Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1363 / 2894
Kobiety w tym kraju mają prze*rane... 🙄 Jak nie z jednej strony coś nam ukrócaja to z drugiej...
Niestety. M. in. właśnie też dlatego się nie zdecyduję na 2 dziecko. Bo boje się co je może czekać.
Wyobraź sobie, że u mnie jest odwrotnie, w domu ponarzekają, ale za każdym razem jak jadę do rodziny mojego coś dla mnie czeka, nie ważne czy jesteśmy po prostu u niego w domu, gdzie zawsze wszystko robione jest też w wersji bez mięsa, czy u jakiś jego ciotek, za każdym razem coś jest specjalnie dla mnie. Ale we własnym, rodzinnym domu, jeżeli sama sobie czegoś nie ogarnę- to nie ma
Wiecie co, to jest okropne Ja jak gdzieś idę to nie wymagam zastawionego stołu z wege rzeczami, ale kurcze, trochę zrozumienia. Ja np. nie jem mięsa ale u babci zawsze zjem zupę na mięsie bo inaczej bym jadła same kluski.. I co obiad jest to samo, zawsze zupa, rolada i kluski, i wielkie zdziwko i obrażenie że ja nie jem. Tak samo kiedyś jechaliśmy na grilla do cioci no i wiadomo, z pustymi rękami nie pojedziemy. Ciocia dobrze wie że ja nie jem mięsa. Zrobiłam szaszłyki - kilka z tofu, reszta z kiełbaską dla pozostałych. No i na miejscu już oczywiście gadka szmatka, że nie jem mięsa a ciocia przygotowała tylko mięso. Mówię że spoko, mam "swoje" szaszłyki. To potem każdy oczywiście chciał spróbować tych moich z tofu no i mi zjedli większość . Niby spoko, bo im smakowało, tylko szkoda że nie zaoferowali nic od siebie, a to co ja przyniosłam z myślą o sobie zjedli i nawet się nie zastanowili że ja nie zjem nic innego . To zawsze jest takie gadanie "haha nie jesz mięsa", "ale głupota", "weź, zjedz kiełbaskę, od jednej nie umrzesz", "fuj, tofu", a potem jak przyniesiesz jedzenie to nagle wszyscy chcą. 🙈
U mnie zawsze jest tylko wyszukiwanie problemu, dlaczego, a ja najnormalniej w świecie po prostu wymiotuję 🙃 Ale faktycznie, to wyjadanie mojego jedzenia mnie wkurza, paczka kiełbasek sojowych i zawsze zostawała mi tylko jedna 🥺 Ja myślami już przenoszę się w przyszłość i zastanawiam się, co to będzie jak ktoś do nas przyjedzie, mój mięsa też nie je, więc na naszym stole tylko wersja bez, nie mam zamiaru robić nic mięsnego i później wywalać, poza tym ani nie potrafię, ani nie spróbuję, jestem ciekawa czy będą pretensje, że nie ma „nic”/nic normalnego do jedzenia. Chociaż w często wrzucam w teścia rzeczy typu ciasto z pomidora, z marchewki, oczywiście informuję po fakcie co to, zawsze je ze smakiem i jeszcze pochwali 😂
Niby się mówi że skoro wegetarianie "wymagają" żeby mieli coś wege w gościach, to sami powinni przygotować mięso gdy zapraszają innych . U mnie rodzice normalnie jedzą mięso, jak jest jakaś impreza to zawsze jest to mięso + ja robię jakieś wege smaczki i wszyscy (poza moim tatą) wolą próbować te nowe rzeczy niż jeść standardowo kiełbaskę i chleb z szynką
Zobaczymy, wrócę z apdejtem za rok/dwa jak w końcu całkowicie uda nam się wynieść na swoje, będę wegetarianizować rodzinkę
To jeden z powodów dla których ja nie chcę mieć dzieci. A ta loteria, to żenada. Dno dna.
Mnie również denerwuje komentowanie mojego jedzenia, ostatnio przywiozłam kotlety z boczniakami do rodziny narzeczonego na obiad, teściowa wzięła sobie jednego i zapytała córki czy chce kawałek a ona "już wolałabym jeść podeszwę". Strasznie mnie to wpieniło, ale ja jestem o tyle dobrze wychowana,, że nie komentuje ich zylastego mięsa. No i teksty typu "to mięsko jest bardzo chude, zjesz", "To ty siły mieć nie będziesz!" to norma
Dziewczyny z tego co wiem to ten lek został przywrócony- tu był chyba jakis blad. Sama pracuje przy refundacja i to nie znikąd od tak znikąd nagle ☺️
Być może, bo o tym że go wycofali, słyszałam ok. tygodnia temu. W tv pokazywali wściekłych pacjentów, czytałam też o tym w internecie. Może politycy przestraszyli się i z powrotem wrzucili go do refundowanych. Jeśli tak, to super. Bo tak naprawdę, nie wiemy czy którejś z nas to nie dopadnie...
