Czy rodzice powinni pomagać finansowo dzieciom?
Strona 2 / 2
A pewnie, że można. Wystarczą dobre chęci, a potem ma się ogromną satysfakcję ze swoich osiągnięć i samodzielności
Ja mam 20 lat, wynajmuję mieszkanie z chłopakiem (zmusiła mnie do tego zbyt duża odległość od miejsca pracy), studiuję i utrzymuję się w 100% sama, rodzice mi nie dokładają do czynszu czy do szkoły Staram się tak gospodarować pieniędzmi, żeby mi na wszystko wystarczyło i wychodzi mi to chyba całkiem nieźle Oczywiście mama jak to mama, czasem wpada z obiadkiem ale to chyba każda z nas jest od czasu do czasu tak rozpieszczana, w końcu mamine jedzenie smakuje najlepiej Rzecz jasna gdyby nie wystarczyło mi pieniędzy to pewnie poprosiłabym ich o pomoc i na pewno by mi jej udzielili, dlatego też nie krytykuję kogoś, kto wspomaga się na rodzicach. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie toleruję osób, które mają na imprezowanie 5 razy w tygodniu a nie stać ich na utrzymanie swojego tyłka i ciągną od matki i ojca.
PS. @monawerona super, że poruszasz na forum takie "życiowe" tematy i możemy powymieniać się swoimi poglądami, a nie tylko "hot or not" albo "zabawa- Twoje 3 najpopularniejsze chmurki"
Na pewno, ale dam sobie radę. Ja jestem z rodziny twardych babek! I z takim nastawieniem trzeba do życia!
Trochę czasu mam, jak z zajęć wracam o tej 16-17 to przecież zanim się położę spać, to zdążę obiad na drugi dzień zrobić i nawet facetowi posiłek do pracy na rano, a jak nie to i tak ja ranny ptak jestem 5:30-6:00 na nogach z kurami i mogę robić obiad przed zajęciami, ale ja to jestem robocop
A ja uwielbiam jedzenie mojej mamy. Sama zbytnio nawet nie mam czasu gotowac. A jeszcze jak mi przywioza swieze malinki ze swojego ogrodka, czy wlasnej roboty kompocik to juz calkiem miodzio. Fajnie masz ze masz czas gotowac. Ja codziennie wracam o 18 do domu taka zrypana ze nie mam sily na nic
A ja właśnie nie lubię jak rodzice przywożą jedzenie mogą w gościnie pół blaszki ciasta do kawy, ale żadnego mięsa czy kiszonych ogórków ja sobie potrafię sama to wszystko zrobić. Akurat moi rodzice nie przywożą mi jedzenia, bo wiedzą , że wszystko mam i to będzie leżało, aż trafi do śmietnika, bo nie bd miał kto tego jeść, ale rodzina faceta czasami przywozi - rozumiem, że robią to z dobroci, ale nie trzeba na prawdę... Pieniędzy akurat nie przyjmujemy, dzieci jeszcze nie mam, ale jakby im wrzucili nie miałabym za złe. @sailor
U mnie jest tak, że pochodzę z biednej rodziny i od samego początku wiedziałam, że choć rodzice dadzą mi pełne wsparcie - nie mam co liczyć na ich pomoc finansową. Nawet kiedy urodziło mi się dziecko musiałam sobie radzić sama.
Nie mam im tego za złe - nie uważam, że powinni brać dla mnie kredyty, albo zapożyczać się u rodziny. Poradziłam sobie sama i mam z tego wielką satysfakcję.
Poki dziecko sie uczy to maja obowiazek pomagac. A pozniej... jak chca. To zalezy od rodzicow. Powiem na swim przykladzie, mi finansowo nie pomagaja w ogole. Ale czesto mama mi jakies pyszne jedzonko przywozi. No i raz na jakis czas Milenie cos do skarbonki rzuca. Taki uklad nam odpowiada
z punktu prawa rodzice mają obowiązek łożyć na nasze utrzymanie do 18 roku życia ,lub w przypadku kiedy, podejmujemy dalszą naukę do uzyskania takiej sytuacji ekonomicznej, która pozwoli nam się samodzielnie utrzymać.
Kasa to nie samodzielność. Moi rodzice opłacają mi całe mieszkanie, prócz abnonamentów i gazu, a rodzice partnera pomagają finansowo "na życie".
Wg mnie samodzielność objawia się tym, że zawsze mam posprzątane, wyprane, wyprasowane, ugotowane. Do tego idę do pracy, zdaje sesję na uczelni, rozwijam swoje zainteresowania. I wszystko ze sobą godzę.
A że pomimo pracy, nie jestem w stanie się utrzymać to inna kwestia- po to się uczę.
Wiec uważam, że do samodzielności finansowej nie ma co się spieszyć, jeżeli rodzice są w stanie pomagać. Do samodzielności życiowej, trzeba jednak przywyknąć i nauczyć się jej, jak najszybciej
@monawerona Ja od mamy nie dostaję pieniędzy, tylko jej dokładam czasem do życia ze swoich alimentów. I wcale nic więcej od niej nie oczekuje.
Mój ojciec ma raka i też dostaję od niego alimenty w wysokości 200 zł, bo więcej nie ma możliwości dać, dlatego oczekiwania, a rzeczywistość to inny wymiar. @pauja
Moim zdaniem jeśli rodzice chcą pomóc i mają na to pieniądze to dlaczego nie? Po co mają leżeć na koncie, skoro można pomóc swojemu dziecku? Mówię oczywiście o rozsądnej pomocy. Ja na przykład mam 19 lat, skończyłam szkołę(mam wyjechać za granice zarabiać, ale dziś o to bardzo ciężko), i dostaję od ojca alimenty które są tylko dla mnie. I czasem jeszcze mamie daje z tego pieniądze. Ale u mnie ciężka sytuacja finansowa odkąd mam zachorowała na raka. Aporopo wątku, wiem, i mama mi wielokrotnie mówiła, że gdyby nie choroba np. miała odłożone dla mnie na auto więc podsumowując, jeśli rodzice mają, nie widzę problemu
Oczywiście, to prawda. Żądając, czy upominając się o pomoc od rodziców młody człowiek się niczego nie nauczy. Ale jeśli rodzice wspierają z własnej woli , to - czemu nie? Jeśli rodziców stać na pomoc swojemu dziecku to chyba warto skorzystać.
Nie mam tu na myśli ciągłego "siedzenia w portfelu" czy np. siedzenia w domu bez pracy, bo "przecież rodzice i tak pomogą" ... trzeba rozróżnić te dwie sytuacje.
I tu właśnie jest to pytanie, czy rodzice, aby na pewno wspierają twoje kroki ku dorosłości dając Ci pieniądze? To jednak krok w przód czy może w tył? Bo bycie dorosłym to samodzielność. Ja mam do tego takie zdanie, że dopóki dziecko nie znajdzie pracy to rodzice jeżeli mają taką możliwość i stać ich na tę dogodność to mogliby dać, ale to jest ich tylko dobra wola nic więcej i nie można od nich tego żądać. @Asiuulka
Uważam, że to nie jest coś złego. Oczywiście, pojawia się tu kwestia usamodzielnienia, odpowiedzialności za siebie i swoje życie, ale pomoc od rodziców raczej właśnie wspiera ten pierwszy krok w dorosłość.