Dresscloud Café
Strona 1826 / 2277
Kurcze świąteczne dekoracje to przesada ! Chociaż muszę przyznać, że ja już odkładam pieniądze na święta i już mówiłam bratu co chcę dostać A jak byłam z bratem tydzień temu w 4f po kurtkę zimową też jeszcze nie ma
Wuuut? Może z tydzień temu byłam w KIKu i widziałam jakieś dynie, jeże, wrzosy a Ty tu takie rzeczy.. Aż nie wierzę
na to gotowa nie jestem, gdy jest wysyp dekoracji po pierwszo-listopadowych zniczach, a co dopiero teraz
ide sobie dzisiaj do KIK zobaczyć co tam jest fajnego, a tutaj już Boże Narodzenie podobno w Niemczech juz od dawna markety mają świąteczne artykuły
Dziewczyny, zwariuje normalnie. Pisałam już tu kiedyś o uszkodzonym telefonie, który otrzymałam przy zwrocie z gwarancji. Wyobraźcie sobie jacy oni są nienormalni. Producent go otrzymał w takim stanie od sklepu i nie naprawi go. Więc teraz w poniedziałek czeka mnie jedna wielka wojna w sklepie. Chociaż dziś już wystarczająco ta infolinia wyprowadziła mnie z równowagi. Ciekawe ile jeszcze będę czekać na to żeby odzyskać telefon z normalny stanie, albo pieniądze z powrotem. ;/
Ja ostatnio chciałam wrócić z sąsiedniego miasta autobusem do domu to jeden autobus był o 9:50 (miałam lekarza o 9:20 i myslalam ze zdążę, ale dostałam skierowanie do okulisty) a następny o 11:50 (również nie zdążyłam i to dosłownie 10 minut) a kolejny 13:40, więc straszna lipa.
W sumie to się już tak ani nie boję, ani nie stresuję, chcę to po prostu zrobić i tyle, mam już w sumie dość faktu, że w dużej mierze jestem ograniczona i uziemiona. Strasznie męczące jest to, że trzeba się dostosowywać do rozkładu, szczególnie jeśli jest strasznie słaby ;/
No czasami czekanie jest bez sensu, ale z drugiej strony jesli będziesz robiła to na siłę a przy tym będziesz się bała czy coś takiego to nie mając z tego żadnej przyjemności po pierwsze będziesz się męczyła, po drugie stresowała a po trzecie może Ci iść dużo gorzej niż byś chciała. Więc z jednej strony czekanie bez sensu, a z drugiej lepiej poczekać niż robić coś z musu
@nazwa001 u mnie to też będzie trochę wyższa konieczność, od kilku miesięcy szukam pracy, a w mojej miejscowości (o ile Krajenkę można nazwać miastem), nie mam na to szans Największe ma w oddalonej o prawie 30km Pile, a już na studiach miałam dość dojazdów autobusami, tak mi się wtedy zepsuła odporność, że masakra - do końca liceum potrafiłam chorować raz na rok-dwa, teraz to jestem przynajmniej 5-6 razy w roku chora ;/
Mam nadzieję, że przełamanie się zajmie mi trochę mniej czasu, chyba po prostu pójdę na kurs od razu jak będzie mnie na to stać, w końcu czekanie nic nie da
Ja to w ogóle podziwiam kierowców, sama nie widzę się za kierownicą - dobrze mi po stronie pasażera Kilka lat temu tata uczył mnie jeździć na motocyklu, ale mam jakąś psychiczną blokadę i nie potrafię skręcać w prawo Kiedyś będę chciała się przełamać i zrobić prawko, ale na razie wolę męczyć się z autobusami
Dzisiaj luby ma urodziny a ja zdcham w domu - trzy dni temu przytargał coś brat ze szkoły, dzisiaj mnie też już całkiem rozłożyło.. niech mnie ktoś pocieszy!
Miałam to samo do czasu przeprowadzki do miasta. Bez samochodu jak bez ręki. Nawet do liceum jak chodziłam to jeden jedyny autobus o 6;30 a ja czasem zajęcia miałam na 11, więc wybawieniem było wówczas zdanie prawka i kupienie pierwszego auta.
Wiem o czym mówisz, też mieszkam w małym miasteczku i to jeszcze od samego centrum spory kawałek.
Na początku to nawet gorzej, ja miałam tak że cały czas chciałam jeździć, nie ważne gdzie, byleby jeździć