Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1730 / 2898
Tak Siofor ma.
Wow 10kg w miesiąc, szacun . Pięknie, że utrzymujesz wagę, u mnie taka szybka utrata powodowała efekt jojo. W ciąży przytyłam 38,5kg, do roku zrzuciłam 40kg. Pozniej stopniowo rosłam, pozniej wzięlam się za siebie, zrzuciłam szybko 14 i jeszcze szybciej przybrałam więcej😒. Także teraz małymi kroczkami do celu.
Zrzucenie zbędnych kilogramów też ma wpływ na uregulowanie odpowiedniego poziomu.
Zdaję sobie sprawę, że nie u każdego dieta wystarczy, ale jeśli jest szansa to nie widzę sensu dodatkowo brać leków, co innego kiedy naprawdę nie ma wyjścia.
Sporo osób z mojego otoczenia w tym mama i kuzynka mocno poczuły skutki uboczne brania leków z tą substancją, ale też nie jest powiedziane, że każdy organizm zareaguje podobnie.
Przede wszystkim odpowiednią dawka, kontrolując postęp, a nie ze każdemu to samo przepiszą i "następny proszę" .
Pogoda to totalny misz masz. Rano padał śnieg, później świeciło słońce, było tak duszno, a teraz leje. 😔
Hejtuje siebie, że nie mogę zmusić się do trzymania diety.
nie powinnam się stresować, a przez kilka nie wyjaśnionych spraw żyję ciągle w napięciu......
W ciąży nic nie przytyłam - jak się urodził to warzyłam idealnie tyle co przed. Młody mi ułatwiał zdrowe jedzenie 🤣
Niestety jak się urodził sobie pofolgowałam 🙈 i wszystko wróciło...
Zgubiłam torbę 🙄 a tam cała moja dokumentacja odnośnie leczenia kardiologicznego 🤦♀️.
Jak Konfucjusz mawiał - jeżeli zgubisz coś cennego rozwieś ulotki...
Mam nadzieję, że znajdzie się jakaś dobra dusza co znalazła i odda ❤️
Łączę się w bólu. Pogoda fatalna, przez nią się źle czuje. W tygodniu elegancko trzymam dietę, a na weekend ehhh.... 🙄
U mnie to samo. Ostatnio musiałam wejść, bo tradycyjnym sposobem ważyłam walizkę na wyjazd hahaha ale szybko zeszłam!
Ps. Czekam na pizzę 🤣
mam jakiś niefajny wieczór w ciągu dnia ciągle wydawało mi się że dziś piątek, a tu jutro jeszcze trzeba pracować a w weekend też będzie co robić
taak, u mnie cały dzień ciemno, zimno i śnieg z deszczem a ja już w głowie mam wiosnę
Pogoda z dnia na dzień drastycznie się zmieniła. Pół nocy męczyłam się nie alergią i astmą, spałam niecałe 3 godziny. Obudziłam się z płaczem, tak po prostu i nie mogłam zwlec się z łóżka, przez co obudziłam za późno młodego i ledwo zdążył do szkoły, był o 7:55 a to według szkoły za późno, bo "uczeń musi zająć swoje miejsce w ławce najlepiej o 7:45" Dostałam z tego tytułu odrazu telefon ze szkoły i musiałam się tłumaczyć. Czuje się do niczego, że zawalam na każdym kroku. Jako mama i w ogóle. Jutro młody ma zmianę hali na taekwondo i jest wieczór zapoznawczy z dziećmi i rodzicami, a ja nie czuje się na siłach, żeby wyjść do ludzi. Nie czuje się swobodnie w dużym gronie obcych ludzi, wewnętrznie mocno mnie to uwiera. Wiem, że dla dziecka jest to ważne, a mi się w duszy chce ryczeć, stresuje mnie to, nie chce żeby się zawiódł. Dodatkowo moją dietę szlag trafił, na pocieszenie zeżarłam pół tabliczki czekolady tej z cukrem- po takiej dawce cukru aż mi się przejaśniło, nawet nie mierzę poziomu. Wypiłam 2 drinki i mam ochotę na więcej. Wypaliłam prawie całą paczkę fajek, a szło mi dobrze z rzucaniem. Czuję się jak nic. Myślałam, że chociaż się wyśpię, a dość niedawno zorientowałam się, że jutro piątek, a myślałam że dzisiaj🤦♀️.
Powiem Wam, że ja w opozycji od wszystkich w sumie trochę się cieszę z tego deszczu... tyle było ostatnio przypadków podpaleń, że chyba dobrze jak popada i to wszystko nawilgnie, piromani się uspokoją ;/
Nie mam siły.. wczoraj pół dnia i pół nocy mnie wymiotowało, a dzisiaj mam biegunkę.. czuję się taka wykończona 😭