Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1936 / 2896
Od stycznia podnoszą nam czesne za żłobek Małego. Masakra, wszystko tak idzie do góry że szok
Rzadko jeżdżę w godzinach szczytu przez centrum, ale dziś miałam okazję. Spędziłam 1,5 godziny w aucie, przejeżdżając z jednego końca Łodzi na drugi (z Widzewa Przemysłowego na Teofilów).
Ostatnio totalnie nie mam na nic ochoty. Wracam po pracy, jem obiad i biorę książkę. Czytam do późnej godziny, biorę prysznic i idę spać. I tak od kilku dni. Nie mogę się do niczego zmusić i nic nie sprawia mi przyjemności
Najgorszej ze każdy podnosi wszędzie ceny i jest to dla nas norma i do nikogo nie można mieć pretensji. Ech zamknięte koło.
Mam wrażenie ze taniej by mi było kupować gotowe kanapki niż składniki… za sama bułkę i mała kiełbaskę myśliwska zapłaciłam prawie 10 zł ..
Powinnam się cieszyć z kuchni, a tym czasem mam ochotę wyprowadzić się z własnego domu. Wszędzie syf, porozwalane rzeczy. W kuchni na by widać postępy ale ciągle daleko, a ja jestem tak umęczona, że ledwo stoję na nogach
Uwielbiam kiedy coś się doradza ludziom albo chce się pomóc i słyszysz że oni wiedzą ale i tak robią odwrotnie ale wiedzą
My tyle płaciliśmy za przedszkole prywatne bo do państwowego się nie dostaliśmy. Dobrze że szkoła jest za darmo i książki.
Ja mam nadzieje że Mały się dostanie do państwowego przedszkola od przyszłego roku 😏
To my się dostaliśmy do państwowego przedszkola, ale do zerówki już idziemy do prywatnego w Krakowie. Koszt miesięczny to 1400zł, a szkoła podstawowa już 1700zł 🙊🤦.
Dzisiaj to już w ogóle jestem wykończona zostałam sama w pracy bez kompletnie żadnej pomocy i ledwo żyję dobrze że jutro piątek ❤️
No ale pojawiła się nadzieja na zmianę stanowiska pracy, a co za tym idzie lepsze warunki zatrudnienia i bardziej odpowiadające mi obowiązki👍 oby się udało
Ręka mnie boli od pisania. Całe 6,5 strony A4 do zapisania, ale jestem z siebie dumna