KONKURS: Wygraj zestaw do pielęgnacji włosów kręconych i falowanych od VitanatiV! (WYNIKI)
Strona 3 / 4
Moje włosy żyją własnym życiem. Są dni kiedy kiedy są płaskie jak nie wiem co, ale bywają też kiedy pięknie się kręcą.
Do pełnego wydobycia skrętu z nich jeszcze dużo mi brakuje, ale jest coraz lepiej. Jaka jest mój sekret pielęgnacji ? Im mniej przy nich robię tym bardziej się odwdzięczają.
Nie używam prostownicy ani suszarki, pozwalam im samym schnąć.
Od kilku miesięcy zaczęłam stosować się zasady mycia włosów OMO. A szczotkę do włosów wymieniłam na tą od HEAD JOG Bio i efekty są super !
Fryzjerka podczas wizyty od razu powiedziała, że moje włosy to niskopory. Jakie było jej zdziwienie, kiedy po umyciu zaczęły się skręcać. 🙈 Moje włosy są w sumie takie jak ja, trochę kapryśne i zmienne. Na co dzień proste lub falowane, ale są dni, kiedy obudzę się z pięknie podkręconymi końcówkami, niczym fale z Hollywood. Takie chyba lubię najbardziej, chociaż nie jest to niestety codzienny widok. Żeby podkręcić loczki, idealnie sprawdza się warkocz, albo po umyciu pozostawienie włosów do naturalnego wyschnięcia, wtedy też pięknie się podkręcają. Staram się nie używać prostownicy do kręcenia włosów, bo po pierwsze zajmuje mi to za dużo czasu a po drugie nie mam do tego cierpliwości.
Moje włosy są lekko kręcone, ale jeśli chcę mieć bardziej kręcone to zaplatam sobie warkocze, albo kręcę na opasce tak naturalnie. Jeśli potrzebuję już bardziej loki to robię je na lokówce albo prostownicy, ale przed zakręceniem używam sprayu do termoochrony. A o swoje kręcone włosy dbam jak nigdy. Po umyciu włosów nakładam maskę na włosy na około 5-10 minut. Po wysuszeniu włosów ręcznikiem używam odżywki, a na końcówki nakładam olejek. Staram się o nie bardzo dbać ☺️.
Łączę się z Tobą 😇 moje też są proste nawet gdy próbuję je pokręcić 😅
Konkurs super, ale moje włosy są całkiem proste i naprawdę ciężko je zakręcić. Po godzinie są proste, choćby nie wiem co. Może następnym razem będzie coś dla moich włosów. Powodzenia dziewczyny😘♥️
Moim najbardziej sprawdzonym sposobem na loki jest...
NIE CHCIEĆ LOKÓW DDDD
Nie umiem tego wytłumaczyć, ale sprawdza się to totalnie zawsze: na mokrych włosach, czy suchych.
W dni parzyste, nieparzyste. Deszczowe, słoneczne, od święta i nie. Odwrócona magia afirmacji
Z natury mam włosy raczej proste, bez ogromnej tendencji do kręcenia się.
