1 na 1 Użytkowniczkę poleca


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 09.06.2019 przez xkyokox

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Shiseido - Krem do twarzy, Wrinkle Smoothing Cream

Shiseido Krem do twarzy, Wrinkle Smoothing Cream

Próbka kremu Wrinkle Smoothing Cream Enriched marki Shiseido, którą jakiś czas temu dostałam do zakupów w Douglas. To marka, która często obijała mi się o uszy, ale ze względu na wysokie ceny nie miałam nigdy wcześniej okazji nic testować. Moje pierwsze spotkanie z marką uważam za udane. Próbka miała 1,5 ml i starczyła mi na 3 użycia i od razu zaznaczę, że używałam tylko rano i mam cerę mieszaną, choć skłania się wraz z wiekiem w stronę normalnej. Głównym zadaniem kremu jest działanie przeciwzmarszczkowe, a także nawilżanie, odżywianie, kojenie i jej napinanie. Skóra powinna szybciej reagować na regenerację i odbudowę. Krem ma bogatą formułę i ma zapewnić kompleksową pielęgnację skórze suchej i dojrzałej oraz normalnej. Stosować można go zarówno rano jak i wieczorem. Przy regularnym stosowaniu skóra powinna stać się piękniejsza, a zmarszczki widocznie wygładzone. Oczywiście po 3 użyciach nie możemy mówić o działaniu przeciwzmarszczkowym. Sam producent mówi, że zauważalne efekty są dopiero po 2 tygodniach. Jednak jest sporo rzeczy, które można o nim powiedzieć. Po pierwsze ma bardzo przyjemną konsystencję i jak na bogaty krem jest ona naprawdę lekka. Produkt dzięki temu jest przyjemny w nakładaniu i niesamowicie szybko się wchłania. Moja skóra wręcz go wypijała. Absolutnym hitem jest tutaj zapach. Dla mnie obłędny! Kremowy, elegancki i bardzo ekskluzywny. Gdybym miała sobie wyobrazić jak pachną drogie kosmetyki, to właśnie tak. Bardzo uprzyjemniało to pielęgnację. Skóra po użyciu była świetnie nawilżona i miękka. Miała fajną elastyczność. Nie czułam żadnego uczucia ściągania, ani nie wystąpiły też podrażnienia. Przyznam szczerze, że gdybym miała większy budżet na kosmetyki, to chętnie bym go kupiła. Myślę, że tutaj cena wysoka jest nie bez powodu, jednak póki co jak dla mnie jest ona zbyt wysoka, ponieważ pełnowymiarowe opakowanie 50 ml, to koszt 339 zł! Niemniej jednak mnie ta próbeczka zachęca do przetestowania większego produktu, więc myślę, że mogę go polecić.

