Neogen Dermalogy
Maska do twarzy w płacie, Ocean Feeding, Hydrating & Moisturizing
11 na 11 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 07.02.2019 przez Sesil95
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Neogen Dermalogy - Maska do twarzy w płacie, Ocean Feeding, Hydrating & Moisturizing
Maseczki w płacie Neogen Dermalogy. Collagen Firming & Nourishing - ujędrniająca jest na niezbyt cienkiej, ale ponacinanej tkaninie, która jest porządnie nasączona esencją. Mi ona dała przyjemnie nawilżenie, ukojenie i lekkie rozświetlenie. Hydrating & Moisturizing, Ocean Feeding Fiber Mask - nawilżająca. Też była mocno nasączona esencją, która bardzo ładnie pachniała. Dała mi efekt rozjaśnionej i rozświetlonej skóry. Milk Cream Essential Mask - wygładzająca z proteinami mleka. Maska jest z dość cienkiej pół przezroczystej tkaniny, która jest w niektórych miejscach ponacinana. Pachnie subtelnie i przyjemnie. Jest porządnie nasączona, a w opakowaniu nie pozostaje zbyt dużo esencji. Po zdjęciu maseczki skóra była nawilżona i bardzo lepka.
Zobacz post
Nawilżająca maska w płachcie Neogen Dermalogy Hydrating & Moisturizing, Ocean Feeding Fiber Mask. Jest to maseczka nawilżająca w płacie wykonanym z włókna celulozowego, wzbogacona woda morską. Zawiera również listownicowce oraz wodorosty wakame, bogate w jod i magnez, które mają wygładzać i uelastyczniać skórę. Maska była porządnie nasączona esencją o bardzo przyjemnym zapachu. Esencji pozostało w opakowaniu akurat tyle by wklepać w szyje i dekolt. Po zdjęciu maseczki skóra wykładała na rozjaśniona, rozświetlona i ukojoną. Czuć było też, że jest nawilżona i lepka, ale jak na nawilżająco maseczkę to nawilżenie nie było jakoś szczególnie odczuwalne.
Zobacz post
Denko październik 2019, z którego jestem jak najbardziej zadowolona.
Udało mi się zużyć 9 produktów pełnowymiarowych oraz 8 produktów w saszetkach. Niestety w akcji denkowania nie mam czym się pochwalić, bo zużyłam w sumie tylko dwie maseczki.
W skład mojego denka wchodzą:
Nivea żel pod prysznic o zapachu pomarańczowym, fajny produkt, dobrze się pienił, delikatnie, a zarazem skutecznie oczyszczał ciało, jego zapach był dość długo wyczuwalny na skórze. Dzięki kremowej konsystencji był dość wydajny.
Balea żel do golenia, według mnie pachnie głównie brzoskwiniami, kwiatów jakoś w nim nie wyczuwam. Te żele są moimi ulubionymi w kwestii golenia, nie spływają z ciała, ułatwiają golenie i pozwalają uniknąć podrażnień.
Maska do twarzy, fajny produkt, który sprawił, że moje włosy były lekkie i nie puszyły się, pachniał jak perfumy.
Niezbyt polubiłam się z płynem do higieny jamy ustnej, podrażniał mój język, a z samym odświeżaniem również radził sobie raczej średnio.
Nawilżany papier toaletowy w uroczym opakowaniu, polecam, u mnie dobrze się sprawdził, duża ilość w niskiej cenie.
Batiste suche szampon, ładnie pachniał, dobrze odświeżał, niestety nie unosił u nasady.
Maseczka w płachcie z tygryskiem niestety u mnie nie do końca się sprawdziła. Ładny nadruk, ale esencja nie chciała do końca się wchłonąć, nie widziałam zbytnio po niej efektów.
Płyn do higieny intymnej, często sięgam po tą wersję, dobrze się u mnie sprawdza, dobrze oczyszcza i nie podrażnia.
Neogen nawilżająca maseczka w płachcie, bardzo dobrze nawilżyła moją skórę. Niezbyt podobała mi się płachta, która była źle wykrojona.
Sylveco żel do mycia twarzy, niestety po dłuższym używaniu stwierdzam, że nie nadaje się on dla mojej cery. Podrażnił ją, przesuszył, niezbyt podobał mi się również jego zapach. Na plus opakowanie z pompką, która nabierała odpowiednią ilość kosmetyku.
