12 na 12 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Cherry Conditioning Mask jest maską do włosów o silnie kondycjonującym działaniu od firmy Kallos. Produkt przeznaczony do pielęgnacji włosów suchych i mocno zniszczonych włosów. Formuła oparta na oleju z pestek czereśni, dzięki zawartości cennych witamin i minerałów w niezwykle intensywny sposób nawilża przesuszone i łamiące się włókna włosów. Regeneruje rozdwojone końcówki. Przywraca utracony poł ...

Cherry Conditioning Mask jest maską do włosów o silnie kondycjonującym działaniu od firmy Kallos. Produkt przeznaczony do pielęgnacji włosów suchych i mocno zniszczonych włosów. Formuła oparta na olej ...

Rozwiń opis

Produkt dodany w dniu 28.04.2018 przez kngslk

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Kallos - Maska do włosów, Cherry

Kallos Maska do włosów, Cherry

Kallos,
Maska do włosów Cherry,
Cena: około 12 zł/ 1litr

Maska, która jest ze mną praktycznie od dawna... Nigdy mnie nie zawiodła i zawsze ilekroć do niej wracam, ma taki sam zbawienny wpływ na moje włosy.
Duże, litrowe opakowanie, bardzo wydajna odżywka, kremowa, biała, gęsta konsystencja. Pięknie pachnie, uwielbiam ten zapach!
Nakładanie tej odżywki to czysta przyjemność... Zawsze mam opakowanie w domu bo nigdy nie może jej zabraknąć Stosuje ją prawie codziennie, po pracy biorąc prysznic myje nią głowę, w dniu wolnym nakładam na świeżo umyte włosy i spłukuje. Nie obciąża moich włosów, sprawie że są błyszczące, odżywione i sypkie. No i oczywiście pięknie pachną

Zobacz post

Kallos Maska do włosów, Cherry

KALLOS CHERRY, MASKA DO WŁOSÓW Z OLEJEM Z PESTEK CZEREŚNI. Maski z firmy Kallos używam od lat. Dobrze się sprawdzają, mają mega dużą pojemność i śmiesznie niskie ceny. Tym razem do przetestowania zakupiłam wersję z czereśnią. Ma przepiękny, intensywny zapach w 100 % czuć tutaj czereśnię. Konsystencja jak we wszystkich maskach z tej firmy jest gęsta, świetnie trzyma się na włosach. Używam jej na kilka sposobów- na wilgotne włosy przed umyciem, po umyciu lub dodaję ją do różnego typu maseczek domowych. Fajnie ujarzmia włosy, nawilża, są zdecydowanie mniej spuszone i podatniejsze na układanie. Oczywiście ułatwia również rozczesywanie włosów. Na moich wysokoporowatych włosach sprawdza się super i jest zdecydowanie warta ponownego zakupu.

