2 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 09.06.2019 przez xkyokox

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Sephora - Cream Lip Stain, Pomadka w płynie, Matowa, nr 01 Always Red

Sephora Cream Lip Stain, Pomadka w płynie, Matowa, nr 01 Always Red

Dzień 19 - kalendarz adwentowy Sephora: Pomadka 01 Always Red Sephora.
W tym roku również pojawiła się jedna pomadka z klasycznych pomadek marki Sephora, tym razem kolor jest dość odważny. Intensywna czerwień sprawdziła mi się idealnie podczas świąt. Pomadka utrzymuje się bardzo dobrze na ustach, nawet podczas jedzenia. Odcień jest dość uniwersalny i wydaje mi się, że będzie dla każdego pasować. Pomadka ma 5 ml i wystarcza na długi czas.

Zobacz post

Sephora Cream Lip Stain, Pomadka w płynie, Matowa, nr 01 Always Red

Pomadki marki Sephora są bardzo fajne a kolor nr 01 Always Red to wręcz idealna świąteczna czerwień. Pomadka ma rewelacyjne krycie jest lekka i super się trzyma. Aplikator dozuje odpowiednią ilość produktu i można nim ładnie wyrysowac usta. Małe zgrabne opakowanie jest bardzo estetyczne.

Zobacz post

Sephora Cream Lip Stain, Pomadka w płynie, Matowa, nr 01 Always Red

Pomadkę można kupić przez internet na oryginalnej stronie sephora, koszt takiej przyjemności to około 40zł. Pomadka ma śliczny nasycony czerwony odcień co mi się bardzo podoba. Taki kolor pomadki ładnie podkreśla biały kolor zębów co bardzo mi się podoba. Niestety pomadka nie jest zbytnio ☹️wydajna. Pomadka szybko zjada się z ust wytrzymuje mi tylko godzinę może półtorej. Pomadka ma śliczny waniliowy zapach ( mało intensywny ) ale za to nie posiada smaku. Niezbyt mi się sprawdziła i raczej nie polecam☹️. Widzimy się w następnej chmurce💙☁️ Papa.

Zobacz post

Sephora Cream Lip Stain, Pomadka w płynie, Matowa, nr 01 Always Red

Matowe ponadki z Sephory to jest moje nowe odkrycie.Co prawda latem nie jestem aż tak chętna na makijaż ust, jak w inne poryroku, jednak ostatnio trafiła do mnie pomadka w krwisto-czerwonym odcieniu, która okazała się strzałem w 100! Kolor jest IDEALNĄ czerwienią - ma niebieski pigment, do tego lekko "wybiela" zęby. Sama szminka zastyga na ustach bardzo szybko i długo się trzyma. Nie zjada się jak standardowa szminka, dzięki czamu nie trzeba jej cały czas kontrolować. Jestem z niej bardzo zadowolona i już zaopatrzyłam sie w nowe kolory z tej serii!

Zobacz post

Sephora box

Sephora na swoje 20 urodziny wypuściła boxy kosmetyczne, które dostać można było online lub w sklepach stacjonarnych. Pudełka rozgrzały fanów perfumerii, ponieważ za cenę 159 zł można było kupić pudełko składające się w większości z próbek, które klienci z kartami VIP powinni dostawać przy zakupach za darmo. Z początku sama byłam do tej akcji nastawiona mało przyjemnie, jednak uznałam, że jeśli komuś pudełko odpowiada w 100% swoją zawartością, to czemu nie? No i tak właśnie wyszło, że w moim przypadku box II to było to! Uwielbiam miniaturki, które mogę testować i określonym czasie i starczają na więcej, niż jedno użycie. W szczególności, jeśli mówimy o perfumach - mam do nich przytępy nos, nigdy nie potrafię wybrać czegoś dla siebie, dlatego aż 3 miniaturki w pudełku zachęcały do wypróbowania!

