Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 160 / 2920
Od rana mam problemy ze stroną, najpierw nie ładowały mi się zdjęcia, a teraz w ogóle nie widzę zdjęć na banerze i swoich zapisanych chmurek też nie, a chciałam je dodać
Oj… Ale masz system to spoko.
Ja się zastanawiam czy czegoś w pracy nie pokićkałam. :p
Ja mam tarczycę całe szczęście czystą ale też nigdy nie wiadomo.
Znam osobę, która miała usunięta i tarczycę i guzka. Od tamtej pory ma świty spokój i prowadzi normalne życie.
U mnie jest ten problem że mimo leków wyniki zawsze były do bani a guz cały czas albo stoi w miejscu albo się powiększa i zaproponowali usunięcie i chyba muszę się tego podjąć bo tak będą mnie w nieskończoność wysyłać na biopsję a znoszę ją okropnie źle (4 dni dochodzę do siebie )
Jest w tym coś. Na badania muszę iść bez tabletki i tak te dni są o wiele lepsze, takie przejrzyste i nie są śpiące ani otumanione.
Nie wiem co jest nie tak. Tarczyca minimalnie skacze mi góra dół ale to jest taki wynik wręcz nieznaczny - zazwyczaj utrzymuje się na poziomie 2,0 ale jak mam gorszy czas nerwowy to wyniki mam nawet do 2,8, a czuje się tak samo. Od dwóch lat tak mam z wynikami.
Może to dziwnie zabrzmi ale ja jak przestałam brać tabletki na tarczycę zaczęłam się czuć o niebo lepiej ... Lepiej spałam ,lepiej funkcjonowałam w dzień ,nie byłam senna ,miałam więcej energii a jak je brałam byłam strasznie nie do życia ... Niestety nadal muszę je brać więc aż się boje co to będzie ...
Ja tak funkcjonuje od 4 lat odkąd mam tarczycę zaczęłam chodzić z kartkami i długopisem. Nie gubie się tylko w sprawach finansowych i urzędowych 🙈🤣
No tak, trzeba troszkę czasu żeby się organizm jakoś przyzwyczaił do tego zimna
Ja tak miałam jak mi się wyniki tarczycy pogorszyły 🙈 (mam niedoczynność i Hashimoto). Czasem jak coś robiłam do jedzenia, np obiad, to otwierałam lodówkę i zastanawiałam się po co 🙈 Brałam nóż i deskę do krojenia, ale nie wiedziałam po co
Ja się już dwa dni źle czuję, chyba stres mnie przygniata - ja tego stresu nie czuję, ale wiem, że może istnieć. Nie wiem, co z tym zrobić, bo fizycznie zaczyna mnie boleć brzuch
Co za czas! Zapominam o jakiś „podstawowych” rzeczach. Śpię normalnie, w pracy jak zawsze - dużo się dzieje, ale bez większego stresu, więc nie wiemy co chodzi. Jesień? Zmiana czasu? Takie pierdoły, ale to już któraś z kolei.
-Włączyłam zmywarkę i zorientowałam się po pół godziny, że nie włożyłam tabletki.
-Rano szykowałam obiad do pracy - wszystko włożyć do garnka, czytałam przepis i nie dodałam kaszy. Jak?! Zorientowałam się w pracy pod koniec gotowanie.
-Gotowałam jajka i nie zrobiłam im dziurek, a zawsze robię.
Gadałam z kolegą z pracy i też mówi, że ma ciężki czas.
Też tak teraz macie?
Mam dzisiaj bardzo słaby dzień. Myślałam, że noc będzie przyzwoita, bo Młoda pospala do 5 tylko z jedną pobudka. Ale o 5 się obudziła z kaszlem k już wiedziałam, że będzie wesoło. Do 6:30 walka o sen. Po 7 wstawałam... Niestety, kaszel się nasilał. Udało mi się umówić lekarza na 9:20, ale ze żłobka nici. Także pochodziła dwa dni i choroba. Mam nadzieję, że po chorobie nadal będzie żłobek bez histerii. W pracy na kawie i cały czas myślami w domu. W domu sajgon. Dzisiejsza noc na bank będzie ciężka, a ja marzę, żeby się w końcu wyspać.
Muszę przyzwyczaić się do nowego trybu życia i pracy stojącej. Tak mnie plecy bolą, że nie mogę się zgiąć w pół XD
Akurat na swojego lekarza nie mogę narzekać. Co 5 miesięcy się widzimy i pełny wywiad ze mną przeprowadza. Nawet mówiła jak brać dodatkowe suplementy żeby sobie nie zaszkodzić bo to jednak też tabletki.
Nie wiem czy na to coś się zadziała. Najgorzej jest zawsze jak się początkowo zimno robi w okresie jesiennym. Od tygodnia dopiero się nie telepoe ale dalej gdzieś mi tam zimno. Pierwsze przymrozki to pewnie sina będę chodzić
o kurcze czyli taki już nasz los... ja wkrótce planuję zmianę mojego endokrynologa może też coś podpowie jak sobie z tym radzić, może można jakkolwiek polepszyć swoją sytuację bo mój aktualny lekarz daje receptę i widzimy się za rok, zero zainteresowania
Odkąd ją mam ( jakieś 4 lata ) to co roku marznę jak wariatka. Mimo, że jest uregulowana i biorę różne suplementy jak i pilnuje się diety . Niestety taki już chyba jej urok wpływania na metabolizm.
Aktualnie w pracy chodzę w dwóch latach skarpetek i ubrana jestem na zimę. Wieczorem śpię w pluszowych skarpetkach i dosyć często w polarowej piżamie mimo, że widzę po mężu i córce, że w mieszkaniu jest ciepło
choruję na niedoczynność tarczycy od 14 lat i wiem, że uczucie zimna jest objawem tej choroby ale myślałam, że jak wyniki mam prawidłowe to tego problemu nie będzie...
Jestem przerażona tym co się dzieje w USA, po cichu liczę na remis i dogrywkę, ale jak to mawiają, nadzieja matką głupich...