Nieodpowiedzialni ludzie...
Strona 3 / 3
Fajne ale nie chce sie znizac do ich poziomu, pojde tam w środę i powiem tak jak napisałaś, moze trochę to złagodzę, by nie brzmiało tak ostro, bo ze względu na tą małą chciałabym im dac szansę. Wcześniej nic nie mówiłam, a teraz czytam w necie, że nauczyciele na poczatku nauki przedstawiają coś w stylu regulaminu np odwoływanie zajęć najpóźniej 24 h przed, płacenie za lekcje jeżeli odwoła się w ten sam dzień itd. I teraz jak będę mieć nowego ucznia to zacznę taki regulamin przedstawiać. Ludzie mają gdzieś czas innych więc trzeba ich uświadomić, że brak uszanowania go liczy się z konsekwencjami.
A gdybyś to Ty odwołała lekcję? tak 15 minut przed, siedząc wygodnie w domu u siebie. a co, dopiec im. Ja bym pewnie tak zrobiła, bo często podejmuję decyzje pochopnie a potem żałuję
Ja bym powiedziała tak - Drodzy państwo, odwołujecie lekcje bez powodu, a ja nie zamierzam tracić czasu przez wasz brak szacunku do mojej osoby, dlatego rezygnuję z nauczania panstwa córki, bo skutecznie mi to uniemożliwiacie.
Szczerze ma ochotę całkiem odwołać lekcje z nimi. Ale trzyma mnie ta mała nic nie poradzę, ale polubiłam ją. Ale masz rację, jednym z argumentów powinno być to, że nie wyrobimy się do końca roku szkolnego... Bo skoro nie trafia do nich ze traca mój czas i pozbawiają mnie zarobku to moze trafi do nich, że ich córka moze mieć problemy ze zdaniem egzaminu?
Jak to sie mówi.. nic na siłę. Powiedz im ze mozecie kontynuować naukę, jeśli wezmą sprawę na poważnie a może da im to cos do myslenia? Albo zwroc uwage, ze przy takiej częstotliwości spotykan i odwoływaniem zajec nie bedziecie w stanie przerobic materialu. Albo jeszcze inaczej.. moze raz w tygodniu a systematycznie i np przez 1.5h?
Dodam, że oni nie odwołują, bo coś wypadnie NAGLE. Córka jak już wspomniałam do szkoły nie chodzi, tak więc oni sobie jeżdżą na różne wycieczki za miasto, pikniki, zakupy... Wiem, bo mała mi potem wszystko mówi....
Masz rację, ale nie wiem jak mam z nimi rozmawiać, zwykle nie mam problemu z prowadzeniem konwersacji z ludźmi, w końcu nie moge mieć w swoim zawodzie, ale oni są strasznie wyniośli i mam wrażenie, że nie traktują mnie poważnie. Może myślą, że skoro jestem młoda, to powinnam się cieszyć, że mam ich jako stałych klientów Więc nie sądzę by się dostosowali do mojej prośby o nieodwoływanie zajęć.
Tylko nie wiem jak ubrac w słowa tą rezygnację z nich, poza tym szkoda mi tej dziewczynki, bo jest naprawde fajna a będzie musiała zapłacić za głupotę starych I to jest najgorsze
Dodam, ze auto na wodę również nie jezdzi i w tej skali po prostu jestes na minusie pokrywajac ze swoich pieniążków koszty przejazdu. Po prostu nie warto
Rozumiem, że żal Ci małej, ale też nie możesz tracić swojego czasu, który jest jednak cenny bo masz własne życie i problemy na głowie. Paliwo też kosztuję, a za nie nikt Ci nie zwraca pieniędzy. Rodzice są nieodpowiedzialni, możesz starać się z nimi szczerze porozmawiać, ale jeśli to nic nie wskóra odpuść sobie, bo tak będzie cały czas.
Skoro sama mówisz, ze jestes na tym stratna finansowo i przede wszystkim nerwowo to jest sens? Znajdziesz na jej miejsce kogos innego, mniej problemowego i zarobisz chociaz jakieś pieniazki bez problemow
Ale godz przed to przecież za mało, dziś mi tak dali znać, a akurat wczoraj ktoś z moich uczniów chciał na dziś sie umówić na dodatkową lekcję, ale miałam umówioną M. wiec nie mogłam. Jakbym wczoraj wiedziała, że mi odwołają, to bym na dziś sobie wzięła tego ucznia i bym zarobila. A przez tych **** jestem stratna finansowo.
Powinni dac znać dzień wcześniej lub z samego rana, chociaż w ten sam dzień to i tak poźno. Ciagle odwołują i nigdy nie było tak, że odwołali mi dzień wcześniej, tylko tego samego dnia....
Przecież ja wtedy jestem stratna finansowo, czas trace, bo mam ustawione lekcje pod nich i nagle bum - nie mogą i cały plan dnia mi sie wali. I to notoryczna sytuacja, bo jak juz mowilam, ucze zarowno w szkole jezykowej jak i mam innych uczniow, w roznych sytuacjach - ale takich akcji nigdy nie było z nikim jak z nimi.
To tacy wielcy biznesmeni... Myslą, ze wszystko im wolno.
Ja na twoim miejscu powiedziałabym wprost, że odwolać mogą jedynie godzinę przed, inaczej zajęcia muszą się odbyć. Ewentualnie, że jeszcze raz odwołają w polowie drogi a konczysz współpracę. No sorry, nie szanują Cię w ogóle.