Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 51 / 2920
U mnie jest dobrze tyle, że mąż pracuje na 3 zmiany, więc Mały będzie z babcia tak na prawdę przez jeden tydzień na trzy, wtedy jak nam się zdublują ranki.
Świetnie telefon się wczoraj zawiesił, a dzisiaj ani drgnie. Nic sie nie da zrobić, nawet wyłączyć. Już nie wiem co mam robić. Nie dość, że stresuje mnie ciągły brak oceny z egzaminu, który miałam 3 tygodnie temu to jeszcze telefon mi się musiał zepsuć. Jak tak dalej pójdzie to wakacje spędze w domu, bo ostatnio szybko mi się fundusz rozchodzi. Non stop coś
Nie dziwię Wam się. Mi się udało i do pracy wróciłam dopiero jak córka skończyła 3 latka.
Niby człowiek narzeka, że to już, ale to jednak aż rok, porównując z innymi krajami, A nad polską 30 lat temu to jest naprawdę progres. Co nie zmienia faktu że strasznie mi się nie chce. Nie czuję potrzeby "wyrywania się" z domu i "wyjścia do ludzi".
Ja w kwietniu 2026, pewnie też wybiore urlopy zaległe. Ale jak pomyślę, że np. W USA już bym musiała wrócić do pracy to jestem w szoku
Mam ogromny problem ze znalezieniem wygodnych sandałek na obcasie, takich do kreacji na wesele. Nie noszę wysokich obcasów, już zeszłam do klocka 6 cm, ale mimo tego których bym nie nosiła, to wszędzie coś mnie uwiera albo boli.
W poprzedni wtorek założyłam na wyjście z narzeczonym sandały, które miałam już na jednym weselu - porobiły mi takie odciski, że prawie płakałam z bólu podczas chodzenia. W tę sobotę idę na wesele, więc na biegu zamawiałam kilkanaście par butów. Finalnie zostawiłam jedne, które wydawały się najsensowniejsze, ale założyłam je dziś do pracy, i jednak nie są tak wygodne jak myślałam... Co prawda nie ranią mi stóp, ale dość mocno uciskają paski na palcach. Muszę je wziąć na to wesele, bo nie mam innych, ale mega się boję jak to będzie po kilku godzinach 😔
Ja powinnam wrócić 8 grudnia, ale mam jeszcze urlop z zeszłego roku 18 dni no i cały za ten rok, pewnie też będę go wybierała od razu.
Wydaje mi się, że to bardzo szybko zleciało, ale no cóż, trzeba żyć dalej.
Mi się kończy co miesiąc, wybieram cały urlop, ale i tak w listopadzie już wracam 🥺. Co prawda na płyta to ale i tak jestem przerażona i chyba nie do końca gotowa
Dokładnie za 4 miesiące kończy się mój urlop rodzicielski i będę musiała wrócić do pracy.
U nas też od jakiś 2 miesięcy co chwilę coś się nieprzewidzianego i nieszczęśliwego dzieje.
Ale pocieszam się tym, że zawsze nie będzie źle, w końcu kiedyś się poprawi.
Pół nocy źle się czułam i nadal mi nie przeszło, siedzę w pracy jak zombie, bo jeszcze doszło niewyspanie 😔
Odkąd kupiliśmy mieszkanie ciąży nad nami jakieś pasmo nieszczęść. Dosłownie co chwila coś.
A to remont nie tak, aż w końcu fachowców brak, a to pralka się zepsuła po 10 latach, nowa wyzionela ducha po 3 miesiącach, auto w końcu się tak zepsuło, że trzeba było kupić kolejne. Cieszyliśmy się, że fajne a z nim również czarna magia, non stop się kłócimy, przestaliśmy gdziekolwiek jeździć . Co chwilę dosłownie coś.
Jak by było mało to urlop rozpoczęłam awarią pralki - NOWA PRALKA - która zalała mi pół korytarza - do wywalenia połowa paneli 🤬🤬🤬🤬🤬 teraz nie wiadomo ile czekać na reklamacje pralki i ubezpieczenie mieszkania. Urlop jak marzenie
Zanim pójdę do siebie do firmy,to pracuję na magazynie z żywnością i jestem na datowaniu.I jestem w szoku jak niektóre produkty są przeterminowane...Pół biedy jakieś zupki o miesiąc,dwa,ale są takie co są przeterminowane o rok.
Najwięcej idzie napojów w puszkach z Mentosa i one są zawsze przererminowane rok,albo rok z kawałkiem.I jak się okazuję dużo rzeczy tak długo leży na magazynie, że tracą ważność,a część jest zwrot ze sklepu.
Przychodzi po terminie zmienia się date i leci jak nowe 🙃