Zobacz post

Kallos maska  Cherry

Pozytywne opinie bloggerek zachęciły mnie to jej kupna. Kupiłam ją ponieważ potrzebowałam czegoś dużego i taniego do emulgowania oleju. Standardowe, drogeryjne maski do pojemność średnio 150-200 ml więc mnie nie ratowały, gdyż często olejuję wlosy i potrzebuję ''trochę '' więcej maski. Litrowy Kallos wydawał mi się najlepszy do tego przedsięwzięcia.
Maska ta przeznaczona jest do włosów mocno zniszczonych.
Maskę zamówilam na Allegro, do Hebe mam ok 70 km. Koszt z wysyłką był zblizony do 20 zł.
Z niecierpliwością czekałam na kuriera. Gdy już dostałam paczuszkę szybko zaczęłam ściagać taśmę i folię. Byłam bardzo ciekawa tej maski. Tak ciekawa że aż zdarłam napisy z opakowania
Pierwsza czynność: wąchanie. Zapach ok niby coś tam czuć wiśnię ale to taki chemiczny zapach. Jednak jest bardzo ładny, nie drazni, nie dusi. na moich wlosach utrzymywał się do 3 dni.
Konsystencja maski:
Coś a'la krem Nivea Soft nie za gęsta nie za rzadka, w sam raz.
Kallos mieści się w plastikowym słoju. Plastik sprawia wrażenie trwałego, elastycznego... Nie ma problemów z odkręceniem wieczka. Skład typowo emolientowy olej z pestek czereśni, antystatyk dwa silikony i nawilżacz: glikol propylenowy.
Skład z przewagą emolientów bardzo mi odpowiada. ( przy moich delikatnych cienkich włosach muszę ostroznie dozowac proteiny i humektanty). Maska jest również świetną bazą: można z niej zrobić maskę humaktentowo- proteinową wg. uznania. Stosowałam ją do emulgowania oleju, sprawdzała się, jak to maska... Ale zauważyłam że takie połączenie daje super efekt dociążonych włosów. Czasem moje włosy niz z tąd ni z owąd zareagują puszeniem na dany olej. Z tą maską nie ma mowy o puszeniu. Nic się nie elektryzowało, gdy jednak przesadziłam z olejem był przyklap.( z tego względu że sama zawiera olej ) Postanowiłam ją wypróbować różnymi sposobami. Nakładalam przed myciem by trochę zabezpieczyć włosy przed substanacjami wysuszającymi zawartymi w szamponie, po ok. 20 minutach spłukiwałam i myłam szaponem. Ta wersja również się sprawdziła: włosy fajnie się układaly, błyszczały, przez co wyglądały na zdrowe, zero elektryzowania i co najważniejsze nie traciły na objętości
Z racji tego że maska zawiera olej tworzy ona na włosach ''film'' powlekacjący i zabezpieczający przed mechanicznymi urazami, oraz utrata wody. Włosy były elastyczne, zauwazyłam że mniej się łamią w połowie.

Więcej zdj na...
http://advicesprofil.blogspot.com/2015/10/kallos-czeresniowa-maska-do-wosow.html

Zobacz post

maskado wlosow kallos cherry

Maska do włosów Kallos Cherry. Ponieważ przekonałam się do tej marki po poprzednim opakowaniu (była to maska Keratin), postanowiłam wypróbować wszystkie możliwe. Tym razem padło na Cherry. Jest po prostu WOW. Zapach nieziemski, pachnie tak pysznie, że aż chce się zjeść. Maska zostawia na moich włosach obłędny wiśniowy zapach. Tak jak poprzednia, jest bardzo wydajna (opakowanie 1 kg) i świetnie się jej używa. Producent każe trzymać ją na włosach 5 minut, ja jednak nigdy nie potrafię wystać tyle więc wychodzi około 2-3 minut, ale już to wystarcza. Zdecydowanie polecam! Kosztuje ok. 12 zł i można ją dostać w Hebe.

Zobacz post

kosmetyki odzywki maski olejki do wlosow kallos

Maska do włosów Kallos. Moja trzecia. Lubię tego typu rzeczy, a z racji, że moje włosy szybko przyzwyczają się używam kilku na zmianę. Maska ma świetny zapach, który utrzymuje się długo, włosy po niej są delikatne, miękkie i wygładzone. Idealna wręcz

Zobacz post

kosmetyki odzywki maski olejki do wlosow kallos

Moja maska Kallos, Cherry. Muszę przyznać, że ujęła mnie zapachem, bo naprawdę pachnie ładnie ! I co najważniejsze, zapach długo utrzymuje się na włosach, nie jest co prawda tak intensywny jak sama maska. Ma za zadanie odżywić włosy i sprawić, żeby były aksamitne i miękkie - i tu się sprawdza .

Zobacz post

Kallos Maska do włosów, Cherry

Ta wielka maska do włosów jest wam chyba znana. Można ją dostać w niektórych drogeriach. To moje drugie opakowanie i tym razem wybrałam wiśniową. Cudownie pachnie, jest oczywiście biała i ma gęstą konsystencję. Ale przyznam szczerze, nie używam jej tak jak jest przeznaczona. Kiedyś, gdzieś na Youtube trafiłam na lifehacka dotyczącego tych właśnie masek i od tamtej pory właśnie tak korzystam z tego produktu. Okazuje się, że idealnie zastępuje.... piankę do golenia nóg! Zwykła pianka o pojemności kilkaset mililitrów kosztuje mniej więcej tyle samo co ta litrowa maska, a tak samo skutecznie można używać jej do golenia nóg. Ja od dawna stosuje ten lifehack i muszę przyznać, że to bardzo wydajny sposób, a do tego te maski mają piękny zapach .

