Biegasz?
Strona 3 / 3
W podstawówce zawsze zajmowałam 1 lub 2 miejsce na biegach długo dystansowych, na tych wakacjach też biegałam praktycznie 3 godziny dziennie w popołudnia lub wieczorami, bo biegałam z kumpelami i tylko o takiej porze miały czas i tak całe wakacje, natomiast teraz biegam rzadziej ale od wiosny gdy już nie będzie śniegu mam zamiar znowu wrócić do biegania. Najdłuższy przebiegnięty dystans to około 8 kilometrów właśnie w podstawówce.
O tak, bardzo pasuję do tego wątku. Zmagam się z dużą nadwagą i w te wakacje spełniłam swoje marzenie - nauczyłam się biegać Napisałam o tym cały post na blogu, na którego przeczytanie zapraszam: http://befitandfancy.blogspot.com/2015/08/jak-zaczac-biegac-ja-daam-rade.html
W szkole miałam problem z w-f'em, nie lubiłam chodzić na zajęcia, a jak miało być bieganie to była to dla mnie kara - tak jak piszesz ;D Teraz pracuję i w wolne dni, kiedy nie mam co robić, wychodzę z domu pobiegać. Nie biegam szybko, bo wtedy mam zadyszkę i wszystko mnie boli, staram się pilnować oddechu, a jak przebiegnę więcej niż zamierzyłam, jestem z siebie mega dumna Początkowo, kiedy jeszcze nie biegałam, szukałam dla siebie jakiejś innej formy sportu - myślałam o pole dance, próbowałam swoich sił z Chodakowską - ale to chyba nie dla mnie, chociaż nie ukrywam, że treningi Chodakowskiej są fajne Teraz wiem, że biegane to coś co mi sprawia przyjemność.
A jak będziesz myślała, że nie umiesz i nie dasz rady to tak będzie Wyjdź, przebiegnij kawałek, nie myśl o tym, że coś Cię boli albo że nie umiesz i wtedy na pewno dasz radę
Dla mnie bieganie zawsze było największa karą. Bardzo mi się podoba jogging, mam respect do ludzi którzy biegają i sama bym chciała ale nie umiem.. Zawsze miałam problemy z kolanami więc w szkole miałam najgorsze wyniki z biegów, wypluwałam sobie płuca a nogi same się pode mną uginały. Teraz przebiegnięcie dla mnie kilkudziesięciu metrów to też jest tragedia, przede wszystkim boli mnie gardło i płuca. Co dziwne - na bieżni jestem w stanie przebiec więcej ale niestety, teraz nie mam do niej dostępu. Czy któraś z Was też tak zaczynała a teraz jest prawdziwą biegaczką?
Pamiętam jak zaczynałam biegać i 5 km wydawało mi się takie nierealne. Dasz radę, trzymam kciuki, żeby nie było mrozu
Ja przygotowuję się na grudzień na 5km. Boję się troszkę, że będą mrozy ;D
W taką pogodę jaką mamy teraz niestety nie mogę biegać, ale od marca do końca września lubię sobie pobiegać. Mój rekord życiowy to 10km w godzinę.
Ja bardzo lubię biegać choć nie pozwala mi choroba astma,ale jednak raz na tydzień wolniutkim tempem biegam 1km czasem 2km
Biegam co drugi dzień z moim narzeczonym. Robimy zawsze ten sam dystans - 6km. Nie przepadam za bieganiem, ale on nie lubi sam, więc robię to niejako z obowiązku
Dziewczyny jak to jest z Wami? Naprawdę tak niewiele z Was biega?
U mnie mały progres! Zrobiłam 4km
Ja też biegam dla przyjemności i przede wszystkim nabrania kondycji, bo z tym wcześniej miałam problem. Jak widzicie dla mnie pogoda nie straszna, zaczęłam biegać jakoś od początku tego miesiąca i niestety już cieplutko nie było, ale może i lepiej Przedtem kiedy patrzyłam na ten sport z boku, wydawał mi się nudny i monotonny, a teraz kiedy kończę trening, czuję niedosyt. I mam nadzieję, że jak najdłużej wytrzymam
dużo biegałam w lecie, lepiej sie po prostu wtedy czułam a przy tym spaliłam kilka niepotrzebnych kilogramów ;p Teraz szczerze mówiac patrzac na pogoda za oknem do biegania mnie to nie przekonuje ale bede musiala sie zmobilizowac ;3
Biegam od 3 lat, bardziej dla przyjemności niż z chęci schudnięcia itd. Nie są to jakieś porywające osiągnięcia, zazwyczaj w granicach 7 km, zależy od dnia - czasem mam ochotę po prostu wyłączyć się i biec przed siebie, a czasem wybieram trasę 2 km, bo na więcej nie mam ochoty, nic na siłę
Oprócz tego ćwiczę i pływam
Lubię biegać, ale niestety teraz pogoda się psuje i coraz rzadziej to robię. Nie żeby przeszkadzał mi wiatr czy jesienna pogoda, problemem są drogi, a raczej ich brak. Mieszkam na wsi i żeby nie było monotonnie (bo ulice są dosłownie trzy) dużo biegałam po łąkach, po lesie.. a teraz wszystko zamienia się w wielkie bagno i "ściąga buty":/
Dystanse różne, ciężko powiedzieć, niby endomondo mam zawsze włączone, ale jak mnie zainteresuje jakaś roślina czy wypatrzę zwierzaka to zaraz zdjęcia robię i mi schodzi. Bardziej stawiam na dobre samopoczucie niż statystyki.