Marion jedwab do włosów, dostałam go kiedyś od @Sherifka89 . Stosowałam go jedynie na końcówki włosów. Na jedno użycie wystarczyła dosłownie kropelka, dzięki czemu produkt był bardzo wydajny, mimo małej pojemności. Produkt fajnie wygładził włosy i ratował je przed wysoką temperaturą. Ładnie, dość intensywnie pachniał.
Isana żel pod prysznic kosztuje jakieś śmieszne pieniążki, chyba nawet nie 3 zł, kupiłam go sobie głównie jako zamiennik płynu do kąpieli, bo tworzy mnóstwo piany. Jednak używałam go również, jako żel pod prysznic, dobrze oczyszcza, ładnie pachnie, lecz nieco przesusza skórę.
Inglot krem do twarzy na dzień, a raczej jego próbka, którą dostałam od @Zoey6 . Krem był bardzo wydajny, próbka wystarczyła mi na kilka użyć. Miał biały kolor i dość gęstą konsystencję. Pachniał dość specyficznie, na początku czułam głównie miętę . Dobrze nawilża, ale nie chce do końca się wchłonąć, pozostawia po sobie lekką warstwę na skórze.
Catrice puder matujący, miał bardzo fajne opakowanie z lusterkiem, które pod koniec mi się urwało . Niestety jak dla mojej skóry efekt matu po tym pudrze był raczej krótkotrwały, po 2 godzinach musiałabym już się ponownie przypudrować.
Vianek krem BB, niestety dla mnie za ciemny, bardzo słaby efekt, jedynie delikatnie wyrównuje koloryt skóry, dodatkowo dziwnie pachnie, jak na krem bb, bo ziołowo.
Vianek krem do twarzy, zaskoczył mnie swoim shrekowatym kolorem haha . Miał ładny zapach, co mnie również zaskoczyło, bo zazwyczaj tego typu kremy nie pachną zbyt ładnie. Dobrze nawilża i nie pozostawia po sobie nieprzyjemnej warstwy na skórze. Chętnie sięgnę kiedyś po pełnowymiarowy krem.
Ostatni produkt, to próbka bazy Golden Rose, którą znalazłam w swopie. Nie byłam z niej zadowolona, bo po niej zaczął mi jeszcze szybciej schodzić podkład, a skóra bardziej się świeciła.
Tak jakiś czas temu prezentował się mój zestaw maseczek, teraz z całego zestawu została mi tylko jedna maseczka . Jednak nic straconego, bo w paczuszkach od Clouders dostałam inne ciekawe maseczki .
Dwie maseczki od Conny, jedna z aloesem, druga z kwasem hialuronowym. Ich płachty nie posiadały żadnego nadruku i były cienkie, dlatego musiałam uważać podczas ich rozkładania, żeby przypadkiem ich nie rozerwać. Maseczki fajnie nawilżyły oraz wygładziły moją skórę.
Kolejna seria maseczek, to maseczki z uroczymi nadrukami, jedna w postaci owieczki, druga zaś tygryska. U mnie lepiej do twarzy dopasował się wizerunek tygryska. Niestety w przypadku tej z tygryskiem był problem i esencja nie chciała się do końca wchłonąć.
Ostatni rodzaj to maseczka od Neogen w wersji nawilżającej. Nie byłam zadowolona z jej płachty, bo była dziwnie powycinana i nie dało się jej dobrze dopasować do twarzy. Nie podrażniła mojej wrażliwej skóry, za to dobrze ją nawilżyła.
Maseczki w płachcie, to zdecydowanie mój ulubiony rodzaj maseczek. Chyba dlatego, że najwygodniejszy, wystarczy po prostu nałożyć płachtę i później ją ściągnąć . Nic nie trzeba zmywać, czy rozdrabniać .
Jeszcze niedawno tak prezentowała się mniej więcej moja kolekcja tych maseczek, na dzień dzisiejszy została mi jedna maseczka w płachcie.
Są tutaj dwie maseczki z uroczymi nadrukami w postaci owieczki oraz tygryska. Oba nadruki są ładnie wykonane, choć do mojej twarzy lepiej dopasował się nadruk tygryska . Maski te są bardzo mocno nasączone esencją, która wręcz wylewa się z opakowania po otwarciu. Te maseczki pachną dość sztucznie, ale niespecjalnie drażni mnie ten zapach. Dobrze wpłynęły na moją skórę, która była po nich miękka i nawilżona.
