Makijażowe początki – kiedy zaczęłaś się malować?
Strona 3 / 3
U mnie w gimnazjum ścigali tylko za mocny makijaż - na przykład eyeliner na pół oka u pierwszaków . Pani wicedyrektor (dyrektorka miała wszystko gdzieś, dlatego ścigała wicka) kazała zmywać dziewczynom oczy... płynem do naczyń!
Później wracały takie na lekcje z czerwoną twarzą i podrażnionymi oczami
Ja na początku w pierwszej klasie gimnazjum zaczęłam od korektora, pudru transparentnego i odżywki do rzęs - nie wiem czy dalej jest w sprzedaży, ale kiedyś była taka bezbarwna mascara z Miss Sporty, ładnie nabłyszczała . Wtedy też malowałam pazury, miałam je dosyć długie, tylko że do szkoły wybierałam francuski manicure lub pastelowe lakiery. Na weekend szalałam z kolorami . A co do pomadek ochronnych czy lekko kolorujących błyszczyków - na to miałam manię już w podstawówce, musiałam czymś maziać usta i tak mi zostało
Pod koniec pierwszej klasy poszedł w ruch czarny tusz do rzęs i beżowa kredka na linię wodną, oczywiście nie na co dzień oraz wzorki na paznokciach - na początku kropki robione wykałaczką. Mam gdzieś jeszcze zdjęcie mojego pierwszego wzorkowego mani haha
W drugiej i trzeciej klasie, gdy nauczyciele dali spokój, zaczęłam robić sobie delikatny smokey eyes w różu i fiolecie, lub malować oczy srebrną kredką.
Ale się rozpisałam!
u nas to najczęściej tylko za farbowane włosy obniżali oceny z zachowania na koniec roku.
ja miałam niecałe 22 lata, czyli zaczęłam dość niedawno.
do tzw "tapetowania" nigdy mnie nie ciągnęło, poza tym mój Mężczyzna mówi, że woli jak nie mam nic na twarzy.
Dlatego używam tylko eyelinera w płynie, tuszu do rzęs i jakiegoś delikatnego, nie rzucającego się w oczy błyszczyka.
Czasem jakieś cienie, ale to musi być naprawdę wielkie wyjście.
Na więcej przyjdzie czas z wiekiem
Czasy gimnazjum oczywiście , kiedy chciało się być na siłe dorosłym te czerwone cienie na powiekach D nie zapomnę tego nigdy nie wiem jak ja mogłam tak chodzić
Groźnie.... U mnie akurat w gimnazjum była plaga pomarańczowych twarzy i białych szyi, oczywiście nie można zapomnieć o różowiutkiej, perłowej pomadce, która nikomu nie pasowała!
ja zaczęłam się malować dopiero w liceum Wcześniej chodziłam do gimnazjum, w którym panował bezwzględny zakaz malowania się i każdy nauczyciel miał przy sobie waciki, mleczko do demakijażu i zmywacz do paznokci Jak zobaczył, że któraś dziewczyna ma np. pomalowane rzęsy to mleczko szło w ruch
A początki miałam dosyć skromne, korektor, tusz do rzęs, puder i pomadka bezbarwna