Jednak gdy nie chce loków, mam je zawsze, a gdy c h c ę - ni rusz. D
Jestem posiadaczką włosów kręconych, jednak dopiero od niedawna mogę cieszyć się z tego faktu w 100%. Przez całą podstawówkę i liceum zazdrościłam moim koleżankom, które miały idealnie proste włosy, ja nie potrafiłam poradzić sobie z wiecznie spuszonymi włosami, więc aby je choć odrobinę ujarzmić, każdego dnia je związywałam. Później zaczęła się era, w której prostowałam moje włosy i przez to bardzo je zniszczyłam, ale tak czy siak ich wygląd mnie nie zadowalał, bo godzinę później znów wyglądały tak samo. Moim przełomowym momentem stało się wygranie zestawu do świadomej pielęgnacji włosów kręconych w jednym z konkursów na instagramie. Po kilku dniach, gdy otrzymałam już paczkę wraz z opisem jak korzystać z wszystkich produktów, przesiedziałam w mojej łazience z godzinę, bo chciałam zrobić wszystko zgodnie z opisem i korzystając z metody OMO, która służy moim włosom aż do dzisiaj. Po umyciu włosów czekały na mnie jeszcze dwa kosmetyki, na które najbardziej czekałam, były to aktywator skrętu i żel do stylizacji loków, po dobrym wygnieceniu włosów, moim oczom ukazały się piękne loki jak z reklamy kosmetyków do włosów. Byłam bardzo podekscytowana i w końcu ucieszyłam się, że jestem posiadaczką włosów kręconych. Z czasem zaczęłam obserwować mnóstwo profili kosmetycznych i czytać jak najwięcej się da, aby jeszcze bardziej zrozumieć moje włosowe potrzeby, kupowałam wszystko, co było polecane, czasem się to sprawdziło, a czasem nie. Zauważyłam również, że żele do stylizacji włosów są idealne dla mnie, bo dzięki temu moje włosy są ujarzmione, mniej się puszą i przede wszystkim nie wyglądam już jak owieczka. Gdy jest brzydka pogoda, stawiam na emolienty i podwójną ilość stylizatora i wtedy już żadna pogoda nie jest mi straszna. Tak więc, całkowitym przypadkiem zaczęłam swoją przygodę ze świadomą pielęgnacją moich włosów i trwam w niej do dziś.
Moje włosy są w sumie nijakie. Nie są ani proste ani kręcone.
Lokówki zaprzestałam używać już dawnoo temu, tak samo jak i prostownicy.
Mój sposób na idealne fale jest bardzo prosty.
Po umyciu włosów zaplatam delikatny, nie zbyt mocno ściągnięty warkocz, przez dosłownie 2 minuty susze włosy i w takich lekko mokrych włosach idę spać.
A rano budze sie z pięknymi falami.
Czasami zaplatam mokre włosy w bardzo rozciągniętą gumkę do włosów i efekty również są satysfakcjonujące.
Z natury mam falowane włosy ale całe szczęście podatne na układania. Dzięki dobrze dobranej pielęgnacji nie potrzebuje do ich ułożenia używać akcesoriów kosmetycznych. Na co dzień jednak staram się aby były proste jednak gdy tylko mam ochotę aby były swojej naturalnej postury do ich pielęgnacji dodaje jeden składnik. W celu oczyszczenia skóry głowy oraz włosów sięgam po delikatne, nieinwazyjne szampony. Do miękkości oraz sypkosci wybieram maski oraz odżywki do włosów wysokoporowatych w ten sposób jest mi o wiele łatwiej wydobyć ich naturalne fale ale również i zadbać o to aby były proste - w zależności jaki efekt chce uzyskać. Po skończonych czynnościach pielęgnacyjnych gdy chce uzyskać efekt fali sięgam pod odżywkę bez spłukiwania. Nakładam ją równomiernie i delikatnie ugniatam włosy. Muszę tylko po ich wysuszeniu zawsze pamiętać aby sięgnąć po szeroki grzebień, a nie szczotkę.
Czasem jest również tak, że wyjdę z prostymi włosami z domu, a wracam ze sporymi falami, bo do moich włosów dostał się deszcz - w tedy nie mam już wyjścia i chodzę ze swoimi pięknymi falami .
Nie mam włosów kreconych, więc powodzenia i mam nadzieję, że pojawi się konkurs też dla innych typów włosów, bo jestem ciekawa marki
Moje włosy to jedna wielka enigma, ale na pewno ze skłonnością do kręcenia się. Są srednioporowate, wyglądają na nieco suche i robią wszystko żeby mnie zdenerwować 😅. Na codzień ich nie prostuję, ale też nie skupiam się na wydobywaniu skrętu czy męczeniu się że stylizatorami. Próbowałam je traktować metoda CG, ale szybko straciłam cały zapał, aby moje naturalne loki/fale na co dzień eksponować. Jednak mega doceniam w sobie ten "gen kręcenia się", bo gdy tylko przy pomocy lokówki, wałków czy papilotów potraktuje moje włosy, loki mógłby się i tydzień trzymać przy jedynie odrobinie lakieru. Moim ostatnim hitem jest kręcenie ich bez użycia ciepłą metodą na wałek ośmiorniczkę 🐙. Wtedy to co naturalnie by się chciało kręcić ma wsparcie, a bardziej toporne pasma po prostu nie mają wyboru, a efekt? Moim zdaniem świetny i utrzymuje się długo. No i to są loko i fale które podkreślają moja kobiecość i dodają pewności siebie. Metoda jest bezpieczna, a przy dobrze dobranych kosmetykach i kremie do stylizacji trzymają się jak szalone.