Ciekawiła mnie też ta maseczka z pomidorem, kupiłam ją w Tesco. Niestety ona akurat średnio się u mnie sprawdziła. Moja skóra była po niej czerwona, ale nie odczuwała poza tym żadnego dyskomfortu, więc trochę mnie to zdziwiło. Zauważyłam też, że po niej moja skóra bardziej się świeciła.
Seria Neogen okazała się jak najbardziej trafiona, płachty były dobrej jakości, niestety nie posiadały żadnego nadruku. Dobrze wpłynęły na moją skórę, która była po nich nawilżona, miękka i wygładzona.
Drugi zestaw kosmetyków w kolorze niebieskim, jaki stworzyłam .
Neogen maseczka w płachcie, która bardzo przypadła mi do gustu pod względem działania, bo dobrze nawilżyła moją skórę. Niezbyt spodobał mi się nadmiar esencji w opakowaniu oraz nierówne wykrojenie dziurek w maseczce.
Batiste suchy szampon, testuję go dzięki wizaz.pl i ostatnio go zdenkowałam. Bardzo ładnie pachnie, owocowo, a zapach ten długo utrzymuje się na włosach. Tworzy trochę mniej tego białego proszku, niż standardowe wersje i zdecydowanie łatwiej jest się go pozbyć. Mam wrażenie, że działa trochę słabiej, niż te standardowe wersje, ale ja i tak byłam zadowolona.
Peeling do twarzy, testowałam dzięki Kochanej @Sherifka89 . Bardzo podobało mi się jego opakowanie. Jest on drobnoziarnisty i z wyglądu przypomina mi trochę szarą glinkę. Przy masowaniu czuć pod palcami drobinki i dobrze radzi sobie ze zdzieraniem martwego naskórka.
Maseczka w płachcie Conny, która nie posiadała żadnego nadruku. Niestety w opakowaniu było za dużo esencji, która wylała mi się do wanny podczas otwierania maseczki. Esencja ta była też nieco lepka. Sama maseczka działa całkiem fajnie, skóra po niej wygląda na wypoczętą i nawilżoną.
Markę Neogen znałam wcześniej tylko z Waszych chmurek, zazwyczaj czytałam o tych produktach tylko pozytywne opinie, dlatego bardzo chciałam przetestować je na własnej skórze. Trafiła się ku temu świetna okazja, a ja zaszalałam, kupiłam w sumie 3 takie same gazety Zwierciadło, by mieć 3 zestawy maseczek . Jednak patrząc na to ile normalnie kosztuje jedna taka maseczka, a po ile wychodziła wraz z gazetą nie wahałam się ani chwilę.
Właśnie tak w moje ręce trafiły aż 3 wersje maseczek Neogen. Każda zamknięta w bardzo minimalistycznym opakowaniu, charakterystycznym dla tej marki. Po otwarciu każdej wylewał się też nadmiar esencji z opakowania, nie było to zbyt przyjemne. Na szczęście esencja ta nie była lepka i dość szybko wchłaniała się w skórę po zdjęciu maseczki. Ich płachty były dobrej jakości, nie musiałam się martwić, że przypadkiem rozerwę je podczas rozkładania. Niestety nie były zbyt dobrze wykrojone, przynajmniej na moją twarz nie pasowały.
Jednak ich działanie jest naprawdę bardzo dobre, fajnie nawilżają skórę i pozostawiają ją miękką i wygładzoną, polecam.
Zestaw kosmetyków w kolorze niebieskim .
Pierwszy kosmetyk, to suchy szampon Batiste w wersji czereśniowej, chociaż nie do końca pachnie tymi czereśniami, to jego zapach bardzo mi się podoba, zresztą nie tylko mnie, bo moja mama zażyczyła sobie żebym zamówiła dla niej kolejną sztukę . Szampon ten świetnie radzi sobie z odświeżeniem i nadaniem objętości włosów. Owszem pozostawia po sobie biały proszek, ale da się go łatwo pozbyć.
