Sephora
Beauty Amplifier, Puder to twarzy, Wygładzający i podkreślający blask cery
1 na 2 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 12.06.2019 przez dastiina
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Sephora - Beauty Amplifier, Puder to twarzy, Wygładzający i podkreślający blask cery
Próbka Wygladzajacego Pudru Beauty Amplifier Sephora. Te 2 próbki dostałam przy zamowienu z Sephory. I całe szczęście że to probka, bo puder w ogóle się u mnie nie sprawdził. Mimo że używałam go naprawdę w małych ilościach, to byłam dosłownie biała, jak bym się mąką posypała. Próbowałam go nakładać na różne sposoby, ale nawet minimalne ilości tego pudru bardzo się odznaczały na twarzy.
Zobacz post
Nie skłąmię, jeśli powiem, że od lat jestem wierna jednemu pudrowi i są to Meteoryty Guerlain, które codziennie wykańczają mój makijaż. Od czasu do czasu jednak zachciewa mi się eksperymentów i wtedy zaczynam testować dostępne opcje. Puder z Sephory trafił do mnie w ich urodzinowym boxie i uznałam, że jest to coś idealnego, gdy za oknem mamy powyżej 30 stopni. Meteoryty nie dają wtedy rady i potrzebowałam czegoś mocniejszego. Jest to sypki puder, który daje efekt całkowitego matu. Stosowałam go tylko w strefir "T', bo miałam wrażenie, że będzie wysuszał - i miałam racje. Skóra porządnie nim przypruszona po kilku godzinach (po 8h dokładnie) była lekko ściągnięta. Mam cerę normalną w stronę mieszanej, więc trochę mnie to zaskoczyło, z drugiej strony mogłam się cieszyć ładnym makijażem nawet przy tak wysokiej temperaturze.
Zobacz post
Sephora - Beauty Amplifier, Smoothing & Brightening Powder
Próbka pudru - która myślałam, ze nie starczy mi na chociażby jedno użycie.
Zdziwiłam się- po odklejeniu naklejki- pędzlem nałożyłam sporą ilość próbki- nawet dwa razy- więc idealnie wykończyłam makijaż.
Puder ma biały kolor- ale nie jest widoczny na twarzy.
Jego konsystencja jest taka jedwabista- bardzo lekka.
Nie tworzy plam- za to ładnie podkreśla kolor skóry, jej blask i wygładza ją.
Skóra dzięki niemu jets idealnie zmatowiona i nie błyszczy się.
Nie zapycha też cery i dobrze łączy się z innymi kosmetykami.
Jego cena to około 45zł i myślę, ze warto - jak na jeden raz wydał mi się naprawdę super.
Sephora na swoje 20 urodziny wypuściła boxy kosmetyczne, które dostać można było online lub w sklepach stacjonarnych. Pudełka rozgrzały fanów perfumerii, ponieważ za cenę 159 zł można było kupić pudełko składające się w większości z próbek, które klienci z kartami VIP powinni dostawać przy zakupach za darmo. Z początku sama byłam do tej akcji nastawiona mało przyjemnie, jednak uznałam, że jeśli komuś pudełko odpowiada w 100% swoją zawartością, to czemu nie? No i tak właśnie wyszło, że w moim przypadku box II to było to! Uwielbiam miniaturki, które mogę testować i określonym czasie i starczają na więcej, niż jedno użycie. W szczególności, jeśli mówimy o perfumach - mam do nich przytępy nos, nigdy nie potrafię wybrać czegoś dla siebie, dlatego aż 3 miniaturki w pudełku zachęcały do wypróbowania!