Moje włosy z natury są lekko kręcone, falowane, musze przyznać, że czasem moje włosy żyją własnym życiem, mają swoje własne plany na to jak chcą wyglądać, dlatego też muszę je ujarzmić, odpowiednio pielęgnować oraz o nie dbać. Są długie… Uważam, że są moim atutem i coraz częściej słyszę to właśnie od innych ludzi – co jest niezwykle miłe. Wstyd się przyznać, ale kiedyś używałam jedynie zwykłych szamponów do mycia moich włosów, teraz jestem mojej pielęgnacji włosów bardziej świadoma i sięgam po produkty, które odpowiednio pielęgnują, odżywiają i dbają o moje włosy. Muszę też wspomnieć, że gdy na zewnątrz wilgotne powietrze to moje włosy także lubią się nastroszyć i mocno podkręcić.
Pielęgnacja moich włosów oraz ew. stylizacja, gdy mocno chcę podkreślić moje fale:
Kręcone czy też falowane włosy jak wiadomo mają tendencję do przesuszania, dlatego regularne nawilżanie jest tutaj kluczowe. Używam nawilżających szamponów i odżywek oraz głęboko odżywczych masek na bazie olejów lub też samych olejków co najmniej dwa razy w tygodniu.
Unikam zbyt intensywnego szczotkowania i używania gumek do włosów, które mogą łamać moje pasma. Stosuję miękkie elastyczne gumki ewentualnie opaski, gdy np. za oknem upał, a nie chcę aby kosmyki opadały mi na twarz.
Staram się używać specjalnych produktów do stylizacji, takich jak np. pianki, olejki, czy sera, aby podkreślić ich skręt. Delikatnie wcieram produkt w wilgotne włosy (bez skóry głowy), a następnie suszę je na niskiej temperaturze (gdy muszę szybko wyjść z domu) lub pozostawiam do wyschnięcia naturalnie.
Gdy chcę, aby włosy pozostały „kręcone” - przywiązuję włosy w luźny kok, używając miękkiej gumki na szczycie głowy przed snem, aby zapobiec ich zgnieceniu i zapewnić, że skręt pozostaje na drugi dzień.
Staram się regularne bywać u fryzjera – mam taki luksus, że moja siostra ma wyuczony zawód fryzjera – w zawodzie nie pracuje, ale… gdy tylko może skraca mi moje włosy – chociaż kilka centymetrów – dzięki temu łatwo utrzymuje się zdrowsze końcówki włosów.
Moje sposoby, aby uzyskać falowane, albo kręcone włosy, proste, sprawdzone, może nie zawsze dające długotrwały efekt, ale są OK dla osób, które chwilę chcą cieszyć takimi włosami:
Wykorzystaj lokówkę, aby uzyskać odpowiedni skręt i wielkość loków czy też fal. Fajnie też nada się do tego prostownica. Pamiętać należy jednak o tym, aby używać termoochronnych kosmetyków do tego typu zabiegów, aby nie uszkodzić naszych włosów no i, żeby też za często z tego nie korzystać.
Można uzyskać delikatne fale robiąc na głowie warkoczyki, jeszcze przed snem, aby utrwalić efekt można nałożyć jeszcze na nie piankę. Rano, po rozpleceniu warkoczy – fajny efekt fal murowany.
Super sposobem są wałki lub papiloty, teraz jest naprawdę wielki wybór tego typu produktów w drogeriach, także na pewno każdy z nas coś dla siebie znajdzie.
Ostatni sposób jaki przychodzi mi na myśl – wystarczy na noc owinąć włosy na pasek ze szlafroku lub elastyczną opaskę (taką jak gumka np.) – czasochłonne, trzeba być tu delikatnym i precyzyjnym, ale na drugi dzień fajny efekt lekkich, naturalnych loczków murowany.