Zobacz post

Kallos Maska do włosów, Cherry

Słynna maska marki Kallos, tym razem wybrałam wersję wiśniową. Używałam już jagodowej i byłam nią mega zachwycona. Posiadam włosy suche i są one dość zniszczone, dlatego w maskach szukam głównie regeneracji oraz nawilżenia. Czytając opinię, wybrałam tą wersje. Sam wybór maski tej marki to wyzwanie ze względu na ich ciągle rosnącą ilość. Mam nadzieję że ta maska również się sprawdzi.

Zobacz post

kosmetyki odzywki maski olejki do wlosow kallos

Moja ukochana, cudowna i ulubiona maska do włosów firmy Kallos . Myślę, że to najlepszy kosmetyk jaki im się udał . Tym razem postanowiłam sobie zakupić Cherry ♥. Bardzo ładnie pachnie chociaż ten zapach nie jest tak intensywny jak np. bananowej. Ta maska jest z dodatkiem z oleju z pestek czereśni. Przeznaczona jest do włosów mocno zniszczonych. Jak każda ich maska działa równie dobrze jak odżywka do włosów, którą można szybciutko spłukać. Gdy nie mam czasu właśnie tak robię i daje na prawdę super efekt. Po trzymaniu 15 min na włosach wiadomo, że jeszcze lepszy ale na to niestety nie mam za bardzo czasu. Tym razem wybrałam taki zapach ale nie zawiodłam się ani trochę ! Dalej jestem zdania, że wszystkie są na prawdę cudowne .

Zobacz post

denko

Czas na denko z lutego. Luty był ubogi w maseczki, ale w tym miesiącu postaram się to nadrobić.
Isana young, chusteczki oczyszczające. Testowałam je pierwszy raz i bardzo mi odpowiadały, zdecydowanie kupię je kiedyś ponownie.
Kallos Cherry, kondycjonująca maska do włosów z olejem z pestek czereśni. Przede wszystkim bardzo spodobał mi się jej mocno wyczuwalny zapach. W zasadzie zaczynam przygodę z tymi maskami i jak do tej pory chcę wypróbować inne warianty.
Bielenda make-up academie Matt, czyli matujący fluid. Używam go już od dawna i jest moim numerem jeden.
I love ... Raspberry & Blackberry, mgiełka do ciała. Miała śliczny malinowy zapach, który bardzo przypadł mi do gustu, zresztą jak cała mgiełka.
Płatki kosmetyczne od Bebeauty z ekstraktem z aloesu. Kupiłam je na promocji w Biedronce i spodobały mi się, są idealne do codziennej pielęgnacji.
Dwie próbki regenerującej maseczki do włosów z odbudowującym serum od Dove. Maseczka super sprawdziła się na moich włosach.
Antyperspirant Nivea, Fabulous Flower. Bardzo spodobał mi się jego owocowy i przyjemny zapach. Jednak po jakimś czasie zauważyłam, że antyperspirant pozostawia plamy.
Joanna Naturia peeling myjący z truskawką, wygładzający. Lubię peelingi i to uczucie na skórze po kąpieli.
Cien nawilżane chusteczki odświeżające o zapachu cytrynowym. Są przydatne w wielu sytuacjach.
Nivea żel pod prysznic z perełkami olejku. Żel bardzo dobrze radził sobie z oczyszczaniem, a także nawilżał. Jednak jak dla mnie był mało wydajny.
Farmona tutti frutti, próbeczka energizującego balsamu do ciała ananas & kokos. Ten przepiękny zapach przypominający pina colade totalnie mnie oczarował.
Bielenda, oczyszczająca maska węglowa peel-off, która ma bardzo fajne działanie.
Cien maseczka do twarzy oczyszczająca. Powracam do niej co jakiś czas, spełnia swoje zadanie i jest mega tania, a dodatkowo ma ładny gruszkowy zapach.
Yves Rocher, kremowy żel pod prysznic i do kąpieli Kwiat bawełny & Mimoza. Uwielbiam żele od YR, a ten miał delikatny i przyjemny zapach.