Zobacz post

Zamówienie z Douglas

Moje ostatnie zamówienie z Douglas. Akurat szukałam pędzelka do ust i natrafiłam na ten z Boho Beauty. Przyznam, że skusiła mnie trochę cena, bo kosztował 17,99 zł. Jest to pędzelek 401V Lip Brush, ale myślę, że świetnie sprawdzi się też do precyzyjnego nakładania cieni, np. w kąciku. Odkąd w kalendarzu Doglas znalazłam kosmetyk marki one.two.free! zaczęłam się nią interesować. Pianka do mycia buzi okazała się być genialna, a przeglądając ofertę marki trafiłam na kremik, który absolutnie musiał znaleźć się w koszyku. Jest to krem Overnight Glow Cream, a jak tylko widzę glow w nazwie produktu, to przyciągają mnie jak magnes. Krem przeznaczony jest do stosowania na noc, a jego zadaniem jest nawilżanie, regeneracja i sprawianie, że rano będzie pełna blasku. Dodatkowo zawiera olejki eteryczne, które mają uspokajać i ułatwiać zasypianie. Jestem go szalenie ciekawa! W dodatku udało mi się kupić wersję miniaturową 15 ml na promocji za 28 zł przecenianą z 35 zł. Uwielbiam takie urocze pojemniczki. Dobrałam jeszcze maseczkę 2 w 1 z peelingiem marki Bielenda, która bardzo mnie zaciekawiła. Jeszce nie miałam tego typu produktu, a w dodatku opakowanie jest śliczne. Jej głównym zadaniem jest oczyszczanie i kosztowała 6,49 zł. Do zakupów dostałam aż 3 próbki. Pierwsza z nich to zapach marki Mugler a mianowicie Alien Goddess. Uwielbiam zapachy Muglera, a tego jeszcze nie miałam okazji poznać, więc jestem bardzo ciekawa jak wypadnie. Dostałam także próbkę kremu Shiseido Wrinkle Smoothing Cream, przeznaczony jest do skóry po 40 roku życia, ale do głównych zadań należy minimalizowanie zmarszczek i nawilżanie, więc myślę, że dla mojej skóry, na której pierwsze zmarszczki zaczynają się pojawiać może okazać się fajny. Ostatnia to próbka marki Iossi i tutaj miała być próbka niespodzianka. Jest to intensywnie regenerujące serum na noc Wiesiołek Baobab. To mój pierwszy kosmetyk tej marki, więc byłam go podwójnie ciekawa. Jest to serum olejowe, a lista jego zadań jest długa. Z tych najważniejszych to oczywiście regeneracja skóry, poprawa jędrności czy działanie przeciwzmarszczkowe. Jego zapach ma działać relaksująco i poprawić jakość snu. Choć zamówienie było dość małe to przyznam, że jestem z niego bardzo zadowolona. Paczuszka byłą pięknie zapakowana i mogę z radością zabrać się za testy.

Zobacz post

Sephora box

Sephora na swoje 20 urodziny wypuściła boxy kosmetyczne, które dostać można było online lub w sklepach stacjonarnych. Pudełka rozgrzały fanów perfumerii, ponieważ za cenę 159 zł można było kupić pudełko składające się w większości z próbek, które klienci z kartami VIP powinni dostawać przy zakupach za darmo. Z początku sama byłam do tej akcji nastawiona mało przyjemnie, jednak uznałam, że jeśli komuś pudełko odpowiada w 100% swoją zawartością, to czemu nie? No i tak właśnie wyszło, że w moim przypadku box II to było to! Uwielbiam miniaturki, które mogę testować i określonym czasie i starczają na więcej, niż jedno użycie. W szczególności, jeśli mówimy o perfumach - mam do nich przytępy nos, nigdy nie potrafię wybrać czegoś dla siebie, dlatego aż 3 miniaturki w pudełku zachęcały do wypróbowania!

W środku znalazłam:
- [pełnowymiarowa] Matową pomadkę z serii Rouge w odcieniu 01. Bardzo długo szukałam idealnej czerwieni na usta. Niestety nawet produkty z najwyższych półek, m.in. Chanel, nie oferowały mi odcienia idealnego. Traf chciał, że w boxie znalazłam szminkę idealną! Jest ona matowa, szybko zastyga i nie transferuje. Dodatkowo dzięki długotrwałej formule nie trzeba się przejmować jedzeniem i piciem przy jej noszeniu. Kolor jest prze-wspaniały! Czerwień, która wpada w chłodne tony, dodatkowo w 100% kryjąca usta już przy pierwszej warstwie. Słyszałam dużo dobrego o tych szminkach, ale spróbowanie jej na sobie okazało się jeszcze lepszym doświadczeniem. [39zł]

- [pełnowymiarowy] Puder Beauty Amplifier, który jest pudrem wykańczającym. Nie pokładałam w tym produkcie żadnych nadziei, co było moim błędem. Ma świetne opakowanie jak na puder sypki - siateczka "chroni" puder przed zbyt szybkim wysypaniem się z opakowania. Jest biały, jednak nie bieli twarzy, dobrze się rozprowadza i lekko koryguje rozszerzone pory dając efekt wygładzenia. Okazał się być idealnym produktem na upał, gdzie moja strefa T daje się we znaki. Zaaplikowany z rana pozwala cieszyć się matowym czołem po południa, co przy wysokiej temperaturze jest cudem. [67 zł]

