Królowa Dresscloud!
Strona 367 / 513
Głosowałam na All Black, ale jak wygrywały ksiezniczki to już nawet miałam pomysł, teraz żałuję że nie wygrały właśnie one - zrozum kobietę
A ja na stylizację rodem z PRLu Temat na księżniczkę niby łatwy, gorzej z realizacją
Ja ogarniam, ale też nie wezmę udziału, bo znaleźć jakąś sukienkę i upodobnić się do księżniczki z Disney nie jest zbyt łatwo.
widzę, że chyba wygra temat którego w ogóle nie ogarniam i chyba nie wezmę udziału przez to
Temat był dla mnie bardzo ciekawy, ale niestety nie dałam rady wziąć udziału w konkursie. Prace były super i każda, KAŻDA Clouders zasłużyła na nagrodę. Jednak kiedy zwyciężczyni jak się okazało nieprzestrzegała regulaminu i zdobyła nagrodę... Jest to słabe. I z tego co tu czytam, nie dziwię się reszcie Dziewczyn, że są oburzone tym, że Administracja ma to w poważaniu. Skoro jest regulamin, należy go dobrze przeczytać i przystosować się do danych zasad. Równie dobrze mogła być wstawiona tu praca sprzed kilku lat albo np zrobiony makijaż hallowen'owy przez profesjonalistę lecz bez podanego nicku. I co wtedy? Wow, praca piękna, dobrze, że jesteś ty na niej, bo to jest podstawą regulaminu.
Szkoda tylko, że administracja nie bierze pod uwagę naszego zdania na ten temat.
Popieram i brak możliwości brania udziału w kolejnych edycjach, bo regulamin powinien być wszystkim znany i przestrzegany a nie, żeby specjalnie wstawiać napis graficzny z nadzieją, że nikt nie zorientuje się.
no ja raz jak dodałam kolaż to moje zdjęcie nie było zaakceptowane bo na jednym ze zdjęć nie było karteczki (z czego pamiętam), także też uważam że reakcja na tą sytuację powinna być zupełnie inna...
No właśnie to ze nie fair. Szansę chce mieć każdy a jak sie nie ma w glowie to sie ma w nogach. Osobiscie jestem bardzo zla na reakcję administracji. Niby trzeba się trzymac regulaminu a teraz ze przynajmniej wlasciwa osoba jest na zdjeciu.... No kurcze, raczej ze ma byc ta co dodaje zgłoszenie....
ja pamiętam jak robiłam zdjęcia w ostatniej godzinie (poszłam wtedy z siostrą nad rzekę jakieś pół km oby nie więcej za dom), już mamy wracać a ja wtedy panika, przecież karteczki nie dodałam, długopisu brak... to młoda popędziła do domu dorobiłyśmy zdjęcia, ale jeszcze było je wykadrować, dodać opis... zostało 5 czy 10 min, ale na szczęście się okazało, że mam jeszcze godzinę, jednak ta karteczka to trochę przekleństwo, ale bez niej na pewno bym nie dodała pracy, bo to byłoby nie fair wobec innych i mogłabym być zła wtedy tylko na siebie.
dlatego teraz mam gotową kartkę i byłoby głupotą o niej zapomnieć bo trzymam ją zawsze na wierzchu w listowniku