Wyjazd z Polski.
Strona 2 / 2
tak, że taki pobyt za granicą to próba wszystkiego. Mogłabym Wam wiele opowiadać, bo nie da się wszystkiego opisać w skrócie, na pewno towarzyszyło temu bardzo wiele negatywnych przeżyć i emocji, ja po powrocie do kraju byłam nerwowa i drażliwa...
Opowiem Wam jak to było od początku i jak wyglądało tam moje życie. No więc wyjazd do Niemiec planowaliśmy - kiedyś przyszłościowo. Skończyłam maturę, zaczęłam prawko. Mój chłopak pojechał do Niemiec na truskawki. Wytrzymał tam dwa dni, bo warunki były koszmarne, zatrzymał się u mamy (która mieszka tam na stałe) i okazało się, że przyjęto go do pracy, byli tak zadowoleni, że podpisał z nimi umowę na pół roku. Oczywiście nie wchodziło w grę, że nie będę go widziała taki kawał czasu, tak więc sprężyłam się z prawkiem (zrobiłam mega przyspieszony kurs) i wyjechałam. Przez pierwszy miesiąc mieszkaliśmy z jego mamą, a sprawa wyglądał dość kiepsko. Raz, że drugi raz w życiu widziałam ją na oczy - a miałyśmy razem mieszkać, dwa, że mieszkanie dostaliśmy po niej, a ona była w trakcie przeprowadzki. Przez co ona czuła się tam jak u siebie - zawsze - nawet jak już od miesięcy w nim nie mieszkała, tylko my. Dodam jeszcze, że przeprowadziła się piętro niżej. No, ale mniejsza przez pierwszy miesiąc nasza relacja ucierpiała, bo nawet nie mieliśmy kiedy razem porozmawiać. On pracował od 7 - 17.30, w dodatku 20km za miastem od pon. do piątku z tym, że w piątek do 13... Ja pracowałam od piątku do niedzieli od 17 - do między 23 a 1 w nocy. Pracowałam na kuchni jako zastępstwo głównej kucharki. Praca koszmarnie ciężka. Bez języka i doświadczenia w kuchni tym bardziej. Pracowałam również zawsze - bez względu na wszystko - gdy kucharka miała urlop, była chora itp. czasami przez 2 tyg na dwie zmiany. od 9.30 - 15 i później od 17 do późna, gdzie z buta do domu miałam 40 minut drogi, leciałam zjeść, przebrać się i z powrotem... W święta dorabiałam myjąc okna i dekorując wystawy. Tak, że to jest mniej więcej taki zarys codziennego życia za granicą... PLUSY: cudowne widoki, zarobki, podróże, urlopy, niskie opłaty za mieszkanie itd. poza tym do teraz pracując rok za granicą mój chłopak otrzymuje pieniądze, dodatkowo zawsze miła obsługa w sklepie czy też szpitalu - taka po prostu serdeczność i tolerancja. Tak, ze mieszkając tam zdołaliśmy się utrzymać, pozwalaliśmy sobie na drobne wyjazdy i przyjemności i nadal mieliśmy pieniądze odłożone na powrót do Polski. MINUSY: bariera językowa, harówa, tęsknota za przyjaciółmi i rodzinom, samotność - cholerna samotność mimo, że masz tą drugą osobę obok, przez pobyt tam nasz związek wisiał na włosku... Dlatego, że nie rozmawialiśmy, bo nie było kiedy, nie mieliśmy siły na okazywanie sobie uczuć, poza tym ja miałam tylko jego, a on rodzinę.
Ja kiedyś miałam okazję zostać za granicą, ale nie zrobiłam tego, bo czułam że nie dam rady a to było Usa, więc nie mogłabym przyjeżdżać za często, mój brat jest w Pl 1 na 2 lata i tęsknota jest ogromna ja raczej nie wyjadę, ewentualnie kiedyś na całe wakacje mam w planach.. albo z chłopakiem zarobić na własne mieszkanie i wrócić. ale na razie kombinujemy tak, żeby w Polsce mieć pracę
@055123 Jest z Polski, ale 1,5 miesiąca temu wyleciał do Norwegii ponieważ miał już załatwioną pracę. Umówiliśmy się, że kiedy dostanie pierwszą wypłatę to dolecę do niego Ja jeszcze nie mam nic załatwionego, ale jak będę na miejscu to łatwiej mi będzie coś znaleźć Pierwszy tydzień - dwa były ciężkie, teraz już jest trochę lepiej. Nawet szybko zleciało
Ja mieszkałam prawie rok czasu za granicą, zawsze są plusy i minusy. Jeśli chcecie to opisze Wam jak wyglądało tam moje życie. Co było dobre, a co złe i odpowiem na Wasze pytania jeśli jakieś macie
Myślę, że dużo osób myśli o wyjeździe bo tam się żyje lepiej niż w Polsce. Ja osobiście też bym chciała wyjechać, spróbować, zobaczyć jak tam jest, jak się żyje ale na pewno nie sama. Sama to bym się bała a wiadomo z kimś to zawsze raźniej i ma się z kim pogadać Myślę, że ta siostra ma świadomość, że teraz ma tylko maturę, żadnego wyższego wykształcenia. Tam za granicą ma dobrą pracę ale jakby chciała wrócić do Polski to tylko z maturą miałaby marną pracę za najniższą krajową i nic więcej. Może nie chce żeby jej siostra miała tak samo ..
OOO hah S.... gdyby nie wizy i inne duperele już by siedział w USA . Wyjazd tam to jego wielkie marzenie . Ja nie chce wychowywać dzieci w obcym kraju mogą się tam urodzić ale chce żeby do szkoły chodziły w Polsce . Chce żeby wychowywały się przy ciotkach, wujkach ,babciach dziadkach itd . Tak widzę swoją przyszłość . Może za parę lat i w Polsce znajdzie się dla nas miejsce kto wie
@anec15 mój M to już wgl. ma jobla na tym punkcie. On już sięga myślami, by do USA, które go ciekawią no i które są jego wielką pasją. Tylko on nie rozumie, że ja jestem jedynaczką a on ma jeszcze 2 rodzeństwa, którzy będą się zajmować jego rodzicami. No ja jedynie biorę pod uwagę wyjazd na parę lat i konieczny powrót. Nie mam zamiaru zakładać tam rodziny i zapuszczać korzeni
Ja za 9 dni wyprowadzam się do Norwegii. I chcę i nie chcę. Tutaj mam rodzinę, a tam czeka na mnie mój ukochany Mam 20 lat i jestem świeżo po maturze. Oboje jesteśmy jeszcze młodzi, więc nie mamy nic do stracenia, zawsze można wrócić.
Sentyment jest . Tęsknota za rodziną pewnie też będzie ale mam uczucie jakby tutaj w Polsce nie było dla nas miejsca . Pewnie wyjedziemy może na rok może na 4lata żeby zarobić a może nie wrócimy nie wiem sama . Mam jedynie przeczucie że nie wytrzymam z dala od rodziny tak długo . Mój S... ma inne zdanie . Ale ja chce zarobić na wesele ,jakieś auto, zabezpieczenie dla naszej rodziny którą zamierzamy założyć i wracamy .