2 na 2 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 10.03.2019 przez dastiina

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Patisserie de Bain - Krem do rąk, Rhubarb & Custard

denko sierpień

DENKO SIERPIEŃ 2019
Zbliża się koniec miesiąca, a ja jestem pewna, że kosmetyków "do dna" mi nie przybędzie, więc chwalę się tym co udało mi się w sierpniu wykorzystać.
Jest tutaj pare perełek, bubli chyba w tym miesiącu nie znalazłam z czego jestem zadowolona.
Jeśli chodzi o kąpiel to zużyłam aż 3 kosmetyki: Lawendowy płyn od Avon, który świetnie pachniał i pozwalał się zrelaksować, ale też pastylkę do kąpieli o dość oryginalnym zapachu, która bardzo mi się spodobała, a ostałam ją od @icecold. Na koniec z kąpielowych cudeniek - kolejny kosmetyk od Kasi, a mianowicie serduszka do kąpieli od I Revolution o syrenkowej nazwie MERMAID SPLASH - pachniały nieziemsko.
Z włosowych "spraw" zużyłam sporo miniaturek, ale też kilka kosmetyków w pełnym wymiarze, a mamy tutaj: dwie miniaturki Alterra w wersji o zapachu granatu - urzekł mnie, a miniaturki okazały się super alternatywą na wyjazd. Z miniaturek dwa kosmetyki, które odstałam od Kasi z jej wycieczki do Grecji- oliwkowa odzywka i szampon genialnie wpłynęły na moje włosy- świetnie je nawilżyły. Jesli chodzi o kosmetyki w standardowej wielkości to dwa kosmetyki Isana- Odżywka o zapachu miodu oraz szampon z mięta. Ten duet- sprawdzał się zaskakująco fajnie i kosztował niewiele.
Jeśli chodzi o produkty do mycia ciała - to tutaj mamy ich także sporo - m.in peeling do ciała marki Fa - wersja Bali Kiss - który pachniał mega tropikalnie, ale też miał dość oryginalną - kremową konsystencję z świetnymi złuszczającymi drobinkami. Zużyłam też świetny, słodki- miodowy żel pod prysznic Isana Don't wory bee happy, rozkochał mnie w sobie i rozpieścił moje ciało. Zużyłam też świetny płyn do higieny intymnej Ziaja, który przekonał mnie mocno do oliwek w kosmetykach, ale też genialne mydło do rąk Balea Do what you love o zapachu śliwek - którym obdarowała mnie @Zagmatwana. Do mycia ciała zużyłam też miniaturkę żelu o zapachu róży Seyo - był ze mną 2x w podróży.
Z pielęgnacji ciała - że tak powiem- bo mamy tu misz-masz zużyłam żel do golenia marki VENUS - który okazał się bardzo wydajny i naprawdę świetny - pod względem ułatwienia depilacji ciała jak i jego pielęgnacji. Także z tej pielęgnacji ciała zużyłam krem do rąk Patisserie De Bain - o zapachu rabarbaru i kremu - normalnie powalił mnie ten zapach, a jego właściwości nawilżające to sztos- był ze mną w pracy i naprawdę byłam z niego zadowolona. Średnio, ale nie najgorzej sprawdził się dezodorant Isana- który nie za bardzo mi odpowiadał,a le jednak coś tam chronił - bublem go nie nazwę, ale rewelacją także nie.
Z pielęgnacji twarzy - mamy tego sporo - genialny płyn micelarny MicellAIR od Nivea - który "męczyłam" długo, naprawdę genialnie zmywał makijaż, ale też pielęgnował skórę. Zużyłam też maseczki: Korean Energy - Marion'a (tutaj plasterki na pryszcze i maseczka w płacie) - sprawdziły się OK, plasterki na nos Alvira - tutaj chyba jednak znalazłam bubla, bo nie zrobił tak naprawdę nic... Także połówkę maseczki LVLY - o przecudnym zapachu, fajnej- wchłaniającej się konsystencji i dobrym działaniu na buźkę. Znalazła się tez tutaj "z zapasów" próbka MINCER - kremu, który dobrze nawilżył mi buźkę. Ostatni twarzowy - pielęgnacyjny kosmetyk to chusteczki micelarne do demakijażu Isana - które warto zabierać na podróż, są naprawdę fajne i pielęgnują dobrze twarz.
Nie mogłabym zapomnieć też o cudnej miniaturce zapachu LANVIN A girl in Capri - rozważam kupno pełnowymiarowego flakonu - zapach mnie urzekł, był dziewczęcy, mocny i zarazem taki "słodki".
Na koniec kolorówka- z której jestem dumna! W końcu zużyłam swoje zapasy podkładów- które mi zalegały i trochę mnie "wkurzały" - jednak ostatecznie ostatnio sprawdzały się jak znalazł - czyli podkład L'Oreal Infallible Total Cove - który kiedyś był bubelkiem, ale ostatnio przypadł mojej buzi do gustu- dobrze krył, nie spływał, nie wyróżniał się na twarzy. Kolejny podkład to miniaturka/próbka od Max factor AGELESS ELIXIR MIRACLE - mimo swojej gęstości- świetnie krył niedoskonałości, dobrze się rozprowadzał i był dość trwały (nawet w upały). Na koniec podkład Soraya- którego zakupiłam przypadkiem i nie żałuję ( jeszcze około 3 miesięcy temu żałowałam)- idealnie dopasował się do koloru mojej cery, mimo, że krył średnio to idealnie sprawdził się podczas upałów, gdy potrzebowałam tylko czegoś lekkiego - o dziwno nie spływał z twarzy (bo tego się obawiałam). Udało mi się wykorzystać do końca też puder matujący,m transparentny od Golden Rose i tutaj płaczę, bo to chyba jeden z najlepszych pudrów transparentnych jakie miałam- wydajny, nie pozostawiający plam i matujący + za ładne opakowanie i dołączony mięciutki puszek. Na koniec z koloróweczki tusz do rzęs Total Temptation od Maybelline - otrzymałam go dawno temu do testów - o ile początki były świetne, to później zrobiły się grudki i dość źle wyglądał na rzęsach. Nie był zły na samym początku i bardzo go lubiłam, ale później wyszło jak wyszło.
To tyle - mojego denka, jak Wasze puste opakowania w tym miesiącu?? Hm...?