W środku znalazłam:
- [pełnowymiarowa] Matową pomadkę z serii Rouge w odcieniu 01. Bardzo długo szukałam idealnej czerwieni na usta. Niestety nawet produkty z najwyższych półek, m.in. Chanel, nie oferowały mi odcienia idealnego. Traf chciał, że w boxie znalazłam szminkę idealną! Jest ona matowa, szybko zastyga i nie transferuje. Dodatkowo dzięki długotrwałej formule nie trzeba się przejmować jedzeniem i piciem przy jej noszeniu. Kolor jest prze-wspaniały! Czerwień, która wpada w chłodne tony, dodatkowo w 100% kryjąca usta już przy pierwszej warstwie. Słyszałam dużo dobrego o tych szminkach, ale spróbowanie jej na sobie okazało się jeszcze lepszym doświadczeniem. [39zł]

- [pełnowymiarowy] Puder Beauty Amplifier, który jest pudrem wykańczającym. Nie pokładałam w tym produkcie żadnych nadziei, co było moim błędem. Ma świetne opakowanie jak na puder sypki - siateczka "chroni" puder przed zbyt szybkim wysypaniem się z opakowania. Jest biały, jednak nie bieli twarzy, dobrze się rozprowadza i lekko koryguje rozszerzone pory dając efekt wygładzenia. Okazał się być idealnym produktem na upał, gdzie moja strefa T daje się we znaki. Zaaplikowany z rana pozwala cieszyć się matowym czołem po południa, co przy wysokiej temperaturze jest cudem. [67 zł]

- [pełnowymiarowy] Maseczka Dr.Jart+ Oczyszczająca maska w płachcie. Tej maseczki jeszcze nie stosowałam, jednak czytając o niej opinie jestem pozytywnie nastawiona do testów. Dodatkowo firma Dr.Jart+ jest bardzo popularna dzięki świetnym kosmetykom, więc tym bardziej nie mogę się doczekać testów. [29 zł]

- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Maseczka Origins z węglem aktywnym, która jest moim hitem. Wiele razy miałam jej saszetkową wersję 10 ml, którą dobierałam do zakupów na Sephorze. Maseczka ta oczyszcza pory, odświeża twarz i pozostawia ją nawilżoną. Już po pierwszym użyciu byłam nią zachwycona, bo to jak wpływa na moją kapryśną buzię jest na prawdę niesamowicie. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie jej obecność w boxie. W tubce jest aż 30 mililitrów, co bez problemu powinno wystarczyć u mnie na 5 lub 6 użyć! [49 zł]

- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Krem Clinique Moisture Surge, 15 minilitrowe opakowanie powinno mi bez problemu wystarczyć na jakiś wyjazd. Z tym kremem miałam już wiele razy do czynienia i sprawdził się świetnie na każdym wyjeździe. Jest lekki i bardzo szybko się wchłania. Delikatnie nawilża, więc na wyjazdy letnie jest jak znalazł. Dodatkowo trzymany w lodówce daje później efekt natychmiastowego schłodzenia cery. Zawsze byłam z niego zadowolona, jednak nie porwał mnie on na tyle, żeby kupić pełnowymiarowe opakowanie. [29 zł]

Na tem moment mamy już w boxie kosmetyki warte 213 zł (bez żadnych promocji). Zwarzywszy na to, że 3/4 (w końcu maseczki w płachcie jeszcze nie stosowałam ) tych kosmetyków się u mnie sprawdza, to myślę, że cena boxa 159 zł wcale nie jest przesadzona, a wręcz przeciwnie! Co jeszcze znalazłam w pudełku?

- Bazę Samshbox Photo Finish Radiance 12 ml, nie stosowałam jeszcze tego produktu pod makijaż. Na ręce wydaje się być faktycznie rozświetlający, bo zawiera sporo mikro drobinek, które pięknie odbijają światło. Niestety jest on barwiony i przy ekstremalnie jasnej karnacji będzie go widać na skórze. Jestem ciekawa, czy będzie przebijał pod podkładem.

- Rozświetlacz Becca Opal, który wielkością wygląda jak cień do powiek (1,15g). Wygląda przepięknie w świetle, jednak osobiście nie lubię złotych rozświetlaczy, więc u mnie bardziej się sprawdzi jako cień do powiek.

- Lancaster filtr spf30, słyszałam dużo dobrego o tej firmie, więc ucieszyłam się z tego produktu. Filtr mocno pachnie (in plus), jest lekki i szybko się wchłania. Ma 15 militrów, jednak jest to tubka idealna do torebki, bo na słońcu zawszę muszę pamiętać, żeby chronić moje tatuaże!

- Shiseido krem przeciwz marszczowy póki co czeka na wypróbowanie, ale zapowiada się ciekawie.

- Fresh maseczka różana, której zapachu nie jestem w stanie przetrwać (nienawidzę zapachu różanego), jednak zważywszy na konsystencję, to muszę się w końcu na nią skusić!

- Tusz Este Lauder, sprawdzi się na wakacje na wyjazd

- 4x perfumy, które mnie i mojego męża zachwyciły! Cudne!

Zobacz post
1