O tym że mam włosy kręcone dowiedziałam się niedawno, gdy byłam modelką do strzyżenia u stylisty w moim mieście. Moje loki to dość duży, nieoczywisty skręt. Udaje mi się go uzyskać przy odpowiednim myciu i suszeniu. Wybieram kosmetyki dla włosów kręconych. Przy myciu stosuję metodę OMO i na ociekające wodą włosy nakładam odżywkę lub żel podtrzymujące skręt. Zawsze pamiętam o ugniataniu loków przez bawełnianą koszulkę i suszeniu włosów z dyfuzorem . Uwielbiam moje "nowe" , pełne objętości włosy 😍.
Uwielbiam kiedy moje włosy dyskretnie falują się, nadając dziewczęcy subtelny look. Niestety nie używam żadnych kosmetyków aby UTRWALIĆ skręt. Kiedy moje włosy są umyte i wysuszone, po prostu lekko zwilżonymi wodą dłońmi zgniatam pasma włosów, a one w sposób subtelny i bardzo naturalny uroczo się skręcają. Moje włosy są bardzo podatne i zdecydowanie potrzebują odpowiednich kosmetyków, aby podkreślić ich naturalne piękno.
Mam włosy nijakie... Raz lekko falujące, raz proste, ale z wywijającymi się końcami. Udało mi się nawet kilka razy wydobyć skręt z włosów, ale nie na moje nerwy jest nakładanie dużej ilości stylizatora, który łatwo obciąża moje włosy.
Jeśli chcę je zakręcić, to próbuję na wilgotne włosy zakładać opaskę i zawijać je pasmami od góry na tę paskę, dobierając do każdego pasma z każdym zawinięciem więcej włosów. Zazwyczaj wtedy wklepuję tez piankę. Sposób ten nadaje się u mnie tylko do krótkich włosów (względnie do ramion) albo do bardzo rzadkich, gdyż nie mieszczą się na tej opasce i trudno wykończyć to zaplatanie.
Jesli nie to, to zdarzyło mi się już zapladać włosy na słomki - w efekcie mogę je zaplatać niezależnie od długości, a na głowie mam sprężynki. Lepiej wtedy je rozstrzepać.
Jeśli to nie pomaga, bo już włosy był zbyt suche albo za krótko trzymałam, wyjmuję broń ciężkiego kalibru - lokówkę stożkową z Remingtona, która jest obłędna i kupiona za bezcen w oszą (naprawdę, 63 zł bodajże, a normalnie kosztowała ok. 200, to najlepszy cebula deal w moim studenckim żyćku).
Loki zawsze były moim marzeniem, mimo że nawet z prawie prostymi włosami mam je wiecznie splątane - przysięgam, jako dziecko byłam płacząca przy rozczesywaniu i jedynie tata był bohaterem w domu, by cierpliwie mi je rozczesać i powoli. Mama zawsze tłumaczyła: ciesz się, że masz proste, z loczkami byłoby jeszcze gorzej. Wielokrotnie się o tym przekonałam, zdarzało mi się z konieczności już obcinać kawałki pasm włosów, bo tak się splątały tylko dlatego, że były luźno na głowie, bez spięcia...
Cierpliwa jestem i mam nadzieję, że kiedyś wymyślą coś, co sprawi, że włosy nie będą się tak plątać, a ja będe mogła częściej robić loczki.