Zobacz post

patisserie De Bain

Patisserie DE BAIN - Rhubarb & Custard - Hand Cream - krem do rąk
Markę Patisserie de bain , a raczej Rose&Co - znam już bardzo dobrze.
Miałam już możliwość testowania żelu pod prysznic, który okazał się niesamowicie cudowny.
Co zachwyca mnie w tej marce to na pewno opakowania oraz intensywne, słodkie zapachy.
W tym przypadku także zarówno tubka wizualnie mocno mi się podoba jak i zapach kosmetyku.
W moje ręce trafił krem do rąk w uroczej, małej tubce o pojemności 50ml.
Kremów do rąk mam spore zapasy- jednak nazwa zapachu - przekonała mnie do tego, by otworzyć kolejno opakowanie.
W środku przesłodkiej tubki znajduje się pudrowo-różowy krem do rąk o dość zbitej konsystencji.
Jednakże jest na tyle kremowy, że dość łatwo rozprowadza się go na dłoniach.
Chwilę na dłoniach zostawia tłustą warstwę- która po kilku minutach całkowicie znika.
Krem ma przepiękny- apetyczny zapach kremowego sosu z rabarbarem- taki słodki, przyjemny zapach.
Myślę, ze ten duet się uzupełnia słodycz oraz taka lekka "kwaskowatość" rabarbaru.
Zapach o dziwo zostaje dość długo na dłoniach- chociaż wiadomo po czasie znika z nich.
Dłonie dzięki niemu- na pewno są dobrze nawilżone, gładsze i przyjemnie miękkie.
Kosmetyk otrzymałam w paczce urodzinowej od mojej Kochanej Kasi - @icecold i zdecydowanie był to strzał w dziesiątkę z Jej strony - dziękuję!

Zobacz post
1