Koronawirus - zbiór przemyśleń w świetle ostatnich wydarzeń
Strona 98 / 241
Jej zazdroszcze ci. Ja niestety w bloku,ale mam Topaz pod nosem,więc jak mąż wraca z pracy to zawsze zrobi zakupy,żebym ja nie musiała tam chodzić. Ale raz w tygodniu to i ja muszę wyjść.
Masakra, ja się cieszę. Że mieszkam w domku na obrzeżach miasta i nie mam styczności z ludźmi. Jedynie jak do sklepu idę, ale robię zakupy u znajomej w sklepie.
Ja mam córkę 5 lat ma , jest nauczona , ze całymi dniami siedzimy na dworze , na placu . Ale tez Jej wytłumaczyliśmy i muszę przyznać , ze jestem dumna bo rozumie jaka jest sytuacja , oczywiście na swój sposób i nie marudzi , ze siedzi w domu
U mnie jak narazie jest 6zakażonych w mieście, a co do spaceru myślę że nic się nie stanie jak będziesz z dala od ludzi. Wiadomo dzieci muszą też zaczerpnąć powietrza
No właśnie mamy nadzieję że tam nie będzie nikogo,bo w Łasku kolo naszych bloków już za dużo ludzi się kręci
O jeny, oni to już nie mają współczucia. Denerwuje mnie to, tak samo jak Rydzyk jeczy że mu tv upadnie. A mieszka w pałacu
Oczywiście spacer jest wskazany,ale jak wspomniałaś z dala od ludzi. Mój syn ma 6lat i od początku tłumaczyłam mu o wirusie, a dodatkowo zanim przedszkole zamknęli też w przedszkolu mieli pogadanke. A wczoraj właśnie mnie zaskoczył co się stanie jak będzie dużo ludzi chorować i miejsc zabraknie w szpitalu.
Dlaczego to jest tak blisko mojego miasta? Jestem coraz bardziej przerażona.
Na dodatek nie wiem czy poście nad wodę,poza miastem na spacer to mogę iść. Dziś ma być wspaniała pogoda,więc chociaż godzine,żeby się dzieciaki się wybiegały.
Haha. Trzeba przelew zrobić bo nie będzie spowiadał telefonicznie przed Wielkanocą.