Zobacz post

wielkie denko czyste szaleństwo

Oto moje gigantyczne denko z dwóch miesięcy - grudnia i stycznia! Wiem, że dla niektórych trzymanie pustych opakowań przez miesiąc jest uciążliwe, jednak mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza, bo przechowuję je w torbie w szafie. Przez brak czasu, lub po prostu światła dziennego (zazwyczaj wracam do domu około godz. 22 ) nie mam jak zrobić ładnego zdjęcia denka, a po kilku dniach w tej samej torbie lądują już denka z nowego miesiąca... Tak to u mnie wygląda.

To denko jest.... no spore, bardzo spore jak widać! Trochę się przeraziłam jak zaczęłam wypakowywać wszystkie opakowania z torby i układać je na podłodze... Ledwo wystarczyło mi miejsca na dywaniku, a zwykle robiąc zdjęcie denka wystarcza mi pół dywanu. Ale układając opakowania do zdjęcia uświadomiłam sobie, że wiele z tych rzeczy używałam dłuuugo, ale zawsze jak produkt się kończył, to butelkę odkładałam na bok mówiąc sobie "wykończę ten kosmetyk przy następnym użyciu". Tak więc spokojnie, nie zużyłam aż tylu produktów w ciągu dwóch miesięcy, część z nich po prostu teraz wykończyłam.

Przy okazji opisywania produktów wprowadziłam też swoją "punktację" dla nich. Myślę, że dodając plusiki i minusiki przy produktach zaoszczędzę tym sporo czasu i nie będę musiała w kolejnych kilku zdaniach rozpisywać się na temat tych kosmetyków (gdzie w większości używane przeze mnie kosmetyki są moim zdaniem godne polecenia i bardzo je lubię, bo ostatnio sięgam po same sprawdzone produkty), no i dodatkowo jeśli ktoś jest ciekawy, to bardzo szybko dowie się czy dany kosmetyk jest według mnie godny polecenia, czy też może jest bublem i nie warto go kupować. Skala ocen jest bardzo prosta:
+++ świetny produkt godny polecenia, z chęcią do niego wrócę
++ bardzo fajny produkt, ale nie podbił mojego serca
+ sprawdził się u mnie dobrze, ale nie wiem czy sięgnę po niego ponownie
- nie sprawdził się u mnie, nie polecam go i zdecydowanie nie kupię ponownie

Po wielkiej przedmowie można przejść do szczegółów i oceny denka!

Maski/saszetki/miniaturki/próbki:
szczegółowo te produkty opisałam już w osobnej Chmurce
https://dresscloud.pl/u/673583-denko-probki-grudzienstyczen/

Włosy:
Maska Kallos Caviar +++
Maska Kallos Multivitamin +++
Maska Kallos Cherry +++
Szampon Indola Keratin Straight ++
Szampon dodający objętości Schauma +++
Szampon Schauma Nature Moments +++
Odżywka Herbal Essences white strawberry & sweet mint +++
Odżywka L'Oreal Elseve Magiczna Moc Glinki +++
Szampon micelarny Nivea +++
Odżywka Pantene Aqua Light +++
Szampon Garnier Botanic Therapy +++
Szampon Gliss Kur Supereme Fullness ++
Odżywka Gliss +++
Odżywka wzmacniająca Garnier Fructis Aloe Hydra Bomb +++
Odżywka Dove Intensive Repair +++
Odżywka Garnier Botanic Therapy +++
Odżywka w sprayu Pantene Intensive Repair ++