Moje włosy są uparte, prawie tak samo jak ja Kiedy chcę je zakręcić, po ściągnięciu z lokówki są bardziej proste niż były, a kiedy mam zamiar je wyprostować, to z uporem walczą, aby nie zaburzać ich naturalnego skrętu, dlatego odpuściłam walkę z jakimkolwiek układaniem i daję im żyć swoim życiem, zdecydowanie tracę na to o wiele mniej nerwów Co im pomaga? Zmieniłam pielęgnację. Postawiłam na szampony z SLS'em, co włosomaniaczki raczej krytykują. Bardzo często też je olejuje, mam wrażenie, że dzięki temu mają o wiele ładniejszy skręt. Nauczyłam się też ich "słuchać". Każde ich mycie kończy się nałożeniem odżywki, którą dobieram odpowiednio do ich obecnych potrzeb. W swoim zapasie mam również te z podziałem na emolientowe, humektantowe i proteinowe. Jednak główny "game changer" kazał się dość zaskakujący Czeszę je tylko po myciu, gdy są jeszcze mokre, wstając rano układam jedynie przedziałek na środku głowy, reszty nie ruszam, to tak naprawdę jedyna opcja, aby nie skończyć z puchem na głowie, a ładnymi, delikatnymi falami
Moje włosy są dość niesforne - niby proste, niby coś tam się kręcą. Jeszcze jestem w trakcie odkrywania ich porowatości, sprawdzam jakie kosmetyki im służą, czy czasem nie używam za cieplej już za zimnej wody podczas mycia, czy też materiałowe gumki do włosów nie wyrywają włosów, czy po którejś wcierce znów nie nabawię się łupieżu. Moje włosy nie są do końca pewne, układają się w zależności od dnia - ale mam pewny sposób na zrobienie pięknych loków - opaska kosmetyczna (u niektórych sposób znany jako pasek od szlafroka). Już umyte i wysuszone włosy zaplatam na opaskę i kładę się w niej spać, rano po zdjęciu mam przepiękne loki na głowie, fale niczym morskie! Ten sposób sprawdza mi się świetnie, jednak chętnie poznam inny, który skróci mi czas oczekiwania lub pozwoli trzymać loki jeszcze dłużej! ❤💆♀️💇🏻♀️
Moje włosy są dość charakterne 🤣. Przyznaję, że kiedy byłam mała kompletnie ich nie lubiłam 🤪.
Po pierwsze moje włosy bardzo lubią się kołtunić. Kiedy słyszę, że ktoś się nie uczesał myślę sobie jak to możliwe. Jeżeli ja nie uczesałabym ich chociażby jednego dnia - musiałabym iść do fryzjera by je obciąć bo już nie dało by się ich za nic rozczesać 🤣
Po drugie dość mocno się puszą. Lubią odstawać we wszystkie strony.
W podstawówce nie umiałam sobie z tym kompletnie poradzić. Na komunię mama kupiła mi odżywkę do włosów - i pamiętam, że wtedy pierwszy raz nie uciekałam przed grzebieniem.
Kiedy jednak mi się skończyła miałam dłuższą przerwę od odżywek 🙈. Po podstawówce postanowiłam je ściąć na krótko by się z nimi nie męczyć. Później cały czas udawało mi się zapuścić włosy do łopatek, i znów szłam do fryzjera. Głównie dlatego, że przy dłuższych włosach nie umiałam sobie z nimi poradzić, miałam ich dość.
W liceum zaczęłam szukać odżywek, masek, przetestowałam mnóstwo produktów do włosów i w końcu zaczęłam odkrywać co mi pasuje a czego lepiej unikać. Wtedy choć trochę udało mi się moje włosy ujarzmić i je polubiłam ❤️.
Z natury moje włosy się falują więc jak to przewrotnie u kobiet bywa zdecydowanie byłam fanką ich prostowania. Chociaż równocześnie chodząc do szkoły kompletnie nie chciało mi się wstawać godzinę szybciej by je wyprostować. W wyprostowanych włosach chodziłam tylko gdy ktoś zechciał mi je wyprostować 🤪
Przyznaję, że swoje fale dopiero polubiłam na zajęciach z fryzjerstwa gdy chodziłam na wizaż. Fryzjerka która nas uczyła zapytała czy moje fale są naturalne.
Odparłam, że tak. Włosy tylko myłam, używałam odżywki i czesałam grzebieniem. Od słowa do słowa, wytłumaczyłam, że wolałabym mieć proste włosy.
A ona stwierdziła, że robi wszystko żeby taki skręt uzyskać 🤣.
Miałam też okres prób w drugą stronę by właśnie bardziej je zakręcić. Okazywało się to szybsze i mniej wymagające niż prostowanie.
Kiedy próbowałam moje włosy były dość krótkie więc lubiłam sposób na piankę. Nakładam jej dość dużo na rękę i tak łapałam włosy i je gniotłam.
Kiedy zapuściłam i miałam ochotę na loki - prosiłam męża by zrobił mi warkoczyki i tak kładłam się spać. Rano wstawałam z pięknymi zakręconymi włosami 🥰