- [pełnowymiarowy] Maseczka Dr.Jart+ Oczyszczająca maska w płachcie. Tej maseczki jeszcze nie stosowałam, jednak czytając o niej opinie jestem pozytywnie nastawiona do testów. Dodatkowo firma Dr.Jart+ jest bardzo popularna dzięki świetnym kosmetykom, więc tym bardziej nie mogę się doczekać testów. [29 zł]

- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Maseczka Origins z węglem aktywnym, która jest moim hitem. Wiele razy miałam jej saszetkową wersję 10 ml, którą dobierałam do zakupów na Sephorze. Maseczka ta oczyszcza pory, odświeża twarz i pozostawia ją nawilżoną. Już po pierwszym użyciu byłam nią zachwycona, bo to jak wpływa na moją kapryśną buzię jest na prawdę niesamowicie. Dlatego też bardzo ucieszyła mnie jej obecność w boxie. W tubce jest aż 30 mililitrów, co bez problemu powinno wystarczyć u mnie na 5 lub 6 użyć! [49 zł]

- [format podróżny, do kupienia w Sephorze] Krem Clinique Moisture Surge, 15 minilitrowe opakowanie powinno mi bez problemu wystarczyć na jakiś wyjazd. Z tym kremem miałam już wiele razy do czynienia i sprawdził się świetnie na każdym wyjeździe. Jest lekki i bardzo szybko się wchłania. Delikatnie nawilża, więc na wyjazdy letnie jest jak znalazł. Dodatkowo trzymany w lodówce daje później efekt natychmiastowego schłodzenia cery. Zawsze byłam z niego zadowolona, jednak nie porwał mnie on na tyle, żeby kupić pełnowymiarowe opakowanie. [29 zł]

Na tem moment mamy już w boxie kosmetyki warte 213 zł (bez żadnych promocji). Zwarzywszy na to, że 3/4 (w końcu maseczki w płachcie jeszcze nie stosowałam ) tych kosmetyków się u mnie sprawdza, to myślę, że cena boxa 159 zł wcale nie jest przesadzona, a wręcz przeciwnie! Co jeszcze znalazłam w pudełku?

- Bazę Samshbox Photo Finish Radiance 12 ml, nie stosowałam jeszcze tego produktu pod makijaż. Na ręce wydaje się być faktycznie rozświetlający, bo zawiera sporo mikro drobinek, które pięknie odbijają światło. Niestety jest on barwiony i przy ekstremalnie jasnej karnacji będzie go widać na skórze. Jestem ciekawa, czy będzie przebijał pod podkładem.

- Rozświetlacz Becca Opal, który wielkością wygląda jak cień do powiek (1,15g). Wygląda przepięknie w świetle, jednak osobiście nie lubię złotych rozświetlaczy, więc u mnie bardziej się sprawdzi jako cień do powiek.

- Lancaster filtr spf30, słyszałam dużo dobrego o tej firmie, więc ucieszyłam się z tego produktu. Filtr mocno pachnie (in plus), jest lekki i szybko się wchłania. Ma 15 militrów, jednak jest to tubka idealna do torebki, bo na słońcu zawszę muszę pamiętać, żeby chronić moje tatuaże!

- Shiseido krem przeciwz marszczowy póki co czeka na wypróbowanie, ale zapowiada się ciekawie.

- Fresh maseczka różana, której zapachu nie jestem w stanie przetrwać (nienawidzę zapachu różanego), jednak zważywszy na konsystencję, to muszę się w końcu na nią skusić!

- Tusz Este Lauder, sprawdzi się na wakacje na wyjazd

- 4x perfumy, które mnie i mojego męża zachwyciły! Cudne!

Zobacz post
1