Ciało:
Mgiełka do ciała Avon woda kokosowa i karambola +
Żel pod prysznic Avon Senses o zapachu konwalii ++
Żel pod prysznic Le Petit Marseillais biała brzoskwinia i nektarynka +++
Żel pod prysznic Baylis&Harding sweet mandarin & grapefruit -
Żel pod prysznic Dove Silk Glow +++
Żel pod prysznic Le Petit Marseillais truskawka +++
Ochronna pianka do golenia Nivea Men ++
Brzoskwiniowy peeling regenerujący Lirene +
Kremowy płyn do higieny intymnej Ziaja Intima ++

Twarz:
Płyn micelarny 3w1 rumianek Green Pharmacy ++
Oczyszczający żel do mycia twarzy Bioliq +
Żel do mycia twarzy detoks z aktywnym węglem Beauty Formulas +++
Peeling Neutrogena Hydro Boost ++
Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy Ziaja liście manuka ++
Orzeźwiający żel do mycia twarzy Tołpa +++
Krem do twarzy Yves Rocher Sensitive Vegetal +++

Łącznie zużyłam 33 "duże" produkty + 47 miniaturek/saszetek, co daje w sumie aż 80 zużytych produktów w przeciągu 2 miesięcy! :o

Zobacz post

denko październik listopad

Grudzień się kończy, a więc pora na denko... październik-listopad! Ahh te moje zaległości...

W październiku i listopadzie nie żałowałam sobie kosmetyków, zwłaszcza tych do włosów, i uzbierało mi się spore denko!

WŁOSY
- Odżywka wygładzająca z jedwabiem Silk Joanna
- Maska Kallos Cherry
- Maska Kallos Caviar
- Maska Kallos Blueberry
- Odżywka z mlekiem kokosowym Herbal Essences
- Odżywka Ultimate Repair Gliss
- Garnier Botanic Therapy odżywka z olejkiem arganowym
- Nivea odżywka Long Care & Repair
- Odżywka Elseve L'Oreal Magiczna Moc Olejków
- Odżywka Dove
- Mleczny szampon Nivea Hairmilk
- Szampon Garnier Fructis Oil Repair
- Nivea szampon pielęgnujący do włosów przetłuszczających się Balanced & Fresh Care
- Szampon Elseve L'Oreal Magiczna Moc Olejków
- Szampon odświeżający Schauma 7 Herbs

CIAŁO
- Avon Planet Spa Luksusowy eliksir do kąpieli Caribean Escape
- Avon płyn do kąpieli Granat i Piwonia
- Krem pod prysznic Dove Purely Pampering
- Le Petit Marseiliais żel pod prysznic i do kąpieli Kwiat Pomarańczy
- C-Thru żel pod prysznic z ekstraktem z orchidei
- Farmona Let's Celebrate peeling myjący Cosmopolitan
- Gilette żel do golenia Satin Care

TWARZ
- Żel delikatnie oczyszczający przeciw niedoskonałościom Mixa
- Peeling do mycia twarzy Cien
- Ziaja oczyszczający żel z peelingiem Liście Manuka


Spośród tych kosmetyków polecam właściwie wszystko! Zdecydowanie polecam takie klasyki jak: maski Kallosa, po które ciągle sięgam, peeling Liście Manuka od Ziaji, którego zużyłam już kolejne opakowanie, czy też żel do golenia od Gilette.
Nowością u mnie był eliksir do kąpieli od Avon - ja używałam go jako żel pod prysznic i spisał się świetnie! Zawiera drobinki, przez co wygląda prawie jak płynne złoto, a skóra po jego użyciu jest rozświetlona!
Bardzo fajny okazał się też żel z Mixy, który był u mnie totalną nowością, a aktualnie jestem w połowie drugiego opakowania. Bardzo fajnie oczyszcza buzię, super się pieni i jest całkiem wydajny.

Zdecydowanie denko bez bubli! Najsłabszym kosmetykiem był chyba peeling od Farmony, który tak średnio mył i ogólnie mnie nie zachwycił, ale nawet jego chętnie zużyłam do końca (głównie ze względu na to, że jest on z serii z drinkami ).

