżał, odżywiał i wygładzał skórę.
21. Sylveco, próbka lekki krem nagietkowy, idealnie nadawał się pod makijaż. Dobrze nawilżał skórę oraz wygładzał ją.
Odżywka do włosów z Kallos. To już moja druga z tej firmy, wcześniej miałam czereśniową. Ogólnie lubię te odżywki, są tanie, za litr płacimy z 13zł, a mimo to dobrze sprawdzają się na moich włosach. Zazwyczaj jako pierwsze myje włosy, nakładam tą odżywkę, myje całą resztę siebie i zmywam odżywkę. Nie wiem czy trzymam według zaleceń na opakowaniu te 5 minut... ale tak około. Mimo wszystko po zmyciu włosy są miękkie, gładkie i łatwo się rozczesują. Maseczka ma przyjemny zapach, chociaż zawiodłam się ,ze nie jest tak piękny i intensywny jak ten czereśniowy...
Ogólnie jestem zadowolona i polecam odżywki tej firmy .
Rewitalizująca maska do włosów z ekstraktem czarnej jagody marki Kallos. Prezent od chłopaka ♥
Maska ma ładny zapach, łatwo sie ją nakłada, a potem spłukuje.
Moje włoski są dzięki niej odżywione, lśniące i miękkie w dotyku, a oprócz tego mam wrażenie, że gdy jej używam to moje naturalnie falowane włosy są jakieś prostsze
Moje dzisiejsze zakupy kosmetykowe. Wybrałam się tylko po szampon bo mi się kończy i wróciłam z całą torbą zakupów. Więc oprócz szamponu z pantene z którym ostatnio polubiły się moje włosy kupiłam zachwalaną przez Was maskę kallos. Mam nadzieję, że dobrze się sprawdzi bo moje włosy nie są ostatnio w najlepszej kondycji. Do tego pasta do zębów i żel-peeling z under 20. Bardzo lubię ten żel, który można stosować na różne sposoby, do mycia twarzy, jako peeling i jako maseczkę. No i na koniec konturówka i szminka w kredce golden rose. ♥ Konturówkę dokupiłam do szminki którą już posiadam, natomiast ta w kredce jest dla mnie nowością. Pomalowałam się nią dla wypróbowania zaraz po powrocie do domu i chyba jednak wybrałam zły kolor bo dziwnie wygląda na moich ustach
Zobacz post
Dzięki Wam skusiłam się na maskę KALLOS i nie żałuję. Wybrałam jagodową maskę rewitalizującą. Przeznaczona jest do suchych, zniszczonych i poddanych obróbce chemicznej włosów, czyli właśnie do moich. Zawiera ekstrakt z czarnej jagody i olejek z avokado. Odżywia i poprawia kondycję włosów i skóry głowy. Zawiodłam się trochę zapachem bo spodziewałam się intensywnie jagodowego a taki nie jest ale ważne, że działa. Nakładałam ją już kilka razy i po użyciu włosy są miękkie i bardziej mięsiste. Cena niska, niecałe 15 zł za 1000 ml a naprawdę działa. Polecam wszystkim, którzy jeszcze się nie zdecydowali
Zobacz post
W czerwcu zużyłam:
- żel pod prysznic Le petit marseillais, niestety uczulił mnie, złapała mnie po nim wysypka, szkoda, bo zapach ma bardzo fajny.
- stapiz, sleek shine, niebieski szampon - podoba mi się, ma swoje minusy, ale dobrze utrzymuje zimny kolor.
- kallos, maska do włosó blueberry - jak za cenę 10 zł i pojemność 1l to bardzo dobra maska. Znam lepiej nawilżające, ale dużo droższe. Przy regularnym stosowaniu włosy są miękkie, lepiej się rozczesują.
- płyn micelarny nivea - porównywalny do garniera, trochę słabiej radzi sobie z produktami wodoodpornymi, ale takich nie używam, więc to dla mnie nie problem
- peeling perfecta - bardzo fajny, gęsty, ma dużo drobinek. Super radzi sobie z suchymi skórkami, nie podrażnia skóry.
- aloes - mam z nim relacje love & hate, fajnie się sprawdził na oparzenia, czy suchą skórę twarzy, ale szału nie robi
- krem nivea mnie uczulił, zużyła go moja rodzina
- magic rose Evree - ma genialną konsystencję masła, które rozpuszcza się pod palcami. Na pewno kupię ponownie, bo super nawilża.
- kremy przeciwzmarszczkowe Bielenda - są mojej mamy. Bardzo tanie i fajne. Może jakoś nie wchłaniają zmarszczek ale zatrzymują proces starszenia.
- krem pod oczy Vianek - bardzo mnie zaskoczył. Spodobał mi się. Treściwy, zmiękcza skórę pod oczami, wygładza.
- Eveline liquid control - fajny, ale mam inne, jeszcze lepsze. Na razie nie kupię go ponownie, może kiedyś
- różowy tusz Lovely - osypuje się, kruszy, efekt jest marny. Nie podoba mi się.
- płatki bebeauty - bardzo fajne, nie rozwarstwiają się, kupuje w 3-pakach
- gąbki do makijażu - porozcinałam stare, zużyte gąbki. Jak zawsze okazało się że w środku są czyste.
Kallos maska do włosów, którą zakupiłam w Naturze. Kosztowała ona 4,99 zł. Maska ma ładny jagodowy zapach, który nie utrzymuje się zbyt długo na włosach. Maseczkę stosuje po umyciu włosów, nakładam ją na 5 minut a następnie spłukuje ją wodą. Włosy po użyciu maski są wygładzone, nawilżone, błyszczące i miękkie w dotyku. Włosy bez problemu rozczesują się po jej użyciu i nie są obciążone. Maska ma pojemność 250 ml i wystarcza na długo.
Zobacz postPodobne produkty