Drugi produkt, to płyn micelarny Cien, bardzo mi podpadł i podrażnił nie tylko moje oczy, ale i spowodował wysyp krostek na twarzy.
Dezodorant Balea świetny i bardzo kobiecy zapach. Nie sprawdza się u mnie jako dezodorant, bo nie chroni przed potem i brzydkimi zapachami. Za to fajnie sprawdza się w roli mgiełki, na ubraniach czuć go mega długo, a na ciele kilka godzin.
Maseczka Neogen, to jedna z lepszych maseczek w płachcie, z tych co do tej pory miałam okazję używać. Świetnie wpłynęła na moją skórę, która była po niej dobrze nawilżona, miękka i wygładzona. Niestety jak zwykle płachta nie pasowała na moją twarz.
Oto ostatnia maseczka, jaką znalazłam w gazecie Zwierciadło. Maseczka ma bardzo minimalistyczne opakowanie, ale szczerze mówiąc nawet mi się podoba. Jak zwykle po otwarciu opakowania esencja z niego wręcz wypłynęła, niezbyt mi się podoba, mogliby po prostu podzielić taką porcję na dwie maseczki. Sama esencja ma bardzo wodnistą konsystencję i lekko się lepi.
Płachta nie posiada żadnego nadruku i jest dziwnie powycinana, zwłaszcza przy oczach. Była wykonana z dobrej jakości materiału i nie bałam się przy jej rozkładaniu, że przypadkiem ją rozerwę. Ciekawostką jest to, że maseczka posiada "przykrywki" na oczy, ja nie skorzystałam z nich, bo moje oczy są bardzo wrażliwe. Na szczęście nie spadała z twarzy podczas aplikacji.
Trzymałam ją na twarzy przez około 20 minut, po tym czasie płachta nadal była wilgotna.
Z efektów jakie dała byłam jak najbardziej zadowolona. Co najważniejsze nie podrażniła mojej bardzo wrażliwej skóry. Skóra po niej była świetnie nawilżona, wygładzona i mięciutka, polecam, chętnie jeszcze kiedyś po nią sięgnę.
Neogen, nawilżająca maska w płachcie. Jest to jedna z lepszych masek w płachcie, z którymi miałam do czynienia Płachta wykonana jest z włókna celulozowego, jest wzbogacona wodą morską, zawiera też listownice oraz wodorosty Wakane. Płachta jest dość gruba, z kilkoma rozcięciami, dzięki którym łatwo jest dobrze ją dopasować. Już samo to robi dużą różnicę, dzięki temu maska idealnie przylega do skóry i dużo lepiej działa Zapach był bardzo delikatny, prawie w ogóle niewyczuwalny. Należy trzymać ją na twarzy 10-15 minut, sama nałożyłam na nią sylikonową maskę, dzięki której mogłam trzymać ją na twarzy trochę dłużej. Maseczka świetnie nawilżyła skórę twarzy i to na dłuższy okres czasu niż inne stosowane przeze mnie maseczki Dodatkowo w opakowaniu zostało trochę esencji, którą mogłam wklepać w szyję. Jak w przypadku prawie wszystkich wypróbowanych przeze mnie do tej pory masek w płacie, po wchłonięciu esencji twarz lekko się kleiła.
Zobacz post
Ostatnia maseczka, która była dodatkiem do gazety Zwierciadło czyli Neogen wersja nawilżająco nawadniająca. Maska jest na bawełnianej płachcie wszystkie otwory są idealnie wycięte a sama jego wielkość jest wręcz idealna. Płat jest mocno nawilżony po odciśnięciu nadmiaru nie jest wysuszony ale wystarczająco nasączony. Przez całe 20 minut maseczka trzyma się na skórze bez odklejania i przesuwania nawet podczas leżenia w wannie. Podczas jej noszenia nie czułam żadnego dyskomfortu jej ładny delikatny zapach umilał mi wręcz czas w wannie. Po zdjęciu maski nadmiar esencji wklepałam w skórę, na początku czuć lepkość ale po kilku minutach to uczucie znika. Skóra była dobrze nawilżona i napięta.Wyglądała promiennie i zdrowo.Nie było żadnych zaczerwienień jak w przypadku ostatniej maski z Neogen. Jestem z niej zadowolona i chętnie bym ją wypróbowała jeszcze raz.
Zobacz postPodobne produkty