Zobacz post

Kallos Maska do włosów, Cherry

Kallos Cherry, kondycjonująca maska do włosów z olejem z pestek czereśni. Tym razem wybór był szybszy niż poprzednio, ponieważ zdecydowałam się na nią z polecenia @Kasia7212. A więc zacznę od zapachu, ponieważ jest obłędny, mocno wyczuwalny i jak dla mnie przyjemny. Maska ma gęstą konsystencję i jest mega wydajna. Podobnie jak poprzednia wersja dobrze radzi sobie z moimi puszącymi włosami. Maska dobrze nawilża i fajnie wygładza włosy, pozostawiając na nich ten cudowny zapach. Po jej użyciu moje włosy są miękkie, sypkie i łatwiej się je rozczesuje.
To już druga, która również mnie zachwyciła i mam ochotę na więcej, a już teraz zastanawiam się jaką kolejną wersję wybrać.

Zobacz post

kosmetyki odzywki maski olejki do wlosow kallos

Maska Kallos Cherry kupiłam ją ostatnio w Naturze za 6 zł, pomyślałam , że musi pięknie pachnieć i nie myliłam się ♥ . Zapach jest śliczny, włosy po umyciu nadal ładnie pachną. Maska ma fajną konsystencję an za gęstą ani za rzadką w sam raz, nie obciąża moich cienkich włosów, pozostawia je gładkie, łatwiej się rozczesują. Jestem ciekawa innych zapachów i chętnie je wszystkie przetestuje.

Zobacz post

-

Odżywka do włosów z Kellos wersja cherry. Kosztowała mnie około 12zł , opakowanie ma 1000ml. Pachnie świetnie. A po za tym moje włosy są po niej miękkie i szczęśliwe :3 Polecam


