Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1828 / 2920
Czym bardziej staram się nie stresować, tym mój orgzanim jeszcze bardziej się stresuje. Od wczoraj oddziałowuje to nawet na jedzenie. Zjadłam kęs kanapki na śniadanie, na obiad pół talerza łazanek.. później już nic.
W nocy się co chwilkę budziłam..
Na pewno wydobrzeje. Tyle już przeżyła. Ona się z pandemii śmieje. No, bo wirus jest, ale to, co się teraz dzieje, jest zartem...ludzie się boją wychodzić z domów, mimo wszystko.
Ja umieram po wejściu po schodach w masce...
U mnie na szczęście jest spokój,ale za to są jacyś nowi i sobie ubzdurali iż psa będą trzymać sobie na luzie pod blokiem. Nosz kur...może jeszcze mu budę postawią.
Czuje nieco niechęć do robienia fotek. Może komuś znany jest ten problem? Mam nadzieję że kawa lub magnez pomoże.
u mnie też są tacy fajni sąsiedzi w dzień muzyka gra, że myśli nie zbierzesz a w nocy do 3 rano buszują, kłócą się, trzaskają wszystkim i nie napisze co jeszcze haha dwa razy już grzecznie ich upominałam i się uspokoili. Następnym razem będę dzwonić na policję bo robią taki armagedon, że myślisz że sufit na głowę Ci zaraz spadnie..
Najgorsze jest to, że ktoś może pomyśleć, że to my się tak wydzieramy. Na dodatek sąsiad ma tak samo na imię jak mój mąż.
My na szczęście trafiliśmy na spokojnych sąsiadów, wszyscy cisi i grzeczni aż mi ostatnio było głupio, jak organizowaliśmy imprezę i do 2 w nocy leciała muzyka i były śmiechy
Jak jest raban na ulicy to tylko z domu z naprzeciwka, bo tam mocno temperamemtna para mieszka. Do tego stopnia, że ostatnio chyba talerze latały, albo przewrócili jakiś regał ze szkłem
Jest gorsze wcześniejsi słuchali głośnej muzyki i mimo, że wtedy miałam ich dość to teraz tęsknię za nimi. na dodatek tą sąsiadka ma tak irytujący głos, że jak ją słyszę to mi ciarki po plecach przechodzą. Ostatnio był hit, jak się szarpali w ogródku, tarzali po trawie a jej torebka leżała tam 3 dni. Sąsiad na początku był ok, dopóki sobie tej pijaczki nie przeprowadził.
Ciężko mi się siedzi w pracy, bo musiałam wstałać o 3 po tygodniu spędzonym na L4 i spaniu do 10...
Ja dziś wracam na mieszkanie, obawiam się że po interwencji spółdzielni znowu będzie huk przez cały tydzień do 4 nad ranem, a koleś wygląda jakby coś brał, więc już w ogóle bardzo się go boję
Współczuję Wam dziewczyny takich sąsiadów 😔
U nas trochę się remontowali, ale chyba już zakończyli hałasy, a tak to sobie słucham jakiegoś przyjemnego radia, które niesie się chyba rurami od ogrzewania z któregoś z mieszkań z góry 😂
Trzaskanie drzwiami, to u tamtych sąsiadów na porządku dziennym, oni nie potrafią normalnie zamykać drzwi.
Na szczęście raczej nie zdarza im się "śpiewać", to chyba jeszcze gorsze niż basy, czy głośna muzyka...