Najbardziej denerwujące jest to, że ludzie przy innych się śmieją, a potem jak spróbują po cichu to im smakuje... Ja też niestety kilka lat temu byłam z osób dla których burger nie może być bezmięsny a koleżanka wege je trawę Na szczęście dość szybko i ekstremalnie mi się zmieniło
Jeny... Od kilku dni pada u mnie w mieście. Już by mogło być ciepło, pierwszy raz od nie pamiętam kiedy jest koniec maja, a ja biegam w kurtce,
Zapłaciłam za plombę więcej, niż się spodziewałam 😥
EDIT: i zaraz po tym miałam zajęcia, że nie pytajcie, padam na twarz
Moi rodzice całkiem pozytywnie podeszli do tego, że nie jem mięsa - mimo że jak zaczynałam to chodziłam do gimnazjum, świadomość nie była tak duża a z dostępnych wege produktów były tylko kiełbaski z Polsoi czy warzywa na patelnie z Frosty. Więc tym bardziej teraz przy takiej łatwości znalezienia przepisów w internecie, różnorodności zamienników ale też dostępności ich nawet chociażby w Biedronce to wydaje mi się, że już po prostu trzeba być leniwym żeby nie mieć pomysłów... Ale też jej próbowałam podpowiedzieć, to kompletnie to olała.
Jego siostry też czasami jak coś skomentują to aż cycki opadają np. 'A co ty będziesz jadła podczas tego grilla? Marchewkę?' 🙄
I też stwierdziła ze jej syn a mój mąż to musi mieć mięsko na obiad gdzie jak ze mną mieszka to nie raz je ze mną jakiś wege obiadek i nie ma z tym zupełnie problemu... Wręcz sam szuka jakiś ciekawych przepisów i coś fajnego pichci XD
Też wiecie nie chce być nie miła, i zacząć brzmieć jak jakąś nawiedzona przez co zepsuć 'rodzinna atmosferę' ale ja nie komentuje co oni jedzą czy jak jedzą więc też nie chce słuchać na swój temat komentarzy...
Mogę im wywalić ze 7 dni w tygodniu na śniadanie, obiad i kolację mięso i praktycznie cały czas to samo, jakąś mega urozmaicona dieta która może dostarczyć wszystkie składniki odżywcze to nie jest 🙄.
Równocześnie też nie wiem co to ma na celu - ja się nie przekonam, tyle czasu już nie jem że inaczej nie umiem, a tylko jest mi przykro, mam jakiś taki żal, a też nie chce być problemem - Więc co? Mam do niej nie przychodzić...? 😕
Jak jej to powiedziałam to odwróciła kota ogonem - że nie, że to wcale nie jest problem... Ona się tak tylko śmieje... 🙄 No bardzo zabawne...
Nie wiem czy jest to ujęte w regulaminie, napisałam tylko, że od zawsze tak było - akceptowane są jedynie zdjęcia z przymierzalni. Pewnie dlatego, że
nie da się zweryfikować tego czy kupiłaś i użyłaś ten produkt, czy tylko zrobiłaś fotkę w sklepie i napisałaś że jest super. Najlepiej niech się wypowie @Dresscloud
Współczuję Wam z tymi komenatarzami.... sama jem mięso, ale mocno ograniczam. Szynki nie jem od 2 lat, ale inne mięso na obiad zjem np. Ja bardzo lubię kaszę i robię je na milion sposobów. KIedyś w akademiku zrobiłam kotleciki z kaszy gryczanej, sera białego i chyba pietruszki i chłopaki się zajadali a potem mówię im, że tam mięsa nie ma a tam zdziwko .
swoją drogą fajnie by było tutaj jakiś przepiśnik zrobić
Zdjęcia samochodów tutaj pojawiają się od zawsze, a jak ktoś zamazuje tablice, to też skąd wiadomo, że to jej auto? na litość... to kategoria "pozostałe", i to w "to i owo" No i co, zdjęcia z przymierzalni - akceptowane? "nie da się zweryfikować czy kupiłaś i użyłaś", prawda?
w moim odczuciu chodzi o to, że stylizacje z przymierzalni da się opisać a opinia o kosmetyku bez kupienia i użycia go nie ma sensu auto w salonie to zupełnie inna bajka, po prostu chciałam powiedzieć, że wydaje mi się że to był powód usunięcia - właśnie to, że był w "sklepie" 🙈 nie uważam, że słusznie jak coś ale kiedyś do pozostałych (nie do kosmetyków, bo chciałam się skupić na sklepie a nie na produkcie) dodałam zdjęcie ze sklepu lush, bo ich sklepy są jak małe wystawy i zakupy tam to jak wycieczka do galerii sztuki, opisałam całe przeżycie zakupów a chmurka została usunięta bo były to produkty w sklepie pomimo tego, że opisywałam sklep a nie kosmetyk