Przeciętny gimbus...
Strona 2 / 2
No właśnie zaraz po opublikowaniu postu też wpadłam na to, że po prostu ceny relatywnie spadły, a sporą liczbę osób po prostu stać na różne rzeczy.
Mnie jakoś ten temat ani nie grzeje ani nie ziębi.. Jeśli ich stać to mogą i w złotych ciżemkach chodzić . To jakich mają rodziców i jakie maja stosunki jest ich sprawą.
Wiesz, to też wynika z tego, że jednak społeczenstwo się bogaci. Nie tak szybko jak na zachodzie, ale poziom życia wzrasta. Rodzice zarabiają więcej i pewnie więcej dają swoim dzieciom. Plus wydaje mi się, że teraz młodym ludziom łatwiej jest znaleźć pracę dorywczą. Chociażby sprzedawanie ciuchów w necie jest dobrym sposobem i coraz bardziej popularnym. Kiedyś tak nie było. I może trochę zmienia się mentalność, zamiast 10 par tenisówek, dziewczyny wolą sobie kupić porządną parę butów. A sprzęt typu telefon zawsze można wziąć na raty. Producenci wiedzą, że im większa grupa ludzi będzie mogła sobie pozwolić na ich produkty tym dla nich lepiej a najłatwiej zarobić na nastolatkach.
Wydaje mi się, że ci, którzy właśnie dużo wydają najbardziej rzucają się w oczy i często sami starają się zwrócić na siebie uwagę. Może ogólnie średnia wydatków trochę wzrosła, ale pewnie te nastolatki z 5 parami sportowych butów po 500zł, iphonami itd stanowią mniejszą część niż się wydaje. Jak ja chodziłam do gimnazjum to większość osób ubierała się głównie na bazarach. Teraz podejrzewam, że większość jednak w sieciówkach. Ale może też tak mi się wydaje, bo do gimnazjum chodziłam na wsi, teraz studiuję i pracuję w mieście i widuję jednak młodzież, która też na co dzień bywa w mieście, a nie tak jak u nas w szkole było i pewnie nadal jest, że w mieście na zakupach się było raz na miesiąc czy dwa, kupowało się co było, a nie wybrzydzało