-

Koniec miesiąca zwiastuje denko , tak więc zgłaszam się punktualnie. Ze zużycia jestem zadowolona, zwolniło mi się sporo miejsca, jednak z samych produktów już mniej, nie było tu chyba nic z czym jakoś szczególnie ciężko było mi się rozstać, no może 1-2 rzeczy.
Kallos Chocolate, Full Repair Hair Mask - Według producenta ma intensywnie regenerować włosy suche i łamliwe. ja jestem z niej średnio zadowolona. Lubię Kallosy ( mój faworyt to nadal wersja mleczna ) jednak tu mam mieszane uczucia i nie powiem że było inaczej - męczyło mnie zużycie jej do końca. Pachnie ładnie, zapach kojarzy mi się z budyniem czekoladowym, jednak stosunkowo szybko mi się znudził i przestał zachwycać. Coś tam działa, ale to też nie jest to, czemu się spodziewałam.
Schwarzkopf 'Live' Colour Spray, Silver - nie wiem co mnie podkusiło, uważam, ze to kompletna klapa. W zasadzie coś w mojej głowie podpowiedziało że spray będzie szary, jednak był srebrny, w zasadzie okazał się nie tyle srebrną 'farbą' co srebrnym brokatem. Włosy wyglądały bardziej jak z wysypem łupieżu..
Venita 1-Night UV Colour, 5 pomarańczowy
Venita 1-Day Metallic Colour, M4 Metallic Jeans
W zasadzie o sprayach pisałam nie raz, dlatego więcej o nich nie będę mówić, moja opinia się nie zmieniła - w każdym przypadku jest to fajna zabawa i świetna alternatywa dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na kolorowe włosy na dłużej niż 1 mycie, bo po nim nie ma już ani śladu koloru. Różnica jest taka, że Venita zachowuje się bardziej jak lakier, a Schwarzkopf nie skleja włosów. no i oczywiście w cenie, Schwarzkopf jest prawie 3x droższy, moim zdaniem nie warto wydawać tyle na jednodniową ( jednowieczorową ) zabawkę, szczególnie że ani jedne ani drugie nie są wydajne.
Organic Shop, Mint & lamongrass, Refreshing Shower Gel - tak jak początkowo się zachwycałam, tak na koniec mam mieszane uczucia. Zapach jest piękny, orzeźwiający, opakowanie wygodne, ale moja skóra chyba nie do końca się z nim zaprzyjaźniła.
Garnier, Płyn Micelarny 3w1, Skóra wrażliwa - mój bezwzględny ulubieniec, można go znaleźć w kilku denkach w roku. jak do tej pory nie znalazłam dobrego zamiennika i chyba nawet nie chce szukać.
Oriflame essenials, Face Scrub Coconut Water - jednocześnie moje przekleństwo i wybawienie. Nie cierpię kokosa, więc ciężko było mi znieść ten zapach, ale się opłacało, bo działanie jest rewelacyjne. Kosmetyk idealny dla osób, które czują potrzebę posiadania w swojej kosmetyczce mocnego zdzieraka. Jeśli mieliście do czynienia z pastą z Ziai - on jest gorszy. Ale przy tym bardzo skuteczny. Drobiny, które zawiera to łupiny migdałów i krzemionka, tak więc zdziera mocno i moja twarz raz na jakiś czas tego potrzebowała.
Maybelline Super Stay 24, Longwer Foundation, 05 Light Beige - podkład z którym dosyć dlugo się lubiłam i był to jeden z jaśniejszych podkładów drogeryjnych. Podczas jego używania nie raz miałam skrajne uczucia, typowo - hate and love, ale ostatecznie jestem z niego zadowolona. Jak widać trochę go zostało, nie dałam rady wydłubać już końcówki, która zebrała się na ściankach i nie chciała spłynąć w żadną stronę, jednak fajnie krył, nie ciemniał jakoś bardzo, czasem lubił wchodzić w załamania, ale wszystko było do opanowania.
Under Twenty, matujący fluid antybakteryjny - myślałam że będę mieć coś lżejszego, antybakteryjnego, ale jednak nie różnił się zbyt wiele od podkładów i dosyć mocno oksydował, tak wiec częściej używała go moja siostra niż ja. Matuje, całkiem fajnie kryje, ale też lubi się ciastko. Co do działania antybakteryjnego nie zauważyłam żeby działał na niedoskonałości, ale lubił wysuszyć skórę.
Eveline Art Scenic, Korektor krojąco-rozświetlający - bardzo się lubimy i już mam kolejne opakowanie - lekki, ale jednocześnie nieźle kryje i ładnie rozświetla, więc jest to coś, czego szukam. Nie wchodzi w załamania, nie ściera się, obecnie mój bezwzględny faworyt wśród korektorów pod oczy.
Hi Hybrid Acetone, preparat do usuwania manicure hybrydowego -nie widzę tu zbytnio róznicy między czystym acetonem - śmierdzi, wysusza i daje rade z odmoczeniem hybryd. Czas w jakim to robi jest podobny do czystego acetonu. Wyróżnia się jedynie całkiem ładną buteleczką.
NeoNail Acetone UV Gel Polish Remover - odczucia podobne jak do poprzednika, z tym ze ten pachniał jakby trochę czymś podobnym do truskawki? Jeśli chodzi o ściąganie hybryd to dopóki nie skusze się na frezarkę to moim numerem 1 będzie acetonowy zmywacz z Delia, raczej nic tego już nie zmieni.

Zobacz post

-

Kallosy to jedne z moich ulubionych, drogeryjnych odżywek. Mają proste, krótkie i nieskomplikowane składy, łatwe do odczytania. Wszystkie owocowe, to maski emolientowe. Z racji tego, że tych zużywam najwięcej, to zdecydowałam się na maskę w wersji cherry. Uwielbiam jej zapach, jest słodki i nienachalny. Maska ma gęstą konsystencję, fajnie się rozprowadza i nie spływa z włosów. Zamknięta jest w ogromny, litrowym, plastikowym opakowaniu. Widocznie wygładza włosy, ułatwia rozczesanie. W składzie ma silikony, więc nie nakładam jej nigdy na skórę głowy. Moim zdaniem za takie pieniążki są świetnymi odżywkami bazowymi, dla początkujących. Oprócz krótkiego składu niestety ma niefajne konserwanty i raczej będę szukać jakiegoś innego zamiennika.

Zobacz post
1