W środku znalazłam:
- [pełnowymiarowa] Matową pomadkę z serii Rouge w odcieniu 01. Bardzo długo szukałam idealnej czerwieni na usta. Niestety nawet produkty z najwyższych półek, m.in. Chanel, nie oferowały mi odcienia idealnego. Traf chciał, że w boxie znalazłam szminkę idealną! Jest ona matowa, szybko zastyga i nie transferuje. Dodatkowo dzięki długotrwałej formule nie trzeba się przejmować jedzeniem i piciem przy jej noszeniu. Kolor jest prze-wspaniały! Czerwień, która wpada w chłodne tony, dodatkowo w 100% kryjąca usta już przy pierwszej warstwie. Słyszałam dużo dobrego o tych szminkach, ale spróbowanie jej na sobie okazało się jeszcze lepszym doświadczeniem. [39zł]
- [pełnowymiarowy] Puder Beauty Amplifier, który jest pudrem wykańczającym. Nie pokładałam w tym produkcie żadnych nadziei, co było moim błędem. Ma świetne opakowanie jak na puder sypki - siateczka "chroni" puder przed zbyt szybkim wysypaniem się z opakowania. Jest biały, jednak nie bieli twarzy, dobrze się rozprowadza i lekko koryguje rozszerzone pory dając efekt wygładzenia. Okazał się być idealnym produktem na upał, gdzie moja strefa T daje się we znaki. Zaaplikowany z rana pozwala cieszyć się matowym czołem po południa, co przy wysokiej temperaturze jest cudem. [67 zł]
- [pełnowymiarowy] Maseczka Dr.Jart+ Oczyszczająca maska w płachcie. Tej maseczki jeszcze nie stosowałam, jednak czytając o niej opinie jestem pozytywnie nastawiona do testów. Dodatkowo firma Dr.Jart+ jest bardzo popularna dzięki świetnym kosmetykom, więc tym bardziej nie mogę się doczekać testów. [29 zł]
- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Maseczka Origins z węglem aktywnym, która jest moim hitem. Wiele razy miałam jej saszetkową wersję 10 ml, którą dobierałam do zakupów na Sephorze. Maseczka ta oczyszcza pory, odświeża twarz i pozostawia ją nawilżoną. Już po pierwszym użyciu byłam nią zachwycona, bo to jak wpływa na moją kapryśną buzię jest na prawdę niesamowicie. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie jej obecność w boxie. W tubce jest aż 30 mililitrów, co bez problemu powinno wystarczyć u mnie na 5 lub 6 użyć! [49 zł]
- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Krem Clinique Moisture Surge, 15 minilitrowe opakowanie powinno mi bez problemu wystarczyć na jakiś wyjazd. Z tym kremem miałam już wiele razy do czynienia i sprawdził się świetnie na każdym wyjeździe. Jest lekki i bardzo szybko się wchłania. Delikatnie nawilża, więc na wyjazdy letnie jest jak znalazł. Dodatkowo trzymany w lodówce daje później efekt natychmiastowego schłodzenia cery. Zawsze byłam z niego zadowolona, jednak nie porwał mnie on na tyle, żeby kupić pełnowymiarowe opakowanie. [29 zł]
Na tem moment mamy już w boxie kosmetyki warte 213 zł (bez żadnych promocji). Zwarzywszy na to, że 3/4 (w końcu maseczki w płachcie jeszcze nie stosowałam ) tych kosmetyków się u mnie sprawdza, to myślę, że cena boxa 159 zł wcale nie jest przesadzona, a wręcz przeciwnie! Co jeszcze znalazłam w pudełku?
- Bazę Samshbox Photo Finish Radiance 12 ml, nie stosowałam jeszcze tego produktu pod makijaż. Na ręce wydaje się być faktycznie rozświetlający, bo zawiera sporo mikro drobinek, które pięknie odbijają światło. Niestety jest on barwiony i przy ekstremalnie jasnej karnacji będzie go widać na skórze. Jestem ciekawa, czy będzie przebijał pod podkładem.
- Rozświetlacz Becca Opal, który wielkością wygląda jak cień do powiek (1,15g). Wygląda przepięknie w świetle, jednak osobiście nie lubię złotych rozświetlaczy, więc u mnie bardziej się sprawdzi jako cień do powiek.
- Lancaster filtr spf30, słyszałam dużo dobrego o tej firmie, więc ucieszyłam się z tego produktu. Filtr mocno pachnie (in plus), jest lekki i szybko się wchłania. Ma 15 militrów, jednak jest to tubka idealna do torebki, bo na słońcu zawszę muszę pamiętać, żeby chronić moje tatuaże!
- Shiseido krem przeciwz marszczowy póki co czeka na wypróbowanie, ale zapowiada się ciekawie.
- Fresh maseczka różana, której zapachu nie jestem w stanie przetrwać (nienawidzę zapachu różanego), jednak zważywszy na konsystencję, to muszę się w końcu na nią skusić!
- Tusz Este Lauder, sprawdzi się na wakacje na wyjazd
- 4x perfumy, które mnie i mojego męża zachwyciły! Cudne